-
:)
Kardloz, witam Cię serdecznie na moim wątku. Wczoraj wieczorem przeczytałam sobie cały Twój, ale jakoś się nie przywitałam - no w sumie nie wiem czemu.. zaraz to nadrobię :)
Owszem, moje 600kcal w ciągu minionych dwóch dni to za mało na zwykłą dietę, ale to jest moja forma odtrucia po dwóch tygodniach zwykłego jedzenia. Od jutra już będzie więcej :) aż taki wariat nie jestem, żeby sobie zdrowie rujnować, zresztą nie schudłabym aż tyle, gdybym wybierała taką drogę działania.. ale dziękuję za troskę :)
A po tym, jak Ty zabrałeś się za siebie, to jestem pewna, że zrzucenie 30kg jest dla Ciebie jak najbardziej osiągalnym celem, i tego Ci też życzę :)
A ja byłam u Magdy, okazało się, że też wróciła w poniedziałek. I bardzo mile była zaskoczona, jak zapytałam o siłownię - czy może nie chciałaby ze mną pochodzić :) - jej chłopak ma znajomych, którzy są właścicielami siłowni, którą mamy niemal pod nosem - skontaktuje się z nimi szybciutko i dowie co i jak, więc jak dobrze pójdzie, to siłownia będzie blisko i tanio :twisted: już się tak zapaliłam do tego pomysłu, że nie mogę się doczekać!
Czytałam trochę o ćwiczeniach i wiem, że jeśli zależy mi na spaleniu tłuszczyku na np brzuchu, to najpierw i tak trzeba się trochę zmęczyć (pół godziny), podwyższyć tętno i napocić - tak więc planuję sobie to tak: jakieś 10 minut na bieżni, potem 20min na rowerku, a potem wioooo pracujemy nad brzuszkiem, nogami i tyłkiem :) mam nadzieję, że siłownia będzie taka, że uda mi się te plany zrealizować.
I co sądzicie o takim zestawie? Może jakieś rady co do tego macie? Wszelkie mile widziane :)
Dziś po porannej sałatce (dodałam do niej dwie tekturki) były jeszcze: trzy małe wafelki ryżowe (za 39kcal), galaretka (100kcal), jabłko u Magdy (liczę na oko na 100kcal), a po powrocie do domu sześć wafelków ryżowych (78kcal), do tego wędlina - filet z indyka (sześć plasterków, każdy liczę za 20kcal) i pomidorek. Ale się najadłam :)
Było już z 10 herbat dziś :D i jeszcze Nałęczowianka czeka, będzie do filmu i skrabli.
Życzę udanego wieczoru i przesyłam Wam wszystkim garście energi i uśmiechu :)
C.
-
Poprowadzę tu sobie chyba pamiętnik, co tam.
Rano wyszłam na spacer, przez ponad godzinę dzielnie maszerowałam, potem wróciłam i niestety nie mogłam się od razu zabrać za ABS, bo ojciec był w domu. Więc się wykąpałam i wypiłam moje standardowe cztery poranne herbatki. Potem ojciec już poszedł, więc był ABS - oj.. brzuszek boli i to mocno, nie wspominając o tym jak tyłeczek daje w kość przy siadaniu w wannie ;) . Potem kąpiel, balsamowanie i śniadanko - to samo co wczoraj na kolację, wafelki ryżowe, wędlina z indyka, pomidorek i musztarda - liczę to dzisiaj za 250kcal. W planach na dziś mam jeszcze galaretkę (jest z brzoskwiniami, więc 150kcal) i nie wiem co jeszcze ;) może banana sobie zjem, a potem u Madzi dwa jabłka - to będzie wszystko razem jakieś 800kcal - po dwóch dniach na 600 nie chce od razu wskakiwać na 1000.
Rano waga pokazała 74kg :) więc jest wspaniale, tyle samo co przed wyjazdem, oj cieszę się bardzo :)
I jeszcze dzisiaj muszę zrobić sobie wreszcie peeling kawowy, bo się za nim stęskniłam :) i może foliowanko..
Miłego dnia Wszystkim.
C.
-
Oj jak fajnie :roll: Dietowanie razem z dopieszczaniem ciałka :D
Też ak chcę :wink:
Podczytuję Cię od dawna, podziwiam i kibicuję :P
Jestem pod wrażeniem metamorfozy i uporu :!:
I dalej bedę tu zagladać, jeśli pozwolisz.
Pozdrawiam cieplutko :D
-
Pewnie, że pozwolę :) Miło mi, że mnie czytasz, i tymbardziej, że podziwiasz.. chociaż nie wiem, czy rzeczywiście jest za co - sama się do takiego stanu doprowadziłam, to teraz za to płacę..
Foliowanie było (mmmmm, bardzo przyjemne! pierwszy raz zafoliowałam nie tylko nóżki, ale też pupsko i brzuch, super sprawa), potem peeling kawowy, mmrauk.
I mnie okropecznie boli brzuszek od tych ćwiczeń, no ale wytrzymam to jakoś.. jeszcze parę dni codziennego ABSu i rozćwiczę te zakwasy, będzie dopsz (hope so).
Po galaretce była jeszcze pseudo-zupa zrobiona z warzyw z mrożonki, kostki bulionowej i odrobiny makaronu - wszystko policzyłam na jakieś 200kcal. A przed chwilą zjadłam sobie gruszkę i jabłko, liczę je razem za 200kcal, więc mam już dziś na koncie 800kcal. Zaczęło mnie teraz strasznie ssać, ale dzielnie opieram się głodowi i mam nadzieję, że wytrzymam ;) gorzej będzie, jak pójdę do Magdy oglądać film - oby mi się udało nie tknąć precelków, które dla nich kupiłam, i wytrwać cały wieczór na herbacie. A potem na rowerku z powrotem do domu, to jeszcze wycisnę głód ruchem :D
Buziaki dla Wszystkich i miłego wieczoru,
C.
-
No i kolejny dietowy dzień sobie mija.
Wstałam za późno, więc spaceru nie było, tylko pojechałam na rowerku (oddać) do Madzi i wróciłam na nogach, ale za to przebiegłam kawałek parku, żeby się zmęczyć przed ABSem. Ćwiczenia były, ależ mnie brzuszek boli :) , potem kąpiel, balsamowanie - tradycyjnie. Cztery herbatki (1.2 litra) i galaretka z brzoskwinią na śniadanie (~150kcal). A potem była jeszcze butelka Nałęczowianki (1.5 litra) i obiad - ugotowana pierś kurczaka (150g - 200kcal) z takim sosem słodko-kwaśnym orientalnym z butelki i jednym zwykłym ogórkiem - to wszystko razem liczę za 250kcal. Czyli do tej pory 400kcal, połowa dzisiejszego limitu, jest dobrze :)
Od jutra już wskakuję na grzeczne 1000kcal i mam nadzieję, że nie stracę rozpędu - dzisiaj waga była ciut poniżej 74kg..
Nie mogę się doczekać na tę siłownię, ale muszę poczekać aż Magda się wywie wszystkiego. Nadal liczę na Wasze rady w tej kwestii - co i jak tam robić :) bo ja się na tym kompletnie nie znam oczywiście.
Dzisiaj w planach jeszcze, oczywiście, spacer. A jedzeniowo nie wiem, może zjem banana, bo mama się denerwuje, że nie jem ;) i naszła mnie ochota na jakiś jogurcik na wieczór, a może serek wiejski.. się zobaczy.
Miłego popołudnia Wszystkim,
C.
-
Cauchy przede wszystkim WIELKIE gratulacje !!
Od paru dni ,kiedy natknęłam się na Twoj post ...kiedy tylko mam chwilę czasu czytam Twoje zmagania...muszę przyznać ,że Twoje wypowiedzi i Twoje odchudzanie dodało mi sił i wiary w to ,że mi także może się udać. Stąd bardzo Tobie gratuluje i dziękuję :):)
-
Uuuuf, ale Was dziewczyny poodwiedzałam! I czemu tak dużo znajomych poznikało, kurcze.. wracać! Ciężej dietować ze świadomością, że inni się poddają albo mają kryzys i nie szukają pomocy na forum. Gdzie jej szukać, jeśli nie tu?
Gosiu, bardzo się cieszę, że moja walka Cię zainspirowała i pomogła :) i dziękuję za miłe słowa.
A ja się jeszcze chciałam pochwalić, że wczoraj na filmie u Magdy potwornie mnie ssało, ale nie ruszyłam NIC. Ani precelków (aaaaależ one do mnie krzyczały, "zjedz mnie, zjedz, zjeeeeeedz"), ani jabłka (a miałam ochotę o jedno poprosić..), ani tekturek (chociaż jej siostra mi proponowała Wasę). Wytrzymałam na dwóch herbatkach i grzecznie popedałowałam do domu po filmie i jestem z tego dumna :)
Dziś jeszcze był banan z garścią malin policzony za 200kcal i serek wiejski na wieczór z dżemem - to liczę na 250kcal, za ten dżem to mam wyrzuty sumienia teraz.. no ale stało się, co zrobić. I tak nie jest źle, bo po tym serku dalej mnie ssało, ale się powstrzymałam przed napadem na lodówkę. Tak więc kończę dzień z bilansem ~850kcal. A jutro jakieś 900-1000kcal, bo nie chcę za szybko do tego tysiąca dobijać po moich dniach oczyszczania, żeby się to źle nie skończyło.
I jestem jutro umówiona z Magdą na rzucenie okiem na siłownię :lol: ale się cieszę! Jeśli nam się spodoba, to naciągnę ojca na pieniądze i zaczniemy chodzić i się pocić :) już się nie mogę doczekać.
Uciekam, obiecałam mamie szkrable, a potem do spania, bo jutrzejszy dzień zaplanowany od rana i muszę się wyspać ;)
Miłego wieczorka wszystkim i życzę, żebyście były dzielne przez weekend.
Buziaki, C.
-
jestem, jestem - ale jest co tu zawsze czytać - aż miło :D
fantastycznie Ci idzie - gratuluję zwłaszcza oparcia się jedzeniu podczas filmu - to głównie najwięsza próba :D
i waga się odwdzięcza :D życzę dalszego dopingu i wypocenia się na siłowni - oj tak.. a jeśli chodzi o siłownię - to faktycznie radzę minimum 20 minut rozgrzewki aerobowej - czyli albo na rowerku stacjonarnym, albo steperku - lub obie rzeczy razem po 10 minut - jeśli mają - ja tak kiedyś od tego zaczynałam, potem mięśnie są dobrze rozgrzane i można na pozostałych przyrządach - a na koniec usiąść na podłodze i porozciągać się koniecznie - wtedy nie nabierzesz masy kulturystki, ale będziesz smukleć - oczywiście na przyrządach z obciążeniami bierz ciężarkl te z najmniejszych a postaw po prostu na jak największą ilość powtórzeń :D :D :D
powodzenia :lol: :lol:
-
Gratulacje,że wytrzymałaś i wygrałaś wojnę z precelkami :)
Tak się zastanawiam jak Ty jesteś w stanie wypić 2 herbaty do posiłku ...
Ja ostatnio kupiłam sobie otręby i dorzucam je do wszystkiego co jem...dużo błonnika maja ...pycha :)
-
Magpru kochana, dziękuję za radę :) dobrze, że mi o tym rozciąganiu przypomniałaś, niby to wiem, a jakoś przy myśleniu o siłowni mi się zapomniało!
Dzisiaj idziemy z Magdą tam zajrzeć, oby się okazało, że mają tam fajne sprzęty.
Żabo, co do tego picia - wypijam rano 4 herbaty, w połowie dnia Nałęczowiankę i wieczorem 4 herbaty.. Kiedyś prawie w ogóle nie piłam i nie lubiłam pić, babcia we mnie herbatę wmuszała.. a z czasem jakoś się powoli uczyłam, a teraz to już przyzwyczajenie, że robię 4 naraz no i jakoś same wchodzą ;)
A mi się wstało kawałek po 7mej, zrobiłam ABSik, wykąpałam się i poszłam z mamą na zakupy - najpierw na targ po warzywa i owoce, potem do Tesco - nanosiłam się i nachodziłam, więc spacer mam dziś niejako odrobiony ;) . Zakupiłam jak zwykle zapas herbatek i różnych dobrych dietowych produktów (serki wiejskie, mrrrau), i kupiłam sobie farbę do włosów - tym razem granatowa czerń, zmieniam z fioletu ;) jeszcze nie wiem kiedy będę się farbować, ale już nie mogę się doczekać :lol:
Od rana zjadłam miskę sałatki - ogórki zwykłe, kiszone, pomidory, cebulka, czosnek, przyprawy - za 111kcal, cztery kromki tekturek razem za 88kcal i 260gramów jabłek z cynamonem i odrobiną marmolady różanej - liczę za 100kcal. Więc razem mam 300kcal na tę chwilę, jest dopsz :) . Były też cztery herbatki i pół Nałęczowianki. A dzisiaj jeszcze w planach kurczak z sosem (butelkowym), może jakieś warzywa z mrożonki, może serek na kolację.. no zobaczy się jeszcze :)
I mam nową namiętność! Pieczywo chrupkie Wasa - graham. Jedna kromka ma co prawda 40kcal, ale są tak pyszne... Jeszcze przed wyjazdem je odkryłam i się zajadałam - smakuje prawie jak herbatnik :) . Polecam!!
A teraz jeszcze rewelacja dzisiejszego poranka.. ciężko mi było w to uwierzyć, ale przy porannym ważeniu waga zatrzymała się przy.. 72.5kg :lol: nie mam pojęcia jakim cudem.. niemniej jednak, ucieszyłam się bardzo. Oby się taki pomiar utrzymał do oficjalnego ważenia w poniedziałek!
No, rozpisałam się, to kończę i idę Was odwiedzać.
Udanego dzionka :)