-
127
Witam w tym słonecznym dniu :)
Bello, za Twoją radą uśmiecham się dzisiaj do siebie. :) I od dzisiaj zaczynam znów walkę. Wprawdzie w sobotę i niedzielę nic słodkiego nie zjadłam, ale jadłam po prostu za dużo. Efekt - wzrost wagi. Na szczęscie niewielki - 70,3 kg, więc nie mam zamiaru panikować. Suwaka też nie przesuwam. Tak więc dzisiejszy poniedziałek będzie udany.
pozdrawiam :D
-
Hi Fruktelko, a zatem uśmiech z naszych buziolek nie schodzi przez cały tydzień. Pewnie będzie ciężko, no ale zawsze mozna głodka ćwiczeniami lub kąpielą relaksacyjną zabić. Bardzo się cieszę, że postanowiłaś się nie poddać i wygrać z jedzonkiem. Dzis byłam tak głodna, że tylko zaklinałam pociąg, aby jak najszybciej mnie dowiózł na stację, a potem szybka jazda autem po mieście, aby zdążyć przed 17.00 móc coś jeszcze wszamać. Wpadłam do domciu jak wygłodniałe zwierzę (i taka własnie byłam) z obłędem na oczach i pięć minut przed czasem wszamałam kapustkę kiszoną i kotlecik mielony. :lol: :lol: :lol: Trzymaj się kochana Fruktelko - a może truskawki Ci apetyt zmniejszą? :wink:
-
131
Wpadłam się tylko pochwalić, że dzisiaj waga pokazała 68,9 :-)
:D :D :D :D
-
Hi Fruktelko, gratuluję! :P Zuch dziewczyna, trzymaj się. :P
-
Nie wiem, który to dzień, nie chce mi się liczyć. Ostatnio sobie dość mocno pofolgowołam, co oczywiście odbiło mi się na wadze. Dzisiaj ważę 71,6 kg. Tak, tak, czas wrócić do ostrego dietkowania. Lato w pełni, a ja nadal nie szczupła. Ech
Zrobiłam nowego suwaka i liczę na nowo od dzisiaj
ok, dzień 1, waga 71,6kg
-
Hi Fruktelko, a co Ty za skoki wagi uskuteczniasz? :wink: Zabieraj się za wzorowe dietkowanie, chyba nie chcesz zasiedzieć się z nów w siódemce? :wink: Ach u mnie też skok wagi, ale za to centymetry spadają. :wink: Trzymaj się dzielnie! :P
-
Wracam
Dzień pierwszy
Od ostatniego wpisu moja waga znacznie wzrosła.
Latem nie byłam szczupła, ale nie wstydziłam się wyjść w bikini.
Nie było źle. Od tego czau mocno się zapusciłam. Zaraz sie zważę. Dodatkowy balast zgromadził się po świątecznym obżarstwie. Czuję to po ubraniach. No nic to.
Nie czekam na Nowy Rok. Zaczynam od dziś.
Nie zakładam nowego wątku. Będę kontynuować stary. Ostatnio, jak prowadziłam regularne zapisy, szło mi całkiem nieźle.
Trzymajcie kciuki!
-
Wspaniałego Nowego Roku!
Tylko radosnych i ciepłych chwil!
Szacunku od obcych i miłości od bliskich!
Mocy spełnienia obietnic składanych samemu sobie dzisiejszej nocy. :wink:
http://plfoto.com/zdjecia_new/1105023.jpg
Gratuluję decyzji i napisz, co tam u Ciebie. :wink:
-
Właściwie dzisiaj jest dzień drugi dietowania, a raczej braku obżarstwa.
Waga trochę się zmieniła, więc od rzu zmieniam suwak:-)
Dzisiaj 81,6 kgZmieniłam znów tytuł mojego wątku na ,,Rok 2007 czasem marzeń i ich spełniania". Być może za jakiś czas znów go zmienię. Wierzę, że ten rok będzie lepszy, niż ten mijający.
Jednym z moich marzeń jest oczywiście schudnięcie. A może to nie marzenie, tylko po prostu plan? Schudnięcie i utrzymanie wagi. Wierzę, że się uda.
Marzeń i planów jest oczywiście więcej. Trzy lub nawet cztery wysuwają się na plan pierwszy. Dwa z nich, w tym schudniecie, zależą wyłącznie ode mnie. Dwa zależą nie tylko ode mnie, ale i od czynników zewnętrznych.
Bello, dziękuję, że do mnie zajrzałaś. Piękne życzenia mi złożyłaś. Mam nadzieję, że się spełnią.
No właśnie znów zmieniłam tytuł;-))
-
Hi Fruktelko, gratki z pierwszego przesuwu suwaczka i to jeszcze w starym roku, to dobrze wróży Twojemu dietkowaniu. :P Obietnice i marzenia są po to, aby je spełniać. Nawet jeśli nie damy sobie rady ze wszystkim, to i tak wiele spraw, na których nam zależało uda się nam osiagnąć. Trzymam kciukasy za Twoje postanowienia, zwłaszcza te, które które zależą też od czynników zewnętrznych. :P