Wracam... Z podkulonym ogonem... Kilka lat temu dobiłam do 112,3kg i wtedy rozpoczęłam swoją walkę z nadprogramowymi kilogramami. Udało się, 28kg w ciągu 3 miesięcy, okupione katorżniczą pracą, dietą 1000kcal. Kolana nie wytrzymywały od ciągłego pedałowania po 2h dziennie, włosy wychodziły garściami, więc zaczęłam jeść więcej. Więcej, więcej, coraz więcej. Przytyłam do 101kg i był spokój. Potem kolejne kilka kg i waga zatrzymała się na 107kg. Planowałam ślub, więc rozpoczęłam dietę po raz tysięczny... Po miesiącu było już tylko 99kg i wtedy okazało się, że... jestem w ciąży Tyłam stopniowo, aż pod koniec ciąży przez ciągłe pobyty w szpitalach i dokarmianie przez moją mamę... waga rosła w zastraszającym tempie. W dniu porodu 128,6kg. Po porodzie "spadło" 12kg, ale szybko nadrobiłam i dziś moja waga to jedyne 123,8kg.
Czy dam radę schudnąć? Może... Na pewno nie będę robić nic na siłę. Nie na wariata. Stopniowo...