Właśnie wybieram się na kolejny maraton, ale dziś to będzie bardzo ciężka wyprawa bo obiecałam mu że bedę w kiecce, ubierałam sie 2 godziny ale w końcu się udało. Efekt końcowy nie powala ale też nie odstrasza, chociaż tego będę pewna dopiero jak go spotkam hehe

Dietka w sumie dziś troszkę naciągana bo zjadłam smażonego mięska, robiłam dziewczyną kotlety, schaboszczaki, a sobie miałam
Kurcze ale fart że właśnie weszłam na forum bo jak pisałam o jedzonku to mi sie przypomniało ze nastawiałam dla nich ryż, spalil sie:/

No ale wracając do mojego jedzenia no to miałam sobie to mięsko ugotować na parze ale pokroiłam je w kosteczkę i podsmażyłam na oliwie z oliwek.

Dobra idę na spacer w krainę rozpusty:P