Pięknie to napisałaś Esia, ja to chyba nie znam tych Twoich anglojęzycznych górali :p
Wersja do druku
Pięknie to napisałaś Esia, ja to chyba nie znam tych Twoich anglojęzycznych górali :p
Oj to ja Cię z nimi muszę poznać koniecznie :D Łebskie jednostki ;) Jakiś raport może czy cóś za wczoraj byś rozważyła? ;) No i pytałam Cię wcześniej, czy masz jakiś stały dzień ważenia, czy tak jak Ci się zachce, ale nic nie meldujesz i przez Ciebie codziennie furkam na wagę, bo się nie mogę tego oduczyć :D No ewidentnie Twoja wina, weź to na klatę! :D
Jak Łebskie to już ubóstwiam :) Kocham Łebę! :D. ..
Raportu nie podam bo nie ma nic wspólnego z odchudzaniem... dziś też zaczęłam marnie..:/
Ważę się kiedy mnie najdzie ochota, czasem codziennie a czasem pół roku nic :):):)
Biorę na klatę, dużo na niej miejsca hihi
Ale mi się dziś chce spaaaaaaać. ..
Nie ma tak! Ja od dwóch dni jestem wzorowym odchudzaczem i nie zamierzam się tutaj sama mordować! Albo walczysz ze mną, albo szczelam babskiego focha! :D A nie jestem w tym najlepsza, więc bądź uprzejma mnie do tego nie zmuszać, bo jeszcze się rozniesie w internetach, że nawet focha porządnie walnąć nie umiem :D
Ja wiem, że weekendy to jest pod kątem diety przeważnie żarcik kosmonaucik, toteż do poniedziałku nie otwieram paszczy w temacie, ale od poniedziałku rzucam Ci wyzwanie: 5 dni bez wpadek! :D Taki ze mnie świniak! :D
Wchodzę! Od jutra, nie ma co do poniedziałku czekać c ' nie? ;)
Ekhm. To "od jutra" to znaczy, że już od dzisiaj, tak? :D O naaaajgorzej ;) Znaczy że muszę uważać z tym obiadem na mieście, mówisz? Dooobra, sama się wyrwałam z tym "bez wpadek", to teraz będę pokutować. Głupia baba, głupia! Tak se strzelić w stopę na weekend! ;)
P.S. Wzięłam i zakupiłam błonnik granulowany, bo to podobno taki szał ciał i uprzęży. Otwieram, a to wygląda jak karma, którą pędzlował mój królik, pozostający pod mą pieczą w czasach mej "wczesnej młodości". Z letka mnie to zaniepokoiło, bo jak tak sięgam pamięcią, to królik miał dupsko jak trzydrzwiowa szafa. Średnia wróżba, oooojjjj średnia.
Hehe Esia, a może to do wcierania w dupę jest? :p Nie jedz tego w domu :)
Ja zaraz zbieram się na rower, módl się żeby mi dupa nie przymarzła bo będzie śmiesznie :)
O kobieto, teraz to ja sobie wyobraziłam Ciebie z tym rowerem przymarzniętym do tyłka i będę się modlić dokładnie o to :D No pomyśl sobie, ile Ty byś kalorii spalała z takim rowerem na stałe przytwierdzonym :D A odczepiłby się dopiero wiosną przy odwilżach i od razu byś mogła wskakiwać w bikini :D No Kousiu, proszę Cię, przecież to jest pomysł tego sezonu grzewczego! Testuj, a potem opatentujemy!
Dobra to ja już 1000kcal spaliłam 25 kilometrów sobie pyknęłam, a co! :)
Ale cholera dało się odczepić siodełko...bikini nie będzie :-)