Witajcie Wszystkie, a w szczególności Ty Aga!

Chciałabym się przyłączyć do Ciebie w dietce , bo wagę mam niemal identyczną (kilo więcej) i wspólnie dietowanie baaardzo by mi pomogło.

Sama po prostu nie daję rady. Liczenie kalorii to pestka - najgorsze są wieczory. Wtedy może nie rzucam się na jedzenie w sposób oczywisty, ale nie mogę powstrzymać się od podjadania. Tu kanapeczka, tu kawałeczek czekolady z której zaraz potem robi się cała tabliczka, kawałeczek jajeczka i nagle okazuje się, że z tych "kęsków" wychodzi 500 - 600, a czasem i więcej kalorii Całodzienny wysiłek poszedł na marne, a skoro i tak już zjadłam za dużo, mogę się dopchać <durne rozumowanie>
Koło się zamyka, a kg na wadze przybywają...

Muszę coś z tym zrobić. Mam 25 lat lat, a już miewam podwyższony cukier i nadciśnienie. Zauważyłam też, że już nie wychodzę tak chętnie z domu jak kiedyś. Wstydzę się idąc ulicą, a jak mijam ludzi to po prostu cała się w sobie kulę ze strachu, że usłyszę jakiś kąśliwy komentarz na temat mojego wyglądu.
No i ubrania... Jeszcze półtora roku temu miałam górę 42, dół 44. Teraz to już: góra 44, dół 48, zbliża się powoli do 50
Sama własnoręcznie się do tego doprowadziłam, ale niestety sama nie potrafię z tego wyjść.
Mam ogromną nadzieją, że wspólna dieta i wzajemne wspieranie się pomoże mi w tym, bo innej drogi nie widzę. Sama absolutnie nie dam rady, już próbowałam.

Chciałabym schudnąć do 60 kg etapami:

I 90
II 80
III 70
IV 60

Dużo tego. Strasznie dużo. Ale damy radę, prawda?

Bardzo serdecznie pozdrawiam!

Patti