jeju, widze, ze tu jakies powazne sytuacje sie dzieja - przeczytam to, jak tylko bede mogla....... tymczasem trzymam kciuki za powodzenie; buzia :*
Wersja do druku
jeju, widze, ze tu jakies powazne sytuacje sie dzieja - przeczytam to, jak tylko bede mogla....... tymczasem trzymam kciuki za powodzenie; buzia :*
Spokojnych snów i uśmiechu od samego rana :wink:
Nie będę Was oszukiwała a przede wszystkim siebie, wiec obiecuje mówić cała prawdę i tylko prawdę;)...
Przesadziłam- ja wiem. W piątek mój tato miał imieniny... Wszystko dobrze szło do godziny 18:30- po 18:00 zbyt duzo ciastek.... Nic innego tylko ciastka- ale to przecież też grzech:(
Sobota- chciałam sie poprawić- pojechałam na uczelnie.... Na UCZELNI ZAWSZE CHODZE GŁODNA!! Mimo że jem na każdej przerwie ( 1000 kcall ) na dzień still...Mimo tego wróciłam do domu a tam był sernik;/. Zjadłam 3 kawalki!!!
Byłam zalamana.. W niedziele poszlam na uczelnie...Weszłam do toalety, spojrzałam w lustro.. No i wszystko wróciło!! NIGDY NIE MIAŁAM TAKICH GRUBYCH NÓG:/:/
Niedziela poszla naprawde bardzo dobrze.:) A dziś jest poniedziałek- wiec po weekendzie( w weekend zawsze pojawia mi się załamanie..Czemu?)
Zaraz zaczne ćwiczyć ( chociaż tak wcześnie ) ale koło 13:30 do pracy musze wyjsc;) No i musze sie troszke pouczyc....bo duzo nowego ciezkiego materiału dowalili socjologom;(..
Pewnie jak wszystkim!
Zaglądam do WAs dziewuszki i znikam z neta:* Buzioczki
I u mnie weekendowa dietowa załamka. A dziś ciąg dalszy... A było tak dobrze, była dietka ścisła i sper uczucie, że to jest to... :(
Faceci... :roll: Masakra, masakra i jeszcze raz masakra.
Masz rację, wiosna daje kopa, słońce zaświeci aż żyć się chce, i walczyć o fajne ciało, nie? :)
Pozdrawiam, buziaki :***
Cześć sukienka :D .
U mnie jak się zaczęło w czwartek kiedy wróciłam z akademika do dom to się wczorej skończyło o północy na wyjadaniu opakowania Nutelli :roll: . Dziś niby dieta ale wiadomo jak to po takim obżartwie, wpadało średnio po 5000kcal dziennie... :oops: :oops: :oops: .
U mnie też niezły skop, od rana siedzę grzybem w biochemii na przemian z lekturą fizjologii przeplatam i już uszami mi to lezie :x . Wolno w planie za tydzień w środę popołudniu :roll: ? Tak to jest jak się w weekend leni :roll: .
Trzymam kciukasy za szybki powrót do diety i sprawne brnięcie przez zwały materiałów do opanowania :wink:
Kochana, nie martw sie - sama nie jestes; ja juz tak zajebiscie schudlam - a teraz wszystko wrocilo...... obrzeram sie ostatnio jak glupia - nie wiem dlaczego; musze znowu nad tym zapanowac; od dzis znowu (po raz setny) jestem na diecie - mnie to chyba cale takie zycie czeka :(
trzymaj sie mocno
buzki :*
CO z dieta?
Cwicze- solidnie.
Duzo chodze , chociaz czasu nie mam.... Zdarza mi się ze siostra poo mnie do pracy przychodzi i z buta do domu wracamy:) Kolezanki sie z nas smieją bo to bardzo dalko:)
Jutro jest imprezka.... Ciesze się ale cały czas w sercu mam smutek.....
:( BO moi rodzice- dorosle osoby nie potrafią ze soba rozmawaić...
Nie wiadomo dlaczego, ale rodzice czasami lubię tak zachowywać się gorzej od małych dzieci...jak sobie ubzdurają to gorsze od małego kapryśnika :? .
Gratuluję powrotu do udanego dietowania, choćby w sensie ruchu. U mnie dalej dno, istny Rów Mariański :roll: . Jakoś nie takie te pierwsze dni wiosne jakie powiinny by być :( . Keep good sukienko :)
moi rodzice nie odzywaja sie do siebie nawet slowem juz od 7 lat.... i co ja mam na to poradzic? a no nic; a jakbym sie caly czas tym przejmowala - to juz bym wykitowala z powodu stresu - dlatego don't worry be happy :) u Ciebie na pewno bedzie dobrze
gratulacje - cwiczysz; ja ciagle sil nie mam :/
trzymaj sie :)
Rodzice... Jezu, kłótnie moich rodziców zawsze tak źle na mnie wpływały... A jak potem mówiłam im o tym, to gadali, że co ja wymyślam, że to ich sprawy... Teraz nie mówie nic i to nie tylko w tej sprawie. W ogóle mało im mówie... Nie (z)rozumieją... :(
Fajnie, że tyle masz ruchu. Fakt jest taki, że w diecie bez ruchu cienko jest. Ja też ostatnio się wzięłam, rower odkurzyłam i jeździłyśmy w kumpelą. Zaliczyłąm parę gleb, ale fajnie było, o spalonych kcal nie wspomnę. :):)
Pozdrawiam, buziaki :***