-
Witajcie Dziewczęta!
Nie mam tu założonego wątku swojego, bo o wszystkim pisze na swoim blogu, ale chodzę sobie... czytam... i czasami coś dopiszę:)
Ja w sprawie aerobicu. W swoim mieście, niegdyś, jakieś 10 kg mniej chodziłam z mamą na aerobic. Mama o wiele szczuplejsza - 50-54 kg przy 160. Chodziłyśmy na ten aerobic do pobliskiej szkoły, do mojej ex-nauczycielki wfu. I co? ta cudowna kobieta nie pozwoliła wygenerwoac grupy "grubasów", czyli tych ćwiczących wolniej. Kiedyś w czasie zajęć stanęłą na środku i powiedziała "możecie się na mnie obrażać albo nie, ale nie pozwolę tymi spojrzeniami stresować naszych okrągłych pań (-> to było do tych szkieletów, które sama nie wiem, po co chodziły na ten aerobic), dlatego wolę mieć mniej pań ćwiczących, niż więcej zestresowanych" i że tak powiem... wysłała je do swojej innej koleżanki po fachu. Zostały tylko te, co: naprawdę chciały schudnąć, przychodziły, żeby lepiej się poczuć, a nie dowartościować, nie tworzyły kółeczka wzajemnej adoracji obgadując resztę.
A w ogóle chciałam powiedzieć, że strasznie Was wszystkie podziwiam, że się nie załamujecie i jesteście pełne uśmiechu i energii!
Buziaki!:*
-
Witajcie współdietowiczki:)
Aerobik bardzo lubię, ogólnie wszelkie ćwiczenia przy muzyce. Na studiach w ramach wf-u chodziłam na stepreebok, aerobik, taniec i bardzo mi to odpowiadało. No ale to było 20 kg temu :oops:
Zaczynam od niższego poziomu, ponieważ grupa zaawansowana to drupa dziewczyn, które ćwiczą razem od października i mają już na prawdę nieźle podkręcone tempo. Nie będę wylewać z siebie siódmych potów i mdleć na zajęciach. Poczekam, aż nabiorę kondycji i stracę parę kg:)
Morr smok jest piękny, bardzo ładna grafika. Co do uwodzenia to chyba można tutaj mówić o pełnej współpracy tej pary :wink:
Elewina dziękuję za miłe słowa:) Cóż nie załamuję się, bo otyłość to co prawda choroba śmiertelna, ale całkowicie uleczalna :D
Powoli uodparniam się na taksujące spojrzenia. Czasem idę z mężem pograć w badmintona i kiedyś wkurzały mnie dzieciaki śmiejące się z grubaska latającego za lotką z paletką w łapce, ale ostatnio już co raz mniej zwracam na to uwagę.
Wiem po co to robię i ten cel jest tego wart:)
Pozdrawiam ciepło:)
Magda
Pozdrawiam Was ciepło:)
-
Witaj !!
Super , że udało Ci się znależć odpowiednią grupę do ćwiczeń. :D Z tego wynika , że są miejsca dla takich kobitek jak my , a nie dla wychudzonych panienek.
Jak już wspominałam to nie podchodził mi aerobik , ale kilka lat temu znalazłam dla siebie super siłownię.Prowadziła ja pani po rechabilitacji. Chodziły tam same panie i to takie z nadwagą.Mnie też wydawało się wtedy , że ważę dużo za dużo , a ważyłam ponad 10 kg mniej niż teraz. No cóż ....tylko pomarzyć. :? :?
Na jedną godzinę były najwyżej trzy panie. Pani prowadząca zajmowała się każdą z nas. Kierowała nas na ćwiczenia , regulowała obciążenia i czas każdego z nich. Chodziłam tam ok dwa lata i do końca przy każdym ćwiczeniu była przy mnie.Niestety po urodzeniu dziecka jak chciałam tam wrócić, to sie okazało , ża ta pani już zamknęła tą siłownię.
A naprawdę szkoda.Teraz zresztą już tam nie mieszkam , wyprowadziłam się.
Ale nie spotkałam nigdzie już takiej siłowni. :(
Chodziły tam młodsze i starsze panie , i wszystkie były bardzo zadowolone.
W takie miejsce to bym wróciła ,znalazłabym wolny czas pomimo wszystko.
Pozdrawiam serdecznie :D Magda
-
Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za długi week :lol:
Mam nadzieję, że nie zmarnujesz tych trzech tygodni odchudzania, tak jak ja to zrobiłam w święta a co najgorsze nawet po świetach :cry:
Teraz żal mi bardzo tych zgubionych już kilogramów, które jak bumerang dzięki chwilowej przyjemności płynącej z pożerania słodkości powróciły prawie w całości :oops: :oops:
Pomyśl o mnie i nie daj się słodyczom lub innym kusicielom :lol:
Buziaki H
-
Myślę że długi weekend to taki sprawdzian. Jasne, święta są ciężkie bo masa słodkości się podczas nich przewija, ale w długi weekend??? No dajcie spokój. Jak ma być grill to żadne kiłebaski czy pieczywko tylko grillowana kura. Dużo ruchu. Przecież nie jesteśmy na diecie za karę. To sposób odzywiania który ma z nami zostać do końca życia a nie jakaś kara czy drakońskie odmawianie sobie wszystkiego.
Strasznie się cieszę ze względu na ten twój aerobic. Kurcze, super że trafiłaś do takiej kobitki. Szkoda ze nie znalazłąś podobnej siłowni. Ja miałam taką na osiedlu. Chodziłam dopóki jej nie zamknęli. Miałam swoich "chłopców" - hooligans i dresiarzy. Bosh, powaga, w życiu mi nikt nie doradził tak dobrze jak oni. Byli strasznie fajni. A ja byłam ich duża dziewczynka. Ale to było parę ładnych lat temu. Potem spotkalam głupich, niewybrednych i schamiałych dresiarzy i już nie mam o nich dobrego zdania :)
POzdrawiam
Morr
-
Cześć dziewczynki:)
Niestety w swojej krótkiej karierze fitness woman nie spotkałam jeszcze siłowni wartej uwagi. Kiedy jeszcze byłam studentką chodziłam do osiedlowej siłowni, ale zawsze było tam wiele ludzi i trzeba było się sporo naczekać aby poćwiczyć na danym sprzęcie.
Co do długiego weekendu... nie obawiam się grilla, bo raczej go nie będzie. Wyjeżdzam ze znajomymi na Słowację i najbardziej obawiam się tych wieczornych posiedzeń w knajpie przy piwku i knedliczkach. Mam nadzieję, że w menu będzie coś na sałacie:P
Dzisiaj byłam u swojej ginekolog na wizycie kontrolnej. W rozmowie przyznałam się, że w końcu zaczęłam się odchudzać (ku jej radości, bo systematycznie co pół roku truje mi o tym:P) i usłyszałam, że w chudnięniu bardzo pomaga witamina B6. Przepisała mi 3 opakowania i kazała brać 3 razy dziennie po jednej tabletce. Słyszałyście kiedykolwiek o tym? Na razie wstrzymuję się, nie lubię faszerować się chemią, witaminę zostawię na czasy kiedy waga stanie w miejscu. Ale temat mnie zainteresował :D
Muszę się do czegoś przyznać... dzisiaj pierwszy raz zgrzeszyłam :oops:
I nie było to nic słodkiego, ale kilka plastrów żółtego sera i polędwicy wieprzowej. Nie wiem co mnie opętało, siedziałam sama w domu przy kompurze, robiłam "zadanie domowe" i co chwilę szłam do kuchni skubnąć jedno czy drugie.
Ech... miękka jestem jak kaczucha:(
-
Hmm brzydko, oj brzydko z tym serem i mięskiem. Mogę miec jedynie nadzieję że nie zrobiłas tego w środku nocy! I że zmieściłaś się w limicie mniej więcej.
Od razu przypomina mi się mój opis z GG - "Bóg mnie stworzył, a diabeł opętał. Pozostanę więc pół grzeszna, pół święta".
Pozdrawiam i życze udanego dnia
Morr
-
Hej mięciutka kaczuszko!
Najważniejsze , że nie zgrzeszyłaś ze słodkościami , chlebusiem albo królikiem....Taki bezwęglowodanowy grzech , to jakby mniejszy grzech... :twisted:
papa!
-
Brzydko brzydko... ale na szczęście po wszystkim poszłam na 45-minutowy szybki spacer, więc myślę, że przynajmniej część spaliłam.
Dzisiaj podliczyłam wczorajsze szaleństwo, wychodzi na to że przekroczyłam limit o 150 kcal :oops:
Na szczęście dzisiaj porządna dawka ruchu - pierwszy raz na aerobiku:)
Pozdrawiam:)
-
Witaj !!
Takie grzechy to nie są takie złe, chyba gorsze są słodycze. W moim wypadku zaburzają mi cały dzień. :?
Dobrze , że przypasował Ci ten aerobik i znalazłaś dla siebie miejsce gdzie można się trochę poruszać. Brakuje mi takiej babskiej siłowni , ale co zrobić. Utarło sie , że na siłownię chodzą tylko kulturyści i nikomu nie chce się prowadzić takiej siłowni dla kilku babek z nadwagą . A szkoda :(
Też mam zamiar kupić sobie witaminę B6, słyszałam o niej dużo dobrego.Jest bardzo dobra na przemianę materii. Myślę , żę powinnaś ją spokojnie brać , tymbardziej , że zapisała Ci ją lekarka.
Życzę Ci udanego wekendu i może takie jedno piwko na wieczornym wyjściu Ci tak nie zaszkodzi. Piwo jest moczopędne , więc się go szybko pozbędziesz :wink: :wink:
Pozdrawiam serdecznie :D Magda