http://img80.imageshack.us/img80/693...cdkopia8ma.jpg
Wersja do druku
Morrigion - ja też nie cięrpię zdrobnienia Madzia. Kojarzy mi się z Madzią Karwowską z 40-latka:)
Co do posiłków, chyba muszę się bardziej zmobilizować i wprowadzić jakieś urozmaicenie. Kurczak w marchewce brzmi nieźle, chyba się skuszę... ryby lubie, ale nie bardzo umiem je przyrządzać. Ale wszystko przede mną:) Dzisiaj przeszłam cieżką próbę.. byłam u teściów i tak się złożyło, że mama mojego mężą akurat robiła kolację. Byłam dzielna i oparłam się pokusie, zostałam przy herbatce z dzikiej róży:) W zasadzie to było moje pierwsze "wyjście do ludzi" odkąd rozpoczęłam dietę. Przyznam szczerze, że obawiam się nadchodzących świąt. Jedziemy do moich rodziców i jak znam moją babcię już od kilku dni siedzi w kuchni i przyrządza świąteczne specjały. Jak wrócę w poniedziałek zdam relację z placu boju:)
hybris - miło że do mnie zajrzałaś:)
Pangę jadłam, taka ryba-nieryba bo nie ma zapachu ryby. Całkiem smaczna:) Jeśli chodzi o limit kalorii to chyba jednak zostanę przy tysiącu. Staram się ćwiczyć nie tyle intensywnie co systematycznie. Dwa lub trzy razy w tygodniu basen, rowerek albo ćwiczenia w domu. Poprostu codziennie jakikolwiek ruch, nawet jeśli to tylko spacer.
Wątek Margolki przeczytałam kilka tygodni temu, kiedy jeszcze tylko czytałam nasze forum. Zaopatrzyłam się w folię spożywczą, jak tylko zamówię olejki będę straszyć męża, a co :lol:
Pozdrawiam serdecznie:)
Uff, już po świętach :) Te smakowitości świątecznego stołu pachniały zbyt kusząco a ja ledwo mogłam się opanować. Oczywiście przekroczyłam limit 1000 kcal, nawet skusiłam się na dwa kawałki sernika i ciasto francuskie mojej mamy. W drodze rehabilitacji wyciągałam męża na długie spacery. Wczoraj pełna niepokoju weszłam na wagę. Plan był prosty - nie przytyć w święta a tu niespodzianka 1,5 kg mniej!!!
Dzisiaj wróciłam już do "tradycyjnego menu" tysiąca:
7.00 - kawa z mlekiem, kanapka z pasztetem sojowym
10.00 - kawa z mlekiem, kanapka z chudą wędliną i pomidorem, jogurt light
13.00 - jabłko
16.00 - kurczak z marchewką zapiekany z folii (dzięki Morrigion za pomysł :) + jeden gotowany ziemniak
Bilans na dzień dzisiejszy: 890 kcal. Wieczorem kilka orzechów laskowych i będzie 1000:)
Wieczorem obowiązkowo jakaś forma ruchu, dzisiaj wypadło na basen. Ten basen to mnie trochę ratuje. Chodzę na godz. 21 i po wszystkim jestem tak padnięta, że od razu padam do wyrka i nie myślę o jedzeniu :)
Pozdrawiam wszystkich:)
Witaj Magdo !!
Pisałam już u Ciebie przed świętami i zjadło mi wszystkie posty. Teraz już piszę drugi post bo tamten też mi zjadło.Skopiowałam sobie ale wszystko mimo wszystko gdzieś przepadło :? :? Może tym raze uda mi się wysłać :)
Też nazywam sie Magdalena, nie znosze zdrobnienia Madzia. Najlepiej Magda, zreszta wszyscy tak do mnie mówią. :D
Odchudzam sie chyba od zawsze , ale takiej wagi jak ostatnio to jeszcze nie miałam. Dwa lata temu odchudzałam się z wagi 75 kg , ale raczej nieskutecznie i widać efekty , ale w drugą stronę. Mam nadzieję ,że teraz mi sie uda i przynajmniej do lata dojdę do 70 kg. :wink:
Ćwiczę troche w domu , ok 15 min na wiosłach. Chodziłam kiedyś przez dwa lata na siłownię, no ale wtedy to byłam wogóle szczuplejsza i chodziłam raczej dla poprawienia formy. Teraz obowiązki przy dzieciach nie pozwalają mi na wyjścia z domu wieczorami.
Zupki z diety Cambridge też nie znosiłam. Próbowałam wielu diet.Byłam u kilku dietetyków.Ale moją największą wtedy wagą było 75 kg.5 lat temu ważyłam 62 kg, taka waga teraz, to dla mnie tylko marzenie. Ostatnio tak się zapuściłam , że postanowiłam sama się odchudzić na diecie 1000 kcal i mam nadzieje ,że mi się uda.
Gratuluję spadku wagi po świętach, bo to jest nie lada wyczyn. U mnie było troche gorzej ,ale mam zamiar nadrobić to w tym tygodniu i w niedzielę zmienić suwaczek w dół.
Pozdrawiam Cię serdecznie i będę Cię odwiedzać na Twoim wątku :D
Solvino - gratuluję serdecznie, zwłaszcza wstrzemięźliwości, która pozwoliła Ci dołączyć do kluby schudniętych przez święta :D Zresztą Twój suwaczek zaczyna się prezentować coraz ciekawiej, ani się obejrzysz, a będziesz "dwucyfrowa" i wtedy będziesz urządzała kolejne polowania na "9". "8", "7"... :D mówię Ci, to lepsza zabawa, niż kolejne ciacho ;)
A poza tym - takie spędzenie świąt w cnocie konsumpcyjnej bardzo motywuje, bo widzisz, że POTRAFISZ. I bardzo dobrze, im więcej wiary w siebie, tym łatwiej poradzisz sobie z dietę.
Trzymaj się i walcz tak dalej, świetnie Ci idzie! :)
Dzisiaj minęły 2 tygodnie od kiedy postanowiłam wziąć się za siebie. Rano weszłam na wagę i kolejny kilogram mniej :) Od razu przesunęłam suwaczek do przodu:) Bilans dwóch tygodni 5,5 kg mniej!!!
Klubowiczko - imienniczko witam Cię w swoich skromnych progach. Dziękuję, że do mnie zajrzałaś. Z forum dzieje się coś nie tak od conajmniej tygodnia, ja kopiuję posty do notatnika zanim wyślę, bo za każdym razem wywala mnie z forum.
Gratuluję wagi - 82 kg... hmm.. nie pogardziłabym nie powiem :) Pięknie chudniesz, do lata będziesz 70-kg babka :)
Ja będę musiała jeszcze troszkę poczekać, ale wierzę, że przy takim wsparciu na pewno się uda :)
Zazdroszczę Ci systematyczności w ćwiczeniach. Ja nie mogę zmobilizować się do ćwiczeń w domu. A powinnam robić przynajmniej brzuszki, bo u mnie ta strefa wymaga największej pracy :(
Hybris - póki co urządzam polowanie na dwucyfrową wagę. Byłoby świetnie gdyby udało mi się do końca miesiąca schudnąć drugie tyle co przez ostatnie dwa tygodnie. Ale jak zakończę kwiecień z wagą 102 kg też będę zadowolona. Przetrwałam świąta to przetrwam już wszystko :)
Dziewczynki dziękuję Wam serdecznie za motywację i wsparcie :) Bez Was byłoby mi bardzo trudno.
Pozdrawiam i idę z rewizytą :)
Witaj Magdo poświatecznie :lol: :D
Gratuluję kolejnego spadku wagi :D :D :D :D
Ja niestety nie mogę zaliczyć się do dość ścisłego jak widzę grona dziewczyn chudnących w święta :wink: postaram się, więc schudnąć po świętach :lol: a do kolejnych na szczęście dla mnie jest jeszcze bardzo daleko hii hhhiiiii
Buziaki H
Witaj Magda!
Dzięki za odwiedzinki u mnie , bardzo się cieszę , że będziesz do mnie zaglądała , serdecznie zapraszam.Bardzo to jest motywujące , jak mam świadomość , że ktoś śledzi moje poczynania i nieudolne próby schudnięcia.
Wiesz ,że wczoraj zeżarłam wszystkie jajeczka wielkanocne , a dzisiaj w opałach był sam 200 gramowy królik co siedział na tych jajach , no ale się ostał , bo zastanawiałam się jak Wam o tym powiem... :oops:
Więc królik stoi nadal , a ja jestem z tego bardzo dumna i żeby mnie nie kusił chyba pozwolę zjeść go dzieciom :D papa!
Aha!!
Bardzo gratuluję taaaakich spektakularnych efektów.
Trzymam kciuki :lol:
Witaj Magdo !!
Gratuluję tych następnych kilogramków.Idzie Ci super .Naprawde niezły wynik. W takim tempie juz nie długo będzie ta 9 z przodu. Mnie to tak idzie ostatnio, że szkoda gadać. Została mi babka drożdżowa po świetach i tak sobie ja skubię co rano. Mam nadzieję, że ktoś do mnie sie wkradnie i ja w końcu cała pożre.Ja jako oszczedna kobieta nic nie wyrzucę :?
Ja to napewno juz w kwietniu nie zobaczę 7 z przodu , a byłoby dobrze żeby zobaczyc ją w maju :roll: Może dopisze mi szczęście :?
Nie wiem jak Ciebie ,ale mnie strasznie wkurza to ciągłe logowanie. :evil:
Może coś z tym zrobią w niedługim czasie :?:
Pozdrawiam serdecznie i trzymaj za mnie kciuki :D Magda