-
marietto, najpierw podziw, bo ja przy 91kg w życiu nie wbiłabym się w rozmiar 42....ale jak ci kiedyś pisałam widząc na zdjęciu nie widać po tobie wagi :D
co do chłopa, to przynajmniej masz motywację, a myślę że faktycznie jak zeszczuplejesz to będziesz bardziej pewna siebie i to może mu otworzy oczy :wink:
wracając do wpisu u mnie, to rozumiem że w pn się ważymy i cieszymy :wink:
-
Marietko, ja tez nie mam co marzyc o 42 (no, w gacie wleze ale na wdechu, natomiast gora sie na pewno nie zmiesci), nie ma sprawiedliwosci na tym swiecie :lol:
Zycze Ci rozgoszczenia sie na dobre w krainie balwankow abys mogla ten suwaczek zrobic jeszcze piekniejszy :lol:
-
buttermilku ja tez nie w kazde 42 wejde , o biodrowkach moge sobie pomarzyc niestety taki mam rozklad ze glownie brzuch , ale jak w koncu schudne to skore mi wytna tylko kiedy to bedzie ech
glamgirl na dodatek jestem glupio zbudowana bo gore to juz mam 40 zanik cyckow i tego typu rzeczy :roll:
korni jak zeszczupleje to napewno bede pewniejsza siebie duzo rzeczy teraz wynika z tego ze mam niskie poczucie wartosci , bo ciagle sie obwiniam o brak silnej woli a reszta to juz same wiecie leci sama i robi sie petelka , nie mowie ci ile mi dzisiaj pokazala waga jak sie utrzyma do poniedzialku przesune suwaczek oby juz tylko w jedna strone
Z ciekawostek od wczoraj przed aerobikiem pije skoncentrowana l-karnityne , masakra jaki to daje power , scieka ze mnie jakbym wyszla z sauny i mam pobozne zyczenie zeby cos wiecej dala niz wyciekanie kasy z portfela .
Wczoraj mialam maly kryzys kiedy zrobilam sie taka glodna ze zaczelo mi sie robic z glodu niedobrze i juz picie nie pomagalo wiec poszlam do lozka , objawy mam czasem jak przy 1 turze odchudzania tzn jest mi czasem zimno ale jak narazie trzymam sie dosc dzielnie
-
marietto...dwie moje uwagi...
1. co do samooceny, to nie ma co się umniejszać przez dietkę...może cele jakie sobie stawiasz są zbyt ciężkie do udźwignięcia?? może spróbuj podietkować 1 słownie: jeden dzień wzorowo, wg planu, grzecznie a wieczorem połóż się do łóżka i powiedz sobie że jesteś dzielna, pochwal siebie i stwierdz, że jutro też będziesz dzielna, bo skoro jesteś dziś to jutro też ci się uda....
2. ja z autopsji mam kryzys 2-4 dni po odstawieniu cukru...boli mnie głowa, suwam się i w ogóle...ale jeśli jem ciągle mniej węgli to potem mam powera że hoho, trzeba to przeczekać...ale warunek jest taki że dietka nie powinna być obfita w węgle bo wtedy czujesz się ciągle głodna, a jesz mało....
buziaczki:))
trzymam kciuki :D
-
Marietko.
Nowe zdjęcie. Tak ładnie na nim wygladasz. :].
Znow wagowo jestesmy podobne. U Ciebie wskazania w okolic 87, jak u mnie. Mam nadzieje, ze nie odbierzesz tego zle, ale kiedy doczytalam, ze wlasnie mniej wiecej tyle wazysz, zrobilo mi sie razniej. Obawialam sie, ze moje przytycie i malutkie schudniecie zostawia mnie daleko w tyle za Toba. A tak znow moge smigac z Toba :].
Chyba stalas sie takim moim duchowym towarzyszem ;) Moze dlatego, ze dostrzegam miedzy nami duzo podobienstw osobowosciowych. :]
Tak apropos cwiczen. Zaczelam chodzic na aqua aerobic. Nie wiem na ile bedzie to skuteczne (na razie tylko 1x w tyg.).... Ale wiem, ze skutecznie wyciaga kase z portfela. Tez o tym wspominalas. Wiadomo, ze z tluszczykiem trzeba walczyc codziennie ("na miesnie " cwiczy sie co 2dzien). Kiedy wyliczylam sobie, ze gdybym chciala chodzic na basen 4x w tygodniu to kosztowaloby mnie to ok 180 zl. Zalamka. Skad na to nabrac.
W dodatku w pracy nieciekawie. Rozwazam mozliwosc zlozenia wypowiedzenia. Wlasciwie to juz podjelam decyzje. Praca w tym miescju wyniszcza mnie psychicznie a poziom stresu podnosi o 100%. Zle to dziala na moje serce... a odchudzaniu tez nie pomaga (oby tylko).
A cwiczenia w domu... Tobie tez wydaja sie nieefektywne? Wlasnie, powiedz mi, bo na watku nie znalazlam nigdzie (albo slabo szukalam) jak ciwczysz, ile razy w tyg, o jakiej porze, jak dlugo i co dokladnie, i jak "za kase" to ile na to wydajesz?
Buziaki.
-
no własnie ćwiczonka w domku, oprócz 6W jest coś jeszcze??tak najbardzije to bym chciała na uda...najgorsza chyba czesc ciała do zrzucania...
a ze tak sie podłacze do wątku metek...ja mam duuże piersi i to tez problem, bo marynarki musza byc duze...ostatni garnitur jaki osbie kupiłam był 46, ale gorset+spódnica na ślub kuzynki to juz 48...bleh! zamierzam wrócić do daawno nie używanego rozmiaru 42- albo i nawet 40:)
pozdrawiam znad porannej kawki:)
-
witam :wink:
dzielnie walczysz, rylko dostrzez to sama :wink: każdy ma wzloty i upadki :wink:
Co do dietki SB, to podobnie na nią patrzę, też mi się wydaje ze trzeba trochę uważać na kalorię...no ale najwazniejsze, ze na razie jest dobrze i mnie ubywa. Będę się martwić jak dopadnie mnie załamka.
Popieram Cię , ze z braku pewności siebie to wiele rzeczy się komplikuje i nasze możliwoscie są bardzo ograniczone, ale z tym równiez trzeba walczyć, a do tego potrzeba przyjaznej dłoni i miłosci blizniego a przede wszystkich akceptacja najblizszych, wtedy i my zaczniemy siebie akceptować.
pozdrawiam cieplutko
-
Marietko, na pewno nie wygladasz tak zle przy takim rozmiarze! Musisz spojrzec na siebie laskawszym okiem, polubic sie, usmiechnac sie do odbicia w lustrze... to bardzo pomaga, w koncu odchudzanie toczy sie glownie w naszych glowach...
-
Mariettko-weszłam sobie na Twój wateczek bo gdzies na forum wyczytałam,ze jesteś na dietce kopenhaskiej-tak?bo ja tez ja robiłam i dla mnie była to najlepsza dietka pod sloncem i strasznie zalowałam,ze trwała tak krotko..
a co do przyjaciela..chyba wiem co masz na mysli-jak w reklami master card: zobaczyć nutke żalu w jego oku..bezcenne;)
głowa do góry!przesyłam Ci promyki słoneczka-niech Cie otula i rozewselą:)
-