Twardzielem to może byłem (kiedyś)
Dziewięć lat sportów walki poszło na marne, została już tylko krzepa, i jako taka zwinność co przy 90kg jest sporym wysiłkiem.
Kondycji zero.
Brzuch jak balon (uwielbiam piwo, grila, i nie mogę życ bez chleba) kocham baranine

Pocę sie i mecze jak stulatek

Czas z tym skończyć!


Dieta od wczoraj.
Nie papram się w jakieś kembridże, Liczenie kalori i inne węże, za dużo biadolenia i myślenia a tu trzeba tylko zrzucić tłuszcza. Więc

Od wczoraj pożarłem co następuje:

Rano: serek topiony i kawa dla energii.
Lejter: serek biały z opakowania "lekki 3% tłuszczu" z pomidorem i cebulką
Kolacja: jajo na zapchanie i pomidor z cebulką dla smaku

Po drodze wpadło trochę kapuchy kiszonej oraz parę włoskich orzechów (podobno tuczące)

Dzisiaj:

Rano: serek topiony i kawa dla energii.
Lejter: serek biały z opakowania "lekki 3% tłuszczu" z pomidorem i cebulką + 'gorący kubek'
Kolacja: jajo na zapchanie i pomidor z cebulką dla smaku. Dziś dla odmiany zmieszałem to wszystko i wrzuciłem parę kaparów - pychota :}

Jak i wczoraj wpadło padre orzechów i trochę kapusty kiszonej.

Oczywiście sport to podstawa, WIĘC ..za parę dni się zabiorę : )



Pozdrawiam ciepło wszystkie Panie, bo takowych tu pewnie najwięcej