-
Agemciu ja też wierze ,że niedługo waga ruszy i to ostro.i.naczej nie może być...pieknie dietkujesz i wytrwale...Moja skóra też po zzuceniu kilosów zrobiła sie lejąca :roll: :roll: chyba to przez to ,że jednak dośc szybko je zzrzuciłam :roll: Wierze jednak ,że z czasem bedzie lepiej...Buziaczki :)
-
Wpadłam poodkurzać u Ciebie. Pewnie nie bardzo masz czas, żeby tu zajrzeć, ale proszę napisz coś w wolnej chwili :)
http://tickers.TickerFactory.com/ezt...d72/weight.png
http://tickers.TickerFactory.com/ezt...3fe/weight.png
-
Pozdrawiam serdecznie. :wink:
-
Witajcie!!!
Rewolucjo dzięki za odkurzanie na moim wątku.
Dietkuję bardzo dzielnie tak jak pisałam staram się ważyć całe posiłki, przez ostatnie trzy dni nie miałam okazji jeść chleba, bo poprostu do niczego nie pasował i jakoś nie miałam ochoty. Rano przed wyjściem z domu zjadam 4 łyzki płatków kukurydzianych lub musli fitnesna mleku rozcieńczonym z wodą. Staram się zjadać śniadanie póżniej jakiś jogurt następnie warzywa surowe lub gotowane plus jakies białko. Po południu owoce typu dwa jabłka lub jakić cytrus. Ogólnie nie jestem głodna i jakoś ostatnio mnie nie ssie :) z czego bardzo się cieszę. No i mam ostatnio bardzo dużo ruchu bo od 7 rano do 16 nawet 5 minut nie siedzę....do pewnego czasu czyli do póki organizm się do takiego wysiłku nie przyzwyczai będzie ok .
Dzisiaj rano się kontrolnie zważyłam i jest 83.100 czyli mniej o 90 deko od wagi na suwaczku. Ciekawe ile waga pokaże w dniu prawdy (poniedziałek). Jak narazie jestem cierpliwa i wieżę, że pomalutki ślimakowymi kroczkami waga będzie spadać.
Napewno nie zaprzepaszczę swojej walki to .....już sobie obiecałam.
Za dużo wysiłku mnie to kosztuje, za dużo wyrzeczeń .........CHCĘ SCHUDNĄĆ....i to się dla mnie liczy.
Rewelko z tym komplementem, chyba przesadziłaś, ale wywowłałaś uśmiech na mojej twarzy. Wszystkie kobiety są piękne, tylko zdarzają się te troszkę zaniedbane do któerych ja się zaliczam....bo i wiek już nie ten. 8)
Wszystkim Wam życzę udanego weekendu, momimo, że pogogda ma być nie zaspecjalna. Odpoczywajcie, czynnie i dietkowo.
Pozdrawiam.
-
widzę teściówka, że ostro się wzięłaś do roboty :) to mi się podoba :)
-
Tak, tak.....wzięłam się do roboty. Na nabrałam wiatru w żagle nie wiem na jak długo, ale narazie staram się ten wiatr wykorzystać na maxa :wink:
moje puntky, które staram się wdrażać w życie.
:arrow: koniec z taryfą ulgową
:arrow: nie rozczulam się nad sobą
:arrow: nie usprawiedliwiam
:arrow: staję z boku i staram się krytycznie podchodzić do swojego dietowania
:arrow: chcę zobaczyć 7 i nie popuszczę.
Wiem, ze u mnie chudnięcie idzie w ślimaczym pępie, ale nie chcę sobie odpuścić, nie mogę na to pozwolić. Dlatego liczę na Was, że mi w tym pomożecie.
Pozdrawiam i lecę pośmigać na roweku nie pada trzeba wykorzystać ten czas. :D
-
apomożemy pomożemy a wy towrzyszko pomóżcie też nam, bo my też chcemy 7 zobaczyć bardzo bardzo i właśnie idziemy na zalupy, żeby coś kupić mało kalorycznego i zdrowego na obiadek :D
-
Wycieczka rowerowa trwała 2 godzinki i przypominała pedałowanie pod prysznicem :lol: ale deszczyk cieplutki, milutki tylko troszkę mokry :D
Po powrocie musiałam zmienić całą garderobę na suchą i teraz piję gorącą herbatkę i jestem baaardzo przyjemnie zmęczona. I co najciekawsze wcale nie jestem głodna :)
Pozdrawiam i polecam jazdę na rowerku pod prysznicem :wink: :D
-
hej hej Agemko :)
rowerkowanie pod prysznicem powiadasz :?: mój rower tego by nie wytrzymał chyba psychicznie...wystarczy ze czasem wjedziemy na jakąśkałuze a on już krzyczy i piszczy - zwłaszcza przy hamowaniu- ze aż gołębie z dachów sie podrywają :lol:
ja też miałam w planach pedałowanie- jak jeszcze świeciło to piękne słonko...niestety- nie zdążyłam...rozlało się na dobre :) ale za to wybrałam się na cudny spacerek---co prawda w ślimaczym tempie bo ot takiego jak nigdy mi sie zachciało, ale za to miałam czas na przemyślenie wielu spraw :)
-
Witajcie....
Dzisiaj poniedziałek, moja chwila prawdy czyli ważonko.
Przesuwam suwaczek na 83 kilogramy jest mnie mniej o 1 kilogram -1 baaardzo się cieszę. Jak dla mnie to ogromny wynik. Mój slimaczek na suwaczku przesuwa się raz do przodu raz do tyłu :) ale średnio pomalutku w prawą stronę. Jestem z siebie bardzo zadowolona. Do mojej upragnionej 7 jeszcze sporo czasu......może uda mi się przez maj dobrnąć do 7, ale to tylko może, nie zakładam sobie, że mi się uda. Nie chcę się rozczarować. W duchu liczę na to ot i wszystko.....
Dziękuję, Wam, że mogę sobie tutaj popisać o moich zmaganiach a Wy to poczytacie lub nie....skomentujecie lub nie.....wiem, że jest to dla mnie jakaś tam mobilizacja, dziękuję rewolucji mojej córci, że tak bardzo mnie wspiera pomimo, że jestem taka oporna....i dziękuję mojej połówce, która ma tyle cierpliwości dla mnie i tak dzielnie mi pomaga w moich syzyfowych zmaganiach :) Dziękuję Wam wszystkich drogie współodchudzaczki.
Taka mnie naszła refleksja, liczę na to, że dojdę do swojego wyznaczonego i wymarzonego celu :? :) prędzej, czy póżniej. Bo z mojej wybranej drogi nie ma już odwrotu. To mój ostatni dzwonek (z uwagi na wiek) doprowadzenia się do normalnej wagi.
Zdaję sobie sprawdę, że już do końca życia muszę pozostać przy kontrolowanym odżywianiu. nie mogę się zapomnieć......Muszę pamietać, że jestem grubasem, bo wystarczy, że powrócę do kompulsywnego jedzenia i jojo gotowe. :( a tego sobie nie życzę...o nie....Jestem jak alkoholik....który może nie pic i 20 lat, ale zawsze wie, ze jest alkoholikiem bo wystarczy jeden kieliszek i wraca do nałogu. Mam świadomość, że jestem grubasem......i będę nim do końca życia. Gdy o tym zapomnę nigdy nie utrzymam osiągniętej już wagi....
Pozdrawiam i miłego 1-go maja. :D