Wiem, może moja utrata wagi przy niektórych szczęściarzach to pikuś, ale co tam.

W ciągu 3 tygodni schudłam 7 kg. Mam ochotę szaleć z radości! Nigdy tyle nie zrzuciłam, a prób podejmowałam wiele... Czuję, że dotrwam do końca, do celu ...

Przez następne 2 miesiące (do wakacji) wytrzymam na diecie /zero słodyczy, jedzenia po 18., mniejsze porcję/ i na ćwiczeniach /rowerki, bieganie/... Jadę na plażę, więc wypada się ładnie prezentować.

Przepraszam, że zaśmiecam forum, ale kiedyś, dawno, dawno temu założyłam w "Pamiętnikach odchudzania" topic - niestety nic z tego nie wyszło. Dziś wiem, że można pokonać słabości, pozbyć się nadmiaru ciała i być zadowolonym. Tak, właśnie... Nawet nie to, że utraciłam tłuszcyk tu i tam mnie cieszy (choć nie mogę tego wykluczać), a to, że jestem zadowolona, pełna motywacji i chęci na dalszą walkę...Uff... Rozpisałam się...