-
Cześć kochana :)
Przepraszam że mnie tu nie było ze dwa dni ale już jestem i nadrabiam zaległości :D:D
Kurde ta Twoja waga pędzi jak szalona - tylko pozazdrościć. Przegonisz mnie jak nic!
Sama nie wiem jak Ty to robisz :D:D:D Nie to żebym zazdrościła :oops: :oops: :roll: :roll: ale moja też mogłaby się rozkręcić! ;)
Wczorajszy dzień wymazuje z dietkowego zyciorysu :roll: :roll: :roll: było zdecydowanie za dużo pustych kalorii :roll: :roll: :roll: a dziś cholernie chodzą za mną słodycze - inne jedzenie wmuszam... znaczy się jednym słowem kac morderca :roll:
Dwa dni nie robiłam brzuszków, w weekend powinnam zrobić podwójne dawki. Zobacze może mi się uda zrobić po 600. Najwyżej w poniedziałek nie wstanę z łóżka :D
Miłego dzionka!
Buziaki!
-
wpadam i buziaki przesyłam muaaaaaaaaaaa :* :mrgreen:
-
milego wieczorku :*
buziole:*
-
Rzeczywiście lecisz z wagą niesamowice...aż z zazdrości mnie skręca :wink:
:wink:
Miłej niedzieli Ci życzę!
-
Witajcie, witajcie....
No... nie bylo mnie tu przez weekend bo po prostu nie bylam w stanie sie zalogowac! :evil: Ladowanie jednej strony zajmowalo srednio 10 minut!!! :roll: :evil: Ale, ale ladnie dietkowalam... :P Za to w tym tygodniu juz pewnie nie bedzie tak grzecznie... bo czekaja mnie dwie imprezki. Jedno wyjscie mam w czwartek wieczorem... umowilam sie z dziewczynami do teatru, pewnie bez lampki wina sie nie obejdzie! :roll: A w piatek za to szykuje sie wielka impreza, kolazanka z pracy ma urodziny... no i ma byc kolacja w restauracji... a potem wyjscie do klubu.... jak by to nazwac... impreza z pompa! :wink: Zamierzam sie oczywiscie pilnowac, ale same wiecie jak to jest... :roll: nic nie obiecuje... :roll:
Dziewczyny, czemu wy mowicie, ze ja lece jak burza to nie wiem... :roll: Dokladnie we wtorek rano w zeszlym tygodniu wazylam 78.2 kg, no a dzisiaj jest 77.7 kg.... to tylko 0.5 kg w dol w ciagu tygodnia... ja nie narzekam oczywiscie.... no ale zadna mi to tam rewelacja... Oczywiscie licze sie z tym, ze teraz waga bedzie szla powoli... duzo wolniej... no ale coz, taka kolej rzeczy! :D
Lisiu, nie marudze :wink: no, moze troszeczke... :D
Bes, no taki wlasnie mialysmy plan chytry! :P
Agus, oj, jak ja nie lubie kaca! wrrrrrrrr.... :evil: Czy Ty sobie wyobrazasz, ze czasmi mysl o ogromnym kacu jest mnie w stanie odstraszyc i wtedy kontroluje sie.... oj, ten okropny bol glowy... naprawde wspolczuje Kochana!
Agula, dziekuje! :P
Fruktelko, skreca Cie powiadasz? ... :wink:
-
Imprezy mają to do siebie,ze dieta odpada:P
A co do wagi..Lecisz jak burza:D Jeszcze nie dawno byłaś w bałwanach a tu juz poniżej 78:] :D Brawo:*** :)
-
No kochana co Ty pleciesz ładnie Ci ta waga spada ;) aż zazdroszczę...
No ale zamiast zazdrościć to powinnam zabrać tyłek w troki i podietkować - też pewnie by leciała w dół.
Mnie zaczyna wkurzać, ze nawet mały grzeszek dietkowy powoduje u mnie następnego dnia nawet kilogram więcej! Niby dobrze bo powinno to działać jak zimny prysznic... ale chyba mam jakiegoś doła bo działa zupełnie odwrotnie :(
Ja też mam w sobotę bibę - jestem pewna że dirtkowo to tam nie będzie :roll:
Buziaki!!!
-
No pewnie, że Ci waga leci...stale w dół :) Pięknie... :)
Ja już nawet nie mówię, że też tak chcę, bo jak ja mogę tego chcieć, skoro ciągle zawalam... 8)
miłego wieczoru :)
http://www.luckyoliver.com/photos/de...rs-4068615.jpg
-
No, nie jest dobrze… :evil: … to znaczy nie jest najlepiej… :roll: Chyba zaczyny dopadac mnie ta zimowo – deszczowa deprecha… :cry:
Juz zaczynam nie miec sily do tego calego odchudzania… zaczyna mi sie nie chciec dietkowac… :roll: Niby wszystko dobrze, ladnie jezeli chodzi o dietke, nie mam jakis wpadek, ale od kilku dni musze sie bardzo, bardzo pilnowac…. Chce mi sie po prostu wszystkiego niezdrowego, nie chce mi sie juz liczyc kalorii i mam juz dosc uwazania na to co jem! Dzisiaj waga pokazala 77.8 kg, przez ostatni tydzien schudlam tylko 0.4 kg.
Nie wiem, moze wlaczylo mi sie narzekanie… :roll:
Mam ochote po prostu isc na impreze, napic sie i najesc do woli nie myslac o konsekwencjach… zapewne tak sie stanie w piatek :evil:
Ja wiem, ze przez ostatnie tygodnie waga poleciala w dol, doszlam to moich siodemeczek… ale ja naprawde nadal ladnie dietkuje, a waga nic!
Och…. Chyba wstalam lewa noga :evil: Mam nadzieje, ze tak deprecha przejdzie i nabiore nowych sil witalnych!!!
Tamarku, no wlasnie… impreza na pewno zahchwieje poprawnosc diety… ale mysle, ze moze w ten sposob podkrece sobie metabolizm… bp wlasnie wydaje mi sie, ze to jest powodem mojego zastoju.
Agulko Moja Kochana, bo te wagi to takie france… :evil: nie chca spadac w tak szybkim tempie w jakim rosna :evil: A wiesz co mnie wkurza? Wlasnie to, ze pomimo ladnie dietkuje to waga nie chce spadac…
Fruktelko, no niby spada, ale nie tak ja bym chciala… :roll:
Pomimo wszystko milusiego dnia Kochanienkie! :P
-
oo. tez miałam taki kryzys ostatnio. i pojechałam na imprezę i na imprezie nie było diety. nie przesadzałam na imprezie jakoś specjalnie z jedzeniem. ale najważniejsze impreza była cudowna i naładowała mi baterie i mam dalej siły walczyć.
tak, że na twoim miejscu bez stresu bym coś zjadła nie zdrowego jeśli to ma pomóc wrócić z radością na dietę to czemu nie.
oraz wagą się nie przejmuj. moja też cholera stoi jak zaklęta.
oraz głowa do góry raz dwa. popatrz ile już osiągnęłaś.
nie rób sobie jakiś wielkich przerw po prostu idź na imprezę i baw się dobrze
potem pomyślisz o diecie.
a wagą się nie przejmuj (powiedziała ta co ma obsesje ważenia)
miłego dnia:)