Pokaż wyniki od 1 do 8 z 8

Wątek: POTRZEBUJĘ WSPARCIA

  1. #1
    Guest

    Domyślnie POTRZEBUJĘ WSPARCIA

    Witajcie kochane!

    Jestem tu zupelnie nowa, przynajmniej jeśli chodzi o pisanie na forum.
    Zakładam nowy wątek bo chyba tylko w ten sposób będę się lepiej kontrolować (głupio będzie napisać, że przytyłam a kłamać nie lubię więc rada jedna: schudnąć).

    Trzy lata temu ze zgrozą stwierdziłam że strzałka na wadze wskazuje 80 kg (dla mnie to dużo bo kiedyś ważyłam 60 kg). Zabrałam się za odchudzanie: dieta 1000 kcal i ćwiczenia. No i sie udało! W pół roku doszłam do 60 kg. Potem przez dwa lata waga wahała się między 60 a 64, nigdy więcej. W listopadzie zeszłego roku ważyłam jeszcze 64 kg. Miesiąc temu okazało się, że przytyłam 5 kg. Zapisałam się na areobik i ćwiczyłam, ale z dietą sobie odpuściłam efekt ... troche rozbudowałam mięśnie ale waga ani drgnęła. Tydzień temu stwierdziłam, że nie wchodze w spodnie które rok temu były wręcz zbyt duże . Postanowiłam wziąć się do pracy.
    Wydobyłam z piwnicy rower (jeżdżę ok 10 km dziennie), chodzę dalej na areobik (średnio dwa razy w tygodniu ale obiecuję chodzić częściej) no i dieta. Zaczęłam wczoraj, zjadłam 1100 kcal, spaliłam podobną ilość. Dziś jak na razie jestem na sporym minusie, włącznie z obiadem mam 500 kcal, głodna nie jestem a spaliłam już 800 kcal ... jeszcze wieczorkiem czeka mnie jeden rowerowy wypad (jakies 6 km).

    Motywacje mam i na razie wielkie chęci by schuudnać, boję się jednak, że bez waszego wsparcia poddam się.
    Dzisiaj, po owym areobikowym miesiącu weszłam na wagę i cały czas jest 68 kg

    Najgorsze jest to, że z pewnych rzeczy nie umiem zrezygnować. Słodycze właściwie mogą dla mnie nie istnieć ale nie umiem żyć bez kawki z mleczkiem i słodzikiem i bez serów ... jak w domu nie ma sera to nie ma co jeść

    Podsumowując :
    - ważę 68 kg przy 163 cm
    - chcę ważyć 58 kg (ale jak dojde do 60 kg to już będzie super)

    Mam nadzieję, że może znajdzie się jakaś dobra duszyczka która tu mi napisze coś ku pokrzepieniu serca i podtrzymaniu mnie w mojej drodze przez kilogramy

    pozdrawiam wszystkich grubszych i chudszych
    ciągle jeszcze zmotywowana

    Anissa

    P.S. Jak cos pokręciłam w dodawaniu postu to przepraszam - to mój forumowy debiut

  2. #2
    Guest

    Domyślnie WITAJ

    Cześć Anissa ja pół roku osiąnęłaś taki efekt to tym razem npewnie też się uda. Ja mam do zrzucenia 14 kg już 4 kg schudłam i mam nadzieję że dalej tak będę chudła bo przede mn ą jeszcze długa droga do szczupłej sylwetki. Życzę powodzenia i trzymam kciuki. Będę Cię często odwiedzała i "kontrolowała" jak Ci idzie

  3. #3
    Guest

    Domyślnie

    Cześć Anissa!

    Widzę że podobne przejścia mamy za sobą i ten sam problem przed sobą... z tym że ja nie ćwiczyłam, wszelkie ostatnie próby jakie podejmowałam to ograniczanie kalorii ale przez pracę ciągle wychodziło na to że się objadałam na wieczór a po paru dniach pękało coś we mnie i wracałam do słodkich bułeczek jedzonych na szybcika w pracy...

    Teraz mam dwa miesiące wolnego od pracy, trzy miesiące wolnego od studiów... wystarczająco dużo czasu żeby zmienić swoje nawyki żywieniowe i się znów przyzwyczaić do zdrowego jedzonka Od tygodnia mi się to udaje i już widać pierwsze efekty czego i Tobie życzę!

    Buziaki i powodzenia, będę tu zaglądać

  4. #4
    AmmyLee jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    12-05-2008
    Posty
    0

    Domyślnie

    Witaj Anissa!!!
    Też Cię będę odwiedzać a w razie potrzeby - wspierać
    Masz tak dużo ruchu - polecam Ci raczej dietkę 1200 - 1400 kcal, oczywiście odpowiednio zbilansowaną. Chodzi o to, żeby schudnąć zdrowo a nie szybko. Wiem, że przy takich dobrych doświadczeniach z odchudzaniem wiesz to dobrze, ale często się o tym zapomina... Bo jeśli przez dłuższy czas będziesz "jechać" na tysiącu może w pewnym momencie zabraknąć Ci sił na ćwiczenia...

    Pozdrawiam i powodzenia!!!

  5. #5
    AAnikAA jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    22-09-2004
    Posty
    22

    Domyślnie

    hej
    miło znów widzieć nowe ciałko na forum odwiedzaj nas moja droga, odwiedzaj myslę, że Twój plan jest wręcz idealny. Ja muszę na nowo skonstruowac swój, bo przez ostatnie porażki ze studiami jakoś mi nie wychodzi ale, ale nie pozwolę, żeby cokolwiek mna rządziło, a już na pewno nie jedzenie jeśli chcesz pozanć moją historię to wpadnij do mnie na posta coprawda trochę stron się już uzbierało, ale przeczytasz kilka ostatnich odpowiedzi i będziesz na bieżąco



    http://forum.dieta.pl/forum/viewtopi...6613&start=195

  6. #6
    Guest

    Domyślnie

    CZesc!

    Ogromnie sie ucieszyłam, że do mnie zajrzałyście!!! Widać można polegać na innych!
    Wczoraj wieczorem popełniłam cięzki grzech i tuż przed spaniem zjadłam wiśnię w czekoladzie . Ze strachem dzisiaj liczyłam zjedzone wczoraj kalorie ale ku mojemu zaskoczeniu nawet z tą nieszczęsną wiśnią, pół kieliszkiem wina rose i dwoma plasterkami mojego ukochanego serka (to tylko te spędzające mi sen z powiek "dodatki" oczywiscie pełen jedłospis z wczoraj wygląda bardziej zdrowo) wyszło mi 960 kcal. Spaliłam za to 1060 kcal (a wliczyłam jedynie rower i areobik). Wiem wiem, nie powinnam ważyć się codziennie ale jakoś nie mogłam się oprzeć i wlazłam na wagę no i jest pół kg mniej niż wczoraj!!! Hurraaa!! Oczywiście to może być złudne i przypadkowe ale i tak się cieszę!!!

    Mifka, piszesz, że przytyłaś jak pracowałas. Coż, ja się właśnie całkiem nieźle trzymałam, wracałam do domu tak padnięta, że nawet nie myślałam o jedzeniu no i waga stała. Od pół roku pracuję w wolnym zawodzie, większość czasu spędzam w domu przed kompem (taka praca) no i stało się: mniej ruchu, więcej jedzenia i przytyłam.
    No ale będzie dobrze.

    AmmyLee postanowiłam przejść na diete 1000 kcal, kiedys mi pomogła więc liczę że i teraz będzie skuteczna. Jeśli mi sił zabraknie to będę musiała zmodyfikować dietę na taką jak mówisz ... no ale na razie zaryzykuję.
    Dzisia miałam jechać na 10.00 na step ... niestety pogoda mnie odstraszyła. Na areobik jeżdżę rowerem, o 9.30 na zewnątrz wisiały wielkie czarne chmury więc stwierdziłam, że nie jadę. Buuu tymczasem teraz świeci piękne słońce ale jest już za późno
    No ale i tak dziś czeka mnie generalne sprzątanie mieszkania, jeszcze chcę poćwiczyć (może do płyt dvd z ćwiczeniami na brzuch i pośladki) i rower wieczorem ... jeśli nie będzie lalo ... więc chyba i tak spalę sporo. Ważne bym sobie nie odpuściła ruchu.

    Od miesiąca chodzę też na saune (mniej więcej dwa razy w tygodniu), poprawiła mi się kondycja skóry ale zastanawiam się ile na takiej saunie się chudnie ... a raczej ile spala bo podobno jest przydatna przy odchudzaniu. Ja się na nią zdecydowałam by wypocić wszystkie świństwa i faktycznie wizę, że zniknęły moje syfki z pleców i twarzy. Wiecie coś na temat wpływu sauny na odchudzanie?

    AAnikAA zaraz biegnę do ciebie

    Suzik ... jak zgubiłaś 4 kg to i te 14 pójdzie. Ja nigdy nie byłam super szczupła, chyba taką mam budowę. Pamiętam jednak jak 7 lat temu zgubiłam 10 kg w trzy miesiące. Szłam na jakąś imprezę, założyłam mój czarny biustonosz i nie wiedziałam czy się cieszyć czy płakać. Okazło się, że stanik "jeździ" mi do okoła!!!! Cieszyłam się, że schudłam ale musiałam biegiem lecieć do sklepu kupić nowy czarny biustonosz ))))))))No ale to był miły wydatek i wszystkim życzę takich miłych nieprzewidzianych wydatków

    ściskam Was mocno i biegnę zabraćsię za porządki

    Anissa

  7. #7
    AmmyLee jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    12-05-2008
    Posty
    0

    Domyślnie

    Hey Anissa!!!
    Cieszę się, że tak ładnie idzie Ci dietkowanie. Ale troszkę martwię zarazem, że nie "dociągnęłaś" do tysiąca. Czemu? Bo dieta 1000kcal polega na jedzeniu 1000 kcal, nigdy mniej. Wiem, 960 to niewielka różnica, ale skoro częśc z tego to te jak mówisz "dodatki", to naprawdę zastanawiam się, jak niewiele zjadłaś No chyba, że były to głównie warzywka i owoce, bo one mają niewiele kalorii
    Życzę masy sił i wytrwałości!!!
    Pozdrowionka!!!

  8. #8
    Guest

    Domyślnie

    Dzięki Anissa też wierzę że mi się uda bo inaczej jaki byłby sens tej mojej walki. Nie można walczyć z góry zakładając przegraną. Zawsze zaczynając dietkę wierzyłam że tym razem to będzie ta ostatnia. Niestety i za to jestem na siebie zła. Za każdym razem kiedy udało mi się zeszczupleć obiecywałam sobie że już nigdy nie dopuszczę do tego żeby narosło mi tu i ówdzie sadełko. Zawsze po jakimś czasie okazywało się że przybył mi 1 kg lub 2 i zawsze wtedy pocieszałam się mówiąc "to tylko kilogram szybko się go pozbędę" i przybywała następny i następny i tak znowu nazbierało się kilka zbędnych kilosków. I znowu się odchuzałam i tak w kółko... Tym razem to już napradę ostatni raz obiecuję sobie i Wam ale nie martwcie się nie zapomnę o Was i będę Wam opowiadała jak się trzymam

Zakładki

Zakładki
-->

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •