-
:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: tusz do drukarki :lol: :lol: :lol: Alez się uśmiałam, ładną dostałaś nauczkę za niedietkowe myśli :lol: :lol: :lol: nieładnie się tak z bliźniego śmiać, ale ... :lol: Tak na poważnie, to ja wczoraj o mały włos chałupy nie rozsadziłam, taka byłam wściekła i nienażarta :evil: Ale jakoś się udało :P Z całego serducha gratuluję zmiany suwaczka w dobrym kierunku oraz tych centymetrów wyparowanych :P Już tak niewiele brakuje Ci do bycia dwucyfrówką :P Nie daj się znów przyłapać jakimś sreberkom! :wink: Gratki, gratki i za spodnie. :P Kolejnego niepokusowego dnia życzę. :P
-
Justynko ,a ja wczoraj bezmyślnie trzy owocowe cukierki zeżarłam , a czwartego po opamiętaniu się wyplułam .Szkoda , że w tych papierkach czegoś paskudnego w smaku ,typu tusz do drukarki nie było.Wcześniej bym się opamiętała. :oops:
-
Dziękuję za życzenia :D
Oj nieładnie z tą "czekoladką" :D :D :D Ale też chyba lepiej, że czekoladka okazała się tuszem do drukarki :D
Ja też zastanawiam się nad wprowadzeniem kolejnego pomiaru oprócz ważenia. Tylko nie chcę się podłamywać, podejrzewam że w udzie mam tyle ile kiedyś miałam w pasie :evil: Muszę to przemyśleć :twisted:
Pozdrawiam serdecznie:)
-
Witaj,
Już wczoraj widziałam Twój śliczny suwaczek, ale dopiero dzisiaj przychodzę Ci go pogratulować. Już tak niewiele został do dwucyfrówki :D BRAWO!!! Zuch dziewczyna jesteś :D
P.S. A z tym tuszem do drukarki to się uśmiałam :lol:
-
Witajcie Dziewczyny!
Znowu swieci piekne sloneczko i az chce sie zyc. Na dodatek juz mamy czwartek wiec powoli duchowo nastawiam sie na weekend.
Wczorajszy dzien znowu minal bardzo grzecznie, trzymalam przykladnie dietke, pilam wode i owocowe herbatki. Zadnych pokus, nawet zakupy przetrwalam dzielnie mimo pustego zoladka, bo jechalam prosto po pracy. Nudna jestem, co? :D Ale pewnie kryzys jeszcze przyjdzie, bedziecie musialy mnie wtedy moooocno wspierac.
Biglady, mialam nadzieje ze juz mam blizej do dwucyfrowki no ale @ sie przyplatal... Ale co sie odwlecze to nie uciecze :lol:
Solvino, tez sie boje mierzyc ale mysle ze bedzie to bardziej wiarygodne niz waga, boje sie ze jak waga stanie zupelnie to nadejdzie kryzys, a tak to moze spadajace wymiary podtrzymaja mnie na duchu. Na razie waga jest dla mnie nielaskawa tylko spodnie zaczely spadac, pewnie dlatego mam taki dobry humor, inaczej zastanawialabym sie nad sensem przykladnego calotygodniowego dietkowania.
Dorcia, ja niestety tez tak mam (mialam?) ze bezmyslnie po cos do jedzenia siegam. Tego sie potem nie pamieta, niby nie je sie duzo - majac na mysli te konkretne posilki - a kilogramow przybywa. Teraz staram sie ogladac wszystko po kilka razy zanim wezme do ust, nawet jak szykuje dietkowe posilki to staram sie jak najintensywniej myslec o tym co robie. Chce zapanowac nad bezmyslnym sieganiem po cokolwiek, chocby owoc. Kiedys zjadalam przynajmniej 4 jablka, 2 gruszki i 3 mandarynki dziennie, dzis juz jestem bardziej swiadoma i jem najwyzej 2 owoce w ciagu dnia.
Bellus, no ja tez to potraktowalam jako nauczke :wink: Swoja droga to straszne ze czlowiek daje sie tak latwo manipulowac bodzcom zewnetrznym w postaci zarcia. Pokazac kawalek sreberka i juz slinotok. Dobrze ze udaje mi sie na razie opanowac (kiedys prawdopodobnie w drodze do pracy wstapilabym do sklepu po jakas czekoladke lub batonik) bo w przeciwnym przypadku ta dwucyfrowka bylaby het het przede mna.
-
Witajcie Dziewczyny!
Znowu swieci piekne sloneczko i az chce sie zyc. Na dodatek juz mamy czwartek wiec powoli duchowo nastawiam sie na weekend.
Wczorajszy dzien znowu minal bardzo grzecznie, trzymalam przykladnie dietke, pilam wode i owocowe herbatki. Zadnych pokus, nawet zakupy przetrwalam dzielnie mimo pustego zoladka, bo jechalam prosto po pracy. Nudna jestem, co? :D Ale pewnie kryzys jeszcze przyjdzie, bedziecie musialy mnie wtedy moooocno wspierac.
Biglady, mialam nadzieje ze juz mam blizej do dwucyfrowki no ale @ sie przyplatal... Ale co sie odwlecze to nie uciecze :lol:
Solvino, tez sie boje mierzyc ale mysle ze bedzie to bardziej wiarygodne niz waga, boje sie ze jak waga stanie zupelnie to nadejdzie kryzys, a tak to moze spadajace wymiary podtrzymaja mnie na duchu. Na razie waga jest dla mnie nielaskawa tylko spodnie zaczely spadac, pewnie dlatego mam taki dobry humor, inaczej zastanawialabym sie nad sensem przykladnego calotygodniowego dietkowania.
Dorcia, ja niestety tez tak mam (mialam?) ze bezmyslnie po cos do jedzenia siegam. Tego sie potem nie pamieta, niby nie je sie duzo - majac na mysli te konkretne posilki - a kilogramow przybywa. Teraz staram sie ogladac wszystko po kilka razy zanim wezme do ust, nawet jak szykuje dietkowe posilki to staram sie jak najintensywniej myslec o tym co robie. Chce zapanowac nad bezmyslnym sieganiem po cokolwiek, chocby owoc. Kiedys zjadalam przynajmniej 4 jablka, 2 gruszki i 3 mandarynki dziennie, dzis juz jestem bardziej swiadoma i jem najwyzej 2 owoce w ciagu dnia.
Bellus, no ja tez to potraktowalam jako nauczke :wink: Swoja droga to straszne ze czlowiek daje sie tak latwo manipulowac bodzcom zewnetrznym w postaci zarcia. Pokazac kawalek sreberka i juz slinotok. Dobrze ze udaje mi sie na razie opanowac (kiedys prawdopodobnie w drodze do pracy wstapilabym do sklepu po jakas czekoladke lub batonik) bo w przeciwnym przypadku ta dwucyfrowka bylaby het het przede mna.
-
Hi Buttermilk, a ja się właśnie tego weekendu zaczynam obawiać, mam tylko nadzieję, że córcia na tyle wydobrzeje, że choćna krótkie spacerki będziemy mogły chodzić, to by mi ułatwiło zapominać o jedzonku. :wink: Cieszę się, że tak wspaniale Ci idzie, korzystaj z tego jak najwięcej, jeśli teraz będziesz dzielna, to nawet jeśli przyjdzie kryzys, to szybciej go pokonasz. :P Pozdrawiam serdecznie. :P
-
Witajcie piatkowo!
Wczoraj mialam chwile zwatpienia, czy w ogole to wszystko ma sens, czy kiedykolwiek uda mi sie dojsc do zadawalajacej wagi, czy jeszcze bede wygladac jak czlowiek...? A wszystko to dlatego ze wybralam sie z moimi kolezankami rozmiar 36 i 38 do sklepu. Mialysmy wstapic tylko do kosmetycznego ale zaciagnely mnie do ciuchowego. No i sie zaczelo. Obie swietnie zbudowane, swiadome swoich cial, wyginaly sie przed tymi lustrami, prezyly, rzucaly zalotne spojrzenia... same wiecie. A ja stalam jak taki kolek i tylko moje odbicie w lustrach potwierdzalo ze aby wygladac tak jak one musze zrzucic polowe swojej masy. Jak przegladam sie sama to nie jest tak zle, natomiast jak mam porownanie z kims szczuplym obok to po prostu odechciewa sie zyc.
Oczywiscie nic nie przymierzalam, one buszowaly po wieszakach z malymi rozmiarami a ja musialabym isc na dzial "size plus", czekalam tylko az ta moja meka sie skonczy.
Wrocilam do domu w podlym nastroju, mezowi sie niewinnie oberwalo, dobrze ze dziecka nie bylo w zasiegu wzroku i poszlam od razu spac. Bez obiadu, bez kolacji, dlatego wczorajszy dzien zaliczylam bilansem ok. 500 kcal. Ja wiem ze to glupota z mojej strony ale chyba podswiadomie mialam nadzieje ze moze szybciej schudne, ze choc odrobine przyblize sie do normalnego, ludzkiego wygladu. Co gorsza swiadomosc pustego, glodnego brzucha sprawilo mi masochistyczna przyjemnosc.
Ide poczytac forum, moze zobacze nadzieje w Waszych postach.
Bellus, ja chyba teraz mam kryzys w druga strone - w ogole jedzenie mnie nie cieszy i wrecz zmuszam sie zeby cos zjesc. Wczoraj rozmiar 36 czestowala czekoladkami, Ty wiesz, ze nawet bez zastanowienia odmowilam i wcale nie bylo mi zal? Eh, chyba w jakis dol wpadam, znowu...
-
Hi Buttermilk, kurcze już sama nie wiem, czy lepiej przeżywać ten wstręt do jedzonka czy lepiej walczyć by głód nie przyćmił celu. A swoją drogą, ja przestałam chodzić już bardzo dawno temu z kimkolwiek do sklepów odziezowych, najchętniej kupuję ciuchy jak jestem sama i nawet ekspedientka mi przeszkadza, bo te jej dobre fałszywe rady, tylko mnie wkurzają. Byłaś zaskoczona i pewnie dlatego tak mocno to przeżyłaś. Wiesz, ja nawet się cieszę, że zrobiłaś połówkę normy, bo przecież tak łatwo było się cukrem pocieszyć. A mąż z pewnością rozumie, że dietkowanie to taka do n-tej potęgi ciąża. :wink: Bardzo ładnie Ci idzie, możesz być naprawdę z siebie bardzo, bardzo dumna, a wczorajsze przeżycia, choć bardzo niemiłe, powinny Cię jednak wzmocnić w Twoich postanowieniach, może dobrze, że się tak stało. czasami ktoś musi nas sprawadzić na ziemię, że jeszcze długa droga przed nami i że właśnie tym bardziej trzeba się starać. Ale choć nadal jesteśmy rozmiar XXXL, to jednak z każdym dniem zbliżamy się do zrzucenia tego X. Wierzę, naprawdę głęboko wierzę, że nam się uda, czuję, że obie mamy tą dziwną siłę! :P
-
Hej Justynko,
wiesz ja doskonale rozumiem Twój podły nastrój, bo sama nie lubię robić zakupów z koleżankami o rozm. 38. Baaa ja nawet nie lubię wychodzić z nimi na piwo, bo przy nich czuję się jak smok. Dołują mnie takie sytuacje, ale też mobilizują do działania. Wiem, że sama muszę sobie z tym poradzić i wiem, że tylko ode mnie zależy czy zakupy będą męką czy przyjemnością. Cieszę się, że nie sięgnęłaś po jedzonko. Poszłaś spać z pustym brzuchem, ale dziś jesteś bliżej swojego celu. Za kilka dni Twoja waga pokaże 9 z przodu, a obecne ciuchy będą za duże. I to będzie taka mała rekompensata wczorajszego dołka. Przed nami jeszcze wiele takich dołków, ale najważniejsze to nie poddawać się. Jest o co wlaczyć, prawda? :D
Pozdrawaim Cię serdecznie!
-
Witajcie Kochane!
Kolejny dietkowy weekend za mna. Jakos doszlam do siebie po tym czwartkowo-piatkowym dole, stwierdzilam ze tylko ode mnie zalezy czy bede mogla normalnie wychodzic do ludzi czy tez reszte zycia spedze na kanapie z czekolada i pilotem w reku, a jak umre to beda musieli zamawiac dzwig zeby mnie wyniesc.
W sobote znowu nie poszalalam kalorycznie, bylismy wieczorem u znajomych, odmowilam ciasta, a na kolacje zjadlam tylko 2 lyzki chilli drobiowego i wypilam 1/2 lampki czerwonego wytrawnego wina. Taka sprytna bylam ze nawet wzielam talerzyk do ciasta i widelczyk, nie wykrecalam sie od tego ciasta tylko powiedzialam, ze sobie pozniej naloze i w rezultacie uniknelam usilnego namawiania, a potem byla kolacja, sprzatanie talerzykow wiec w zasadzie chyba malo kto zauwazyl ze nie jadlam. Jakos nie lubie opowiadac wszem i wobec ze jestem na diecie, nawet mezowi nie mowie tego wprost, on zreszta tez unika tego tematu, chyba zbyt wiele razy to juz przerabialismy - te moje wzloty i bolesne upadki...
A wczoraj wybralismy sie do ogrodu botanicznego, byl tak piekny ze troszeczke zapomnielismy sie i w rezultacie spacerowalismy 5 godzin, w wyniku czego na koncie mam tylko 3 posilki i niecale 1000 kcal. Dopadl mnie wprawdzie wilczy glod, myslalam w pewnym momencie ze sie zlamie i kupie muffinke (tylko slodycze byly dostepne w barku przy ogrodzie) ale udalo mi sie opanowac, dojechac do domu, przygotowac obiad i spokojnie zjesc.
Takie udane dni podnosza mnie na duchu, jestem zadowolona z siebie i wiem, ze potrafie jesli tylko odrobine sie postaram. Nie chce zeby zarcie rzadzilo moim zyciem, chce sama o nim decydowac.
Dostalam nawet mala nagrode - od razu po przyjezdzie z ogrodu sciagnelam zdjecia z aparatu i zauwazylam, ze juz widac malutka roznice w wygladzie, lekko spadl mi brzuch. Niestety ramiona nadal mam potezne, tu chyba nic sie nie dzieje, no i ta papla, dwa podbrodki... Musialabym w koncu zapisac sie na ten basen, wtedy moze cos by sie ruszylo w gornej czesci mojego ciala...
Solvinko, ja tez nie lubie chodzic z kolezankami w mniejszym rozmiarze, bo niestety czuje sie przy nich fatalnie i wyobrazam sobie ze one musza sie wstydzic chodzic z takim potworem jak ja... Na szczescie mnie tez ta sytuacja tym razem zmobilizowala, nie poddalam sie i jestem z tego powodu szczesliwa. Walcze dalej!
Bellus, tak, nareszcie czuje w sobie silna wole, choc wiem ze droga dluga i kreta przede mna. Naprawde chce zmienic siebie i wierze, ze tym razem sie uda. Wiem, ze zwykle tak sobie mowilam, ze to TEN i OSTATNI raz, ale tym razem czuje to bardziej, mialam tyle okazji do wpadek a nie wykorzystalam ich, szkoda byloby to zmarnowac.
Jestem wzmocniona w postanowieniach i bede z uporem walczyc o 9 z przodu. Potem sobie wyznacze kolejny cel.
A wazenie juz w srode! Nie moge sie doczekac!
-
-
PuK ...PuK WITAJ...Podczytalam soeboie Twoj wateczek :) i powiem Ci ze ja na poczatku tego odchudzania..czyli 123234 podejscie,,moj chlopak juz machnol reka,,,nic nie mowil,,tyle razy to wysluchiwal jak sie bieore za siebie itd...mial dosc,,,teraz zaczol mnie wspierac jakies 10kg temu jak wkoncu widzial ze sie zawzielam,,,i nie trwalo to krocej nic 2 tyg...bo tyle zazwyczaj mialam zapalu :) ....Pamietam jak wlazlam na wage i zobaczylam ponad 100 kg... przerazilam sie,,,bo uwarzalam ze nie jest AZ tak zle.,..ale bylo,,,i nie zmotywowalo mnie do tego..otoczenie,,tzn,,kolezanki przy ktorych czulam sie okropnie malo kobieco..a wrecz potworzascie ...ani docinki,,,krytyka...zobaczylam ponad 101kg... i w zartach sobie wpierw powiedzialam ze mam tyle kg co dalmatynczykow bylo,,,,nie pomoglo siadlam i sie poryczalam,,,..tez nie lubie sie tlumaczyc w gosciach dlaczego nie jem...,.mam podobne sztuczki ...zwodze zamydle ,,,sciemnie,,i zapominaja...denerwuje mnie tylko takie slowa jak np...no jedz jedz dzisaj mozesz juz tyle schudlas :( oni tego nie rozumieja :( a ja im tlumaczyc nie bede ,,,ze to walka,,,ze codzien musze sie zmagac ze swoimi slabosciasmi,,,i ze nie jest mi latwo siedziec przy syto zastawionym stole,,a oni wcale podtykajac pod nos nnie pomogaja mi,,,nie umieja uszanowac mojhego NIE DZIEKUJE ,,,flustrujace to jest,,,ech rozpisalam sie .. :)
ZYCZE WSZYSTKIEGO DOBREGO POZDRAWIAM :)
-
Justynko gratuluję wytrwałości :D Jestem przekonana, że waga w środę pokaże 9 :D Nie może być inaczej :D
A basen rzeczywiście dobrze robi na ramionka. Mój mąż ostatnio stwierdził, że "koścista się robię" :D Nie jest oczywiście tak dobrze, ale rzeczywiście widzę różnicę :D
Co do wzlotów i upadków... mój mąż też nie bardzo wierzył, że tym razem biorę się za sibie naprawdę, Zresztą nie ma się co dziwić, skoro własny ślub nie zmotywował mnie wystarczająco :oops: Uwierzył we mnie po pierwszym tygodniu, kiedy przyznałam, że 3 kilo już za mną ze 111... :oops:
Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za 9 :D
-
Witajcie Laseczki!
Od rana usiluje cos u siebie napisac ale najpierw chcialam zajrzec do Was i sprawdzic co slychac. Straszny ruch mam w pracy, dwoch klientow juz czekalo na mnie pod brama az otworze i mam tak az do teraz, z malymi przerwami. Nic dziwnego, pogoda jak dzwon wiec budownictwo szaleje.
Poniedzialek zaliczam do kolejnych udanych dietkowo dni, tym razem byl ladny tysiaczek - wieczorkiem dobilam koktajlem z owocami.
Dzisiaj moze byc troche gorzej bo planuje szpinak, malo kaloryczny, wiec chyba serka fety doloze (light).
2 litry wody, 6 herbat owocowych (kazda inna! :) ), pol godzinny szybki spacer. Ruchu mogloby byc troche wiecej, no ale nie od razu Krakow zbudowano...
Solvinko, na 9 jutro jeszcze nie licze ale zadowolilaby mnie okragla stowka. :) Basen chyba jeszcze poczeka, no chyba ze namowie meza zeby uszczuplil konto, zbieramy na dom, wiec kazdy wiekszy wydatek musimy konsultowac. Juz i tak w czwartek ide do fryzjera (wyjdzie jakies 160 euro :shock: ), potem wyjezdzamy na dluuugi weekend i tak sie troszke ta kaska rozchodzi...
Moj maz moze uwierzy w moje odchudzanie jak zejde ponizej 90 kg - juz wczesniej sie odchudzalam, schudlam 20 kg wlasnie do 90 i .... pofolgowalam sobie. Potem byly rozne zrywy, paro kilowe wiec on juz pewnie nie wierzy ze tym razem wytrwam. A ja, przeciwnie, po raz pierwszy wierze ze to moze sie udac!
Gosiakk - jestem pod wrazeniem Twoich osiagniec, musze odszukac Twoj watek i sprawdzic jak to zrobilas! WOW! Ciesze sie, ze nie usiadlas na laurach i nie zaczelas sobie pozwalac na wszystko, tak jak ja to zrobilam! Dziekuje, ze mnie odwiedzilas :)
Agnimi, dziekuje, mam nadzieje ze jutro to dopiero bedziesz mi mogla pogratulowac!
-
Fajnie, że dietkujesz i dajesz radę. Kiedy dieta idzie nam dobrze daje nam ogromną radość. Mamy wtedy siłę do dalszej walki. Myślimy bardziej pozytywnie i jakoś tak wszystko nas cieszy. Przynajmniej ja tak mam. Trzymam za Ciebie kciuki i wierzę, że Ci się uda :)
Podziel się z nami swoimi przepisami - Dietkowa Książka Kucharska
http://www.bbc.co.uk/health/images/300/fruit_medley.jpg
http://tickers.TickerFactory.com/ezt...d72/weight.png
http://tickers.TickerFactory.com/ezt...3fe/weight.png
-
Justynko!Cieszę się , że tak dobrze Ci idzie.Jest to z korzyścią i dla Ciebie , oczywiście przede wszystkim , ale również dla nas.Na mnie bardzo mobilizująco działają sukcesy innych dziewczyn , więc trzymaj tak dalej!!
Buziaczki :P
-
Buttermilk :) ech nie moge osiasc na laurach nie teraz...za bardzo sie wciagnelam,,ide jak maly cyborg ;) wstyd przyznac,,ale ta dieta to chyba pierwsza rzecz ktorej sie poswiecilam calkowicie,,i nie zaluje,,,ie przecze..mam slabosci..ale raczej te z psychicznej strony,,,napewno mam ochote na to czy tamto,,,ale poki co nie uleglam,,,mysle ze w kazdej z nas siedzi taki maly wojownik.....
zazdroszcze Ci tych herbatek,,ja zmobilizuje sie do 80 min na rowerku 600 brzuszkow,,,a za nic nie zrobie sobie herbaty,,,no chyba ze kawe,,,to inna bajka,,,herbaty wspomagaja chudniecie wiem,,,ale akurat to moj slaby punkt...
Tobie zycze samych udanych dietkowych dni,,,i smacznego serka fety :roll: :twisted:
-
Hi Buttermilk, taka jestem ciekawa Twojego ważenia, zdradź nam jak najszybciej nowy wynik. :wink: To wspaniałe uczucie, kiedy dietkowanie sprawia nam niesamowitą radość, też chcę jak najszybciej załapać się na ten stan i trwać w nim jak najdłużej, dlatego postanowiłam już nie obijac się dietkowo, zaczynam od dziś. Kurcze, 160 euro za fryzjera, to naprawdę kupę szmalu, jednak Twoje ostatnie wyczyny dietkowe śmiało powodują, że możesz z czystym sumieniem tego nie żałować, należy Ci się, jak nic! :P
-
JUPI :!: JUPI :!: JUPI :!:
Tak wlasnie dzis sie ciesze z tego co mi pokazala waga dzis rano :!: :!: :!:
Braklo mi skali na suwaczku :D i juz sobie zrobilam nowy, na drugi etap mojego odchudzania.
Cos mi sie wydaje ze za szybko chudne, na samej diecie, z mala aktywnoscia fizyczna, obawiam sie ze skonczy sie to jojem wiec chyba rozwaze podniesienie limitu kalorycznego do 1200. Nie wiem jeszcze jak bo do 1000 trudno mi dobic, moze suszone owoce?
Bellus, rzeczywiscie nalezy mi sie ten fryzjer, chyba zasluzylam zeby na siebie wydac te 160 euro, w koncu dawno na siebie tyle nie wydalam, a nalezy mi sie nagroda za te moje wyrzeczenia. Tak prawde mowiac to zadne wyrzeczenia bo podoba mi sie dietkowe zycie, jem lekko a smacznie i wcale mnie na tluste, zaprawiane maka czy slodkie potrawy nie ciagnie.
Gosiakk, jestes dzielna, jeszcze nie przeczytalam calego Twojego pamietniczka ale na pewno to zrobie. 600 brzuszkow :shock: rrrany, chyba bede musiala cos w koncu ze soba zrobic... A herbaty to ja po prostu uwielbiam i akurat pije taka pyszna truskawkowo-malinojezynowo-malinowa. Nie wiem czy akurat te wspomagaja chudniecie ale pije ich duzo zeby nie pic kawy (ograniczylam sie do 1 dziennie). Troche pomaga zapomniec :wink:
Dorciu, za chwile wybiore sie do Ciebie w odwiedzinki sprawdzic czy ta Twoja paskudna waga juz sie namyslila co ma Ci pokazac!
Rewolucjo, ja tez tak mam :lol: Kiedy idzie dobrze i waga to odzwierciedla (albo ciuchy) mam w sobie duzo energii i zapalu, natomiast juz boje sie tego co bedzie gdy waga stanie... Mam nadzieje ze z Wasza pomoca uda mi sie przezwyciezyc ewentualny kryzys.
-
Hi Buttermilk, ogromnie gratuluję, z całego serducha gratuluję, tego co dokonałaś. Jesteś dwucyfrówką i to taką już z pewną bezpieczną odległością od seteczki! :P :P :P Już nigdy nie zobaczysz na swoim suwaczku stówki, nigdy, nigdy, zrobiłaś jej wspaniałe papa. :P :P :P Ogromnie się cieszę, że tak wspaniały masz wynik, to coś niesamowitego, jak silna wola może być u nas grubasków jeśli tylko chcemy się nią poposiłkować. :P :P :P Ogromne gratulacje także za nowy suwaczek, to tylko mistrzyni potrafi sprawić takie chudnięcie, że brakuje miary na suwaczku i to w dobrym kierunku. :lol: Czuję, że teraz już popłyniesz z wielkim nurtem ku ósemeczce, tak ładnie, jak ślicznie rozprawiłaś się z seteczką. :P Zatem kontynuuj swoją wspaniałą walkę! A ja podłączam się do Ciebie, bo wiem, że przy Tobie można tylko tracić kiloski, a pewnie już w czerwcu mnie prześcigniesz, czego Ci ogromnie życzę! :P :P :P
Brawo dla Buttermilka!
Buttermilk dwucyfrówką! :P :P :P
I jeszcze taki lekki akcent. :wink:
http://www.plfoto.com/zdjecia/922395.jpg
-
Justynko gratuluję :D :D :D
Nie było mnie raptem dwa dni a tu takie zmiany :D :D :D Buttermil dwucyfrówką :D
Jakże przyjemnie jest powiedzieć "a nie mówiłam" :wink:
Gratuluję ogromnie i chyba muszę zacząć uciekać bo gonisz mnie szybko:)
U mnie niestey waga stoi w miejscu, samam sobie jestem winna, bo odpuściłam basen i troszkę powfolgowałam z dietą. Przede mną trudne dni w pracy (dzisiaj złożyłam wypowiedzenie) i muszę to jakoś przetrwać dietkowo. A wiadomo, że w chwilach kryzysu najłatwiej odpuścić. Ale się nie dam :D
Pozdrawiam serdecznie :)
-
Witaj Buttermiku!!!
Chcialabym bardzo pogratulowac przesuniecia Twojego suwaczka!!!
Od jakiegos czasu czytam Twoj topik,ale dopiero od dzisiaj sie odwazylam otworzyc wlasny watek,gdzie bede sie zmagac z moja nadwaga :oops:
Pozdrawiam! Sissi76
-
-
Buttermilk no gratulacje ..... jednak picie herbatek poplaca :)
no jak juz jestes na 2-cyfrowej wadze to teraz tylko z gorki,,,Jesli rzeczywiscie uwazasz ze za szybko chudniesz to podnies ciut limicik,,aby miec pewnosc ,,ze nie bedzie tego wstretnego jojo :evil: ..
Nie wiem ile powinno sie zdrowo chudnac miesiecznie,,ale ja trace kolo 5kg miesiecznie,,ale zaznaczam ze przy bardzo duzym ruchu fizycznym,,nie oszczedzam siebie,,zreszta to prawda znana od lat,,ze bez cwiczen dieta to nie dieta,,nawet male 10 min cwiczen dziennie inaczej wplywa na Nas,,, inne trawienie,,spalanie,,,to procentuje po czasie,,wiadomo ze chop siup po 3 dniach cwiczen nie zrzucimy 3 kg,,,ale miesnie same w sobie przyczsyniaja sie do spalania tluszczu,,.,.i jak sobie siedziesz nawet przed tv Twoje miesnie pracuja...ja sie ciesze ze nie mam awersji do cwiczen.,..,.bo wiem ze bym sie nie przemogla,,kocham ruch.,..dziala wciagajaco,, <jak dla mnie>
i musze Ci podziekowac,,natchnelas mnie do zrobienia herbatki,,,i wczoraj zaparzylam az dwie,,a to na mnier bardzo duzo,,,uwierz.......
Pozdrawiam serdeczxnie jeszcze raz gratulacje,,,
Gosia :)
-
Witajcie!
Chyba w koncu lato na dobre do nas zawitalo bo kolejny dzien powital mnie pieknym sloneczkiem. Prognozy na weekend (u nas dlugi weekend) tez sa dobre i bardzo dobrze, bo wybieramy sie do Irlandii Pn. zobaczyc slynna Groble Olbrzyma, wiszacy most linowy i inne atrakcje turystyczne :D Niestety jedziemy ze znajomymi, ktorzy lubia dobrze i slodko zjesc, mam nadzieje ze nie dam sie zwiesc na pokuszenie :?
Wczoraj znowu obylo sie bez wpadek, chociaz malo brakowalo! Lekkomyslnie ugotowalam rodzinie gulasz. Wiecie jak pachnie gulasz z kasza i ogorkiem? No wlasnie, a ja mialam brokuly z sosem jogurtowo-czosnkowym... Myslalam ze mnie skreci i natychmiast sie rzuce na garnek, bylo mi wstyd przed rodzina, bo przeciez jestem na diecie, wiec postanowilam poczekac az wszyscy sobie gdzies pojda a ja wtedy wyzre z garnka to co zostalo. Na szczescie w pore sie opamietalam. Zastanawia mnie to moje pokrecone myslenie, chcialam jak kiedys zepchnac poczatki poczucia winy gdzies na dno mozgownicy, udawac przed sama soba ze nic sie nie stalo, ze sobie zjem, tak jak bym chciala sie schowac przed soba sama i w tajemnicy przed soba wyzrec ten gulasz. Rozumiecie takie pokrecone myslenie? Przeciez to jakies rozdwojenie jazni! Zachowywalam sie tak jakby to ktos inny a nie ja mial zjesc ten obiad i sie mi nie przyznac albo udawac ze nic sie nie stalo. To nie jest calkiem normalne! I ja tak zachowywalam sie przez wiekszosc mojego zycia! Ta otylosc to nie tylko choroba fizyczna ale przede wszystkim psychiczna! Naprawde jestem zaniepokojona...
Gdy juz uspokoilam troche swoja jazn postanowilam zjesc kolacje, mialam zaplanowany chudy serek wiejski z pomidorkiem. Okazalo sie ze rodzina wymiotla cale 3 kubki (!!!) serkow i wtedy znowu zaczelo mnie nosic, zjadlam 2 jablka i 1 mandarynke. Na noc!
Uff, dobrze ze tamten dzien sie juz skonczyl, mam nadzieje ze dzis bedzie lepiej. Obiad bede jesc dopiero ok. 21 bo ide do fryzjera zaraz po pracy, musze sobie zrobic cos bialkowego, moze rybke bo znowu sfiksuje. :twisted:
Bellus, nawet nie wiesz jak przyjemnie mi sie zrobilo czytajac Twoj pochwalny post :oops: Chcialabym Cie nie zawiezc, no i siebie oczywiscie tez... Mam nadzieje ze naprawde nigdy nigdy nigdy w zyciu juz nie zobacze stowki na suwaczku, choc kiedys juz tak myslalam. No ale kiedys musi byc ten ostatni raz, prawda? :wink: Dziekuje, ze wierzysz we mnie!
Solvinko, bede trzymac kciuki za Ciebie i jak najmocniej dopingowac zebys sobie nie odpuscila. Jestem pewna ze do nowej pracy (albo jako swoj pracodawca) pojdziesz odmieniona, szczuplejsza, tylko sie nie poddawaj! I bede Cie gonic ze wszystkich sil, uciekaj! :wink:
Witaj Sissi w moich skromnych progach :D Ciesze sie ze zdecydowalas sie dolaczyc do nas, juz bylam u Ciebie w odwiedzinkach :D Ja tez jak widzisz zmagam sie ze spora nadwaga, bardzo mi w tym pomagaja Dziewczyny z tego forum, bez nich chyba nie dalabym rady.
Agnimi, dzieki za odwiedzinki :D
-
Gosiu, ja uwielbiam chodzic, plywac a nawet lubilam chodzic na aerobik i na step (to chyba najbardziej) ale najgorzej jest zaczac ZNOWU. Gdy juz zaczne bedzie ok, pewnie ze sobie czasem pomarudze ale sie zmobilizuje i pojde. Natomiast NIE MOGE ZMUSIC SIE DO CWICZEN DYWANOWYCH. No po prostu NIE MOGE. Musze byc gdzies zapisana, wiedziec ze o tej i o tej zaczynaja sie zajecia, zabrac doopsko w troki i isc. Ja wiem, wiem, musze sie zapisac. Tylko tak jak juz wczesniej pisalam musze zaplacic oplate czlonkowska za rok z gory a jeszcze nie wiem gdzie bede mieszkac o tej porze za rok :?
Ciesze sie ze zabralas sie za herbatki, nie wiem czy pomagaja schudnac ale na pewno pomagaja oszukac glod :D
-
Buttermilk :) no czerwona i zielona herbatka na bank wspomaga odchudzanie :)
A co do cwiczonek,,,ja na stepie sie nie sprawdzam,,ale co kto lubi,,szkoda ze za rok trzeba zaplacic,,u nas sa karnety na mies.,..,.,zreszta jest to fitness dla kobiet tylko,,wiec jakas inna atmosfera tam,,,jest tam silownia pilatles aerobic,,stepo,,i mas mas innych zajec,,sauna..i karnet bez ograniczen na miesiac 170 zl kosztuje ...niby malo nie jest,,ale na upartego uzywasz ile chcesz,,i jak ktos ma czas i zapal,,,to napewno takie cos przydatne :)
Ja tam ost,czasy saune jakos zle znosilam,,,dlatego jakos mi tam nie teskno,,ale rzeczywicie w grupie latwiej sie cwiczy :)
no wiec jak osiadziesz gdzies na stale mam nadzieje ze zapiszesz sie gdzies...sciskam pozdrawiam :)
-
-
W kazdym z nas...drzemie dzieciak wiec wszystkiego najlepszego z okazji dzisiejszego święta :wink: :D :D :D :!:
http://i.wp.pl/a/i/kartki2/main/kartka775.jpeg
-
Gratuluję , pięknie oparłaś się pokusom , na pewno zobaczysz ładny wynik w nagrodę :D
-
Justyś !Już gratulowałam dziś kilku dziewczynom spadku wagi , również Tobie chciałam pogratulować!Coraz ładniej wygląda ten Twój suwaczek!
Jesteście super!
-
Hej Dziewczyny!
Wpadam dzis tylko na chwilke chyba bo czeka mnie sporo roboty. Znowu jest pieknie, cieplutko, slonko swieci i mam swietny humor.
Wczoraj bylam u fryzjera, mam swietny kolor, sciecie tez nie najgorsze i zaplacilam mniej niz sie spodziewalam bo tylko 103 euraski. Mysle ze w takim razie moge sobie cos jeszcze fundnac, ale raczej nie ciuch, no bo po co, przeciez zaraz zrobi sie za luzny, prawda? :wink:
Wczoraj dietka szla mi bardzo dobrze, jestem tylko niezadowolona ze nie dobijam do tysiaca, bede musiala powaznie pomyslec o jakichs bardziej kalorycznych "dogryzkach" typu orzechy albo suszone owoce, bo normalnego jedzenia juz nie moge w siebie wepchnac wiecej. Zdarza mi sie zostawiac nie dojedzone porcje, co przedtem bylo nie do pomyslenia, ja - zostawic cos na talerzu!! Never! :twisted:
Jutro z samego rana wyruszamy na polnoc, trzymajcie kciuki zeby obylo sie bez wpadek. Wroce do Was we wtorek i zdam relacje. A w srode wazenie i mam nadzieje ze bedzie laskawe!
Dorciu, dziekuje za gratki, to bardzo cieszy jak ktos dopinguje!
Agnimi, tak, oparlam sie, w koncu kto tu rzadzi? JA a nie zarcie! :wink:
Lunko, dziekuje za odwiedzinki i zyczenia. Na razie u Ciebie sie nie odzywalam bo jestem dopiero w polowie czytania Twojego watku :D
Rewelko, dziekuje ze we mnie wierzysz, to strasznie pomaga, naprawde. Postaram sie Was nie zawiesc!
Gosiu, tak, czerwona i zielona herbatka na pewno wspomaga odchudzanie, ale ja czerwonej nie pije bo nie lubie, a na zielona jestem uczulona choc ja uwielbiam- pozwalam sobie tylko na 1 kubek dziennie (teraz mam zielona z jasminem, mniam...). Za to wlewam w siebie rozne owocowe i swietnie sie czuje.
Dla mnie step byl super bo efekty byly najszybsze, no i mialam ladne uda - zwlaszcza wewnetrzna strona zrobila sie jedrna i nawet mialam przerwe miedzy nogami :) Niestety potem sie zapuscilam i zniweczylam te wszystkie efekty.
U nas karnet kosztuje 600 euro na rodzine na rok, to w sumie nie duzo, do tego trzeba cos tam doplacac za zajecia aerobiku, kregielnie i inne atrakcje, ZA TO: sauna, basen, jaccuzi, bilard i silowania sa za darmo (no, w cenie karnetu). To w takim osrodku, do ktorego najbardziej sklonna jestem sie zapisac i jak na razie mam go najblizej. Jak sie przeprowadze to albo kupimy drugie auto albo wybiore inny klub.
-
Buttermilku Kochany! Dziekuje za slowa otuchy,za to,ze mnie rozumiesz :!:
Faktycznie nie byloby teraz rozsadne gdybym machnela reka i zaprzestala sie odchudzac...
Dla Ciebie wierszyk :D :
Jeśli któregoś dnia poczujesz, że chce Ci się płakać.
Zadzwoń do mnie...
Nie obiecuję, że Cię rozbawię, ale mogę płakać razem z Tobą...
Jeśli któregoś dnia zapragniesz uciec, nie bój się do mnie zadzwonić...
Nie obiecuję, że Cię zatrzymam, ale mogę pobiec z Tobą...
Jeśli któregoś dnia nie będziesz chciał nikogo słuchać.
Zadzwoń do mnie.
Obiecuję być wtedy z Tobą i obiecuję być cicho...
Ale jeśli któregoś dnia zadzwonisz i nikt nie odbierze...
Przybiegnij do mnie bardzo szybko.
Mogę Cię wtedy potrzebować...
Twój przyjaciel...
Milego weekendu! Sissi76
-
Buttermilku Kochany! Dziekuje za slowa otuchy,za to,ze mnie rozumiesz :!:
Faktycznie nie byloby teraz rozsadne gdybym machnela reka i zaprzestala sie odchudzac...
Dla Ciebie wierszyk :D :
Jeśli któregoś dnia poczujesz, że chce Ci się płakać.
Zadzwoń do mnie...
Nie obiecuję, że Cię rozbawię, ale mogę płakać razem z Tobą...
Jeśli któregoś dnia zapragniesz uciec, nie bój się do mnie zadzwonić...
Nie obiecuję, że Cię zatrzymam, ale mogę pobiec z Tobą...
Jeśli któregoś dnia nie będziesz chciał nikogo słuchać.
Zadzwoń do mnie.
Obiecuję być wtedy z Tobą i obiecuję być cicho...
Ale jeśli któregoś dnia zadzwonisz i nikt nie odbierze...
Przybiegnij do mnie bardzo szybko.
Mogę Cię wtedy potrzebować...
Twój przyjaciel...
Milego weekendu! Sissi76
-
Jak ja Ci zazdroszczę tego ciepełka-u nas wciąż zimno,deszczowo i wietrznie :cry: :evil: :!:
-
Justynko jesteś bardzo dzielna i podziwiam Ciebie, że potrafisz oprzeć się pokusie. Ja nie mam dzieci i rodzinki na głowie i rzadko kiedy potrafię opanowac pokusę przed wieczornym podjadaniem :oops:
Ja również nie znoszę Cwiczeń dywanowych. Poprostu nie umiem się zmusić i już. Też muszę być gdzieś zapisana, albo wyjść z domu na basen czy rower. Nie umiem ćwiczyć w domu i nie sprawia mi to żadnej przyjemności. Nawet nie próbuję się przekonać, bo i po co. Wybrałam to co lubię, chociać kosztuje to więcej czasu i pieniędzy :D
Waga zrobiła mi dzisiaj niespodzinakę i pokazała 95, 5 kg. Dziś obchodzę mój Dzień Dziecka :D
Pozdrawiam serdecznie:)
-
Buttermilkuś, kochana dwucyfróweczko, serdeczne gratulacje :D Trzycyfrówka pożegnana, pochowana głęboko pod ziemią, zapomniana. Nie wróci i już.
Tak mnie coś zastanowiło... piszesz, że różnicę już widać na zdjęciach... No to gryzoniek grzecznie pyta, dlaczego rzeczonych zdjęć nie ma jeszcze na Twoim wątku? No nie daj się prosić :)
Uściski i mam nadzieję, że trzymasz się dzielnie podczas wycieczki. Grobla Giganta jest przepiękna, wiąże się dla mnie ze wspomnieniami cudownej wyprawy :)
-
Hi Buttermilk, do tej pory się cieszę z Twojego sukcesu. :P Napawasz mnie takim optymizmem, że samej chce mi się zmieniać na chudszą. :P a z tym gulaszem, to naprawdę nie wiem, jak się powstrzymałaś? Zdradź mi dokładnie, jak przemawiałaś do siebie, bo ja za nic bym sobie go nie odpuściła. :oops: zresztą mam kłopoty z odmawianiem sobie, niby mieszczę się w limicie, jednak nie udaje mi się całkowicie wyprzeć niedietkowego jedzenia, choć tak bardzo się staram, robię co prawda, coraz mniej błędów, jednak nadal są. :? Bardzo się cieszę, że fryzurka Ci odpowiada, bo to przecież też bardzo pomaga w dobrym nastroju. i jeszcze pieniążki zostały. :wink: Zatem czekam z dreszczykiem emocji na Twoje jutrzejsze pomiarki, tylko pamiętaj ten tysiąc to jednak powinien być, można sobie pozwolić od czasu do czasu na mniej czy ciut więcej, jednak nie za często. Buziolce podsyłam. :P
-
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!
Napisalam do Was dluuuuuuuuuuuuuuugiego posta i zamiast wcisnac "podglad" wcisnelam "cofnij" na gornej listwie i mi go zezarlo! :cry: :cry: :cry:
No, w kazdym razie juz wrocilam, bylo cudnie, pogoda przepiekna (oprocz niedzieli rano, ale potem sie przejasnilo), mnostwo chodzenia, oparlam sie wszystkim pokusom (lody, nalesniki, hamburgery, frytki...), tylko jesli chodzi o plyny bylo do bani, bo bylismy ciagle w drodze wiec z siusianiem byl problem... No ale mam zamiar dzis przykladnie uzupelnic poziom plynow :D Mialam tez spore problemy z kupieniem czegos dietetycznego do jedzenia na obiad, Irlandia to nie jest kraj, w ktorym ludzie szukaja dietetycznych potraw w restauracjach, no ale jakos dalam sobie rade :D
Bellus, ciesze sie ze napawam Cie optymizmem i ze moze choc troszke mobilizuje Cie do dalszej walki. W koncu po to tu jestesmy, zeby sie wzajemnie wspierac, prawda?
Co do gulaszu to ciezko bylo, stoczylam prawdziwa wewnetrzna walke w stylu dr Jekkyl'a i Mr Hyde'a ("zjedz, nikt sie nie dowie" "ja bede wiedziala" "udamy ze nic sie nie stalo" "bede miala wyrzuty sumienia" "nie bedziesz o tym myslec"). Zwyciezyla wizualizacja ogromnych wyrzutow sumienia na drugi dzien. Dodatkowo powstrzymywala mnie mysl o tym ze bede musiala moj ewentualny grzeszek wyznac na forum! To byla dobra lekcja, bo wciaz musze sobie czegos odmawiac. Nie do konca jest tak, ze nie mam poczucia krzywdy. Czasem mam, czasem nie. Ale to w koncu moja wina ze doprowadzilam sie do takiego stanu i teraz musze poniesc kare czyli zrezygnowac z czegos co lubie. Moge tez pofolgowac sobie, ale wtedy grzeszek za grzeszkiem poleci jak lawina i znowu bede wazyc 110 kg. A tego nie chce.
Pamietam, ze ma byc tysiac, teraz troszke mi sie poknocilo przez ten wyjazd, ale od dzis juz bedzie wzorowo, obiecuje! :D
Trisku, jak milo Cie widziec! Ciesze sie ze nie zapomnialas o nas, chudzielcu! :wink:
Zdjec nie ma bo jeszcze nie umiem ich wklejac (choc dostalam instrukcje) ale mam lepszy pomysl - jak chcesz - i oczywiscie inne dziewczyny - moge Wam podeslac linka do wszystkich moich albumow ktore mam internecie, tylko potrzebuje Waszych adresow e-mailowych. Bedziecie mogly przy okazji zobaczyc miejsca, w ktorych bywam a moze i to jak sie powoli zmieniam :roll:
Solvinko, gratuluje Dnia Dziecka! W koncu nadszedl i nadejdzie dla kazdej z nas! teraz pora na kolejny etap! Solvinko, ja nie jestem dzielna, tylko na razie sie opieram ale nie wiem jak dlugo. Teraz mam dobra passe ale w kazdej chwili moze sie to zmienic. Nie bede sie zastrzegac ze nie bo juz nieraz dalam plamy. Moze wieczorkami buszuj po forum? to bardzo pomaga na niedietkowe mysli :lol: Albo idz na spacer, albo na basen jak najpozniej?
Lunko, no wlasnie dostalam info od kolezanki ze w PL zimno i nawet kaloryfery wlaczyli :shock: A ja wysylam moje dziecko na wakacje na prawie 3 miesiace, chyba bede musiala spakowac mu cieplejsze ciuchy niz planowalam!
Tutaj na razie pogoda nas rozpieszcza, no ale nalezy nam sie po superdeszczowym marcu i maju!
Sissi, zaraz pojde do Ciebie w odwiedziny sprawdzic co tam slychac i czy nadal dietkujesz, mam nadzieje ze tak!
Dziekuje za piekny wierszyk, szkoda ze nie ma emotikonki z caluskiem bo tym Ci przeslala :lol: