-
Gosh! Ale mnie znowu porwało na żarcie, ehh przeklęte ciastka i wypieki na blachę :evil: . Obiecałam ostatnio policzyć conieco, więcże :roll:
:arrow: poniedziałek - 1600kcal
:arrow: wtorek - 1350kcal
:arrow: środa - 3500kcal
:arrow: czwartek - 3000kcal... :oops: :oops: :oops: ...a to już zakładam, że dzisiej niczego do ust nie wezmę :? .
Z nauką kiepsko i gryzie mnie to niesamowicie, obiecam sobie zabrać się do tek przeklętej chemii zaraz o 17, kiedy skończę, nie wiem. Ciągle sobie znajduję jak nara czynności przeróżne byle tylko do tych książek nie musieć patrzeć, ino ciekawe, czy pisanie o pierniku i kulach rumowych miast o wzajemnym oddziaływaniu atomów w różnych typach wiązań chemicznych mi dopomoże do zaliczenia egzaminu za pierwszym razem :( . Ojki, ojki, jakoś tak nieładnie, tak leniwo mi się teraz powodzi :evil: . Ha! Twardo do siebie! Obiecam jutro wpaść ze samymi dobrymi wieściami :wink:
-
No i jak widno pomyliły mi się wczorej dni :lol: :arrow:
:idea: poniedziałek - 1600kcal
:idea: wtorek - 1350kcal
:idea: środa - 2700kcal
:idea: czwartek - 3500kcal
:idea: piątek - 3700kcal :evil: , bo niestety jescze doszedł wczorej do dtego wszystkiego obowiązek ubierania choinki i tak jakoś podjadło mi się trochę kolekcji świątecznej :roll: . Tak jakoś nawet nie wyszło z nauką...robiłyśmy jeszcze z mamą ostatni nasz wypiek niewypiek - tort niepieczony z maaaaaasą owocków, byduniem, orzeszkami, konfiturą, biszkoptami...ojojojojooooooj, jakmi teraz tego mojego biednego żołądka żal :? . A dobrze mu tak! Miał siedzieć pocichu i bauntować się od razu na widok i woń słodyczy :twisted: !!!
Pięknej i spokojnej :wink: Wigilii życzę Wam wszystkim (do zobaczenia po rozpakowaniu podarunków :lol: )
-
tak na momencik z zyczonkami bo czasu za bardzo nie mam - wiele miejsc trzeba odwiedzic...
Pusty rynek. Nad dachami
Gwiazda. Świeci każdy dom.
W zamyśleniu, uliczkami,
Idę, tuląc świętość świąt.
Wielobarwne w oknach błyski
I zabawek kusi czar.
Radość dzieci, śpiew kołyski,
Trwa kruchego szczęścia dar.
Więc opuszczam mury miasta,
Idę polom białym rad.
Zachwyt w drżeniu świętym wzrasta:
Jak jest wielki cichy świat!
Gwiazdy niby łyżwy krzeszą
Śnieżne iskry, cudów blask.
Kolęd dźwięki niech cię wskrzeszą -
Czasie pełen Bożych łask!
tak brzmi raczej jak od faceta ale inny rym nie pasowal ;)
buziaki
-
Ä co tam, áze jak niby od faceta, się go nie ma to się chętnie czegoś takiego czyta :wink: . Ej smutno, smutno się dzisiej dla mojego żołądka ta wigilia skończyła. Kalorii nawet lepiej nie liczę, bo za a prawie nie pamiętam, co wszystko udało mi się w siebie wsunąć podczas tych kilku godzin a po drugie chyba i tak bym się nie doliczyła może :? . Ale...jakoś stala na siebie nie jestem zła. Może dlatego, że nareszcie znowu nie pokóciliśmy się podczas kolacji, może dlatego, że nareszcie znowu było spokojnie i przyjemnie i miło :wink: . No i coś takiego nazywa się sztuką cieszenia z minimum :lol: . Bajecznego wieczoru śliczności :D
-
GRZIBCIO :D :D :D
Samych dobrych myśli, jakie ja mam o Tobie - na Święta i Nowy Rok.
Wiary w dobro i przekonania, że jeśli tego zechcemy,
Święta zmienią nas na lepsze. :D
http://www.edycja.pl/upload/kartki/240.jpeg
-
Ojejku, dziękuję bardzo :D . Też zaczynam mocno już stawiać na wiarę - w te dietetyczne dni i zdanie egzaminu za pierwszym razem. Bo conieco mnie starego przesądnika gryzie pewien zapis, który ongiś uczyniłam - napisałam w notatniku na wigilię, że nic poza wieczerzą jeść nie będę, bo w przeciwnym razie egzaminu nie zdam :? - a wczoraj to takich z 6kolacji w ciągu dnia zjadłam :shock: ...ojeju, no chyba nie spełni mi się to co tam akurat zapisałam :roll: . No cóż idę się zmieniać na lepsze. Jak zawsze :lol:
-
:lol: :lol: :lol: ...jak na to, że niewiele jak nara umiem z tego co założyłam, że dziś wykuję na maksa i na to, że niezbyt dzisiej u mniez dietą... :lol: :lol: :lol: ...ano, kto by nie miał takiego crazy humoru po dwóch kotletach panierowanych (bez niczego dodatkowego 8) ) i energii z 3100kcal w brzuszku i półlitrem kawy :shock: (ano takie duże mam teraz oczy :D ). No ciekawe jak długo mi też ten zapał do nauki wytrzymie, ale zakładając, że jestem cholernie przesądna to po tym przedwczorejszym obżerstwie całkiem solidnie podchodzę do tej chemii plugawej :evil: . Pozdrole i buziole przesyłają Grzybole :wink:
-
Pszszszszszsz, od dziś znowu zaczynam z kontrolowaniem jedzonka :wink: (bo omal wczorej na wadze nie zemdlałam i wcale to nie było z radości :evil: ). P.S.: Gdzie jesteście moje sąsiadki szanowne dietowe :( ?
-
ja mam w sobie jeszcze niedzielne szaleństwo :? nigdy więcej :lol: :lol: trzymajmy się już, bo od przejedzenia to tylko same minusy są :D choć ja w sumie znalazłam plus - stwierdziłam, że wolę swoją dietę :lol:
-
No u mnie teraz w pokarmowym to prawie jak na śmietniku bez przesady :? , już się cieszę, kiedy rozpocznie się semestr letni i będę do domu co 2tygodnie dopiero przyjeżdżać, trochę znowu żołądek odpocznie z jelitami :lol: . A momentalnie...szarlotka, szarlotka, szarlotka...straszny ze mnie obżartuch :oops: