-
Nie ja, tylko Wy! Nigdy bym się tak nie rozpisywała, gdyby nie było tu pełno takich wspaniałych, dodających otuchy dziewczyn :) no i dziękuję za nazwanie mojego wątku naj.. :oops:
A Tobie życzę, żebyś w nowym roku jak najrzadziej musiała na nas krzyczeć, bo wiemy przecież, że tego nie lubisz :mrgreen:
Ściskam, C.
-
Cauchy kochana!
W tym nadchodzącym roku życzę Ci samej niskokalorycznej słodyczy, abyś zawsze była tak cudowna jak obecnie, aby nic i nikt nie mógł Cię zdołować, abys piekniała z dnia na dzień, abyś zrzuciła co masz do zrzucaenia ( to nieco egoistyczne życzonko bo chcę Cię mieć w Puławach:) ) na stałe. Życzę Ci także wielu sukcesów w życiu "pozadietowym" czyli maaaaaasy miłości, ciepła, wielkich przyjaźni, wyrozumiałości i życzliwości no i czego sobie tam wymarzysz!
Wielkie buziaczki! Nie zmieniaj się nigdy! :*
-
:mrgreen: Dziękuję Pring.
Właśnie wróciłam z godzinnego spacerku i wszamałam drugie śniadanie - cztery mandarynki. Teraz popijam herbatki. Heh.. kiedy robiłam sobie w kuchni śniadanie, przydreptał ojciec i zagadał o diecie.. i stwierdził, że będzie mi płacił za każdy stracony kilogram w ramach dopingu :D pierwsze co pomyślałam: super, będę miała więcej kasy na kosmetyki :mrgreen: chyba rzeczywiście wizja piękniejszej i bogatszej się spełni, o ile oczywiście nie wydam wszystkiego w międzyczasie na żele, balsamy, kremy, peelingi, etc.. no albo na biżuterię, bo mam do tego słabość :twisted:
Za dwa dni ważenie, aaaaaaaa... zaczynam się bać co zobaczę.
Idę poczytać książkę :)
C.
-
Witam Cauchy ! :)
Ja dziś zjadłam 2 kanapki żytniego z margaryną, na obiadek pół szklanki barszczy (tylko tyle zostało...) i pomarańczkę. Dużo strasznie pije herbatki dlatego już mi się mój "melon" ananasowy kończy. Dziś, idąc w śladyTriska, pakuję herbatkę w termos i niosę na imprezkę. Oooo! Masz bardzo fajnego tate! Mój dzis kupił mi "melona" o nowym dla mnie smaku "citrus-guarana". Bardzo srogo się zdziwiłam bo od jakiegoś czasu rzucał aluzje chcąc wybadać czy się odchudzam. ja oczywiście nie odpowiadałam na pytania zadawane przez tatusia bezposrednio:) aż tu nagle przywozi mi pu-erh :D.
Na imprezę idę też z Piccolo :D. Rodzice kupili dla mojego brata, ale stwierdził, że w jego wieku (14 lat... czas umierać:) ) już nie wypada pić Piccolo dlatego ja entuzjastycznie go zaadoptowałam.
Buziaki :*
-
-
Hieh. Piccolo :mrgreen:
No to ładnie sobie z dietką radzisz, ale nie za mało coś tego wszamałaś? I to mają być trzy posiłki?
Mi się właśnie ryż do obiadu gotuje - kupiłam brązowy, 35minut, a ja już odgrywam marsza wnętrznościami, ale wytrzymam... do tego będzie kurczaczek z wczoraj, który dzisiaj już pięknie przeszedł wszystkimi ziołami, z którymi go gotowałam, i surówka z białej kapusty (kupiona gotowa, nie chciałoby mi się robić).
No i Sylwester nie będzie taki zły, jak podejrzewałam - zadzwonił znajomy i pójdziemy razem na Rynek, posłuchać sobie koncertu Sistars :) nasi ojcowie pracują w tym samym miejscu, matki się lubią, chodziliśmy razem do klasy w podstawówce, a potem do tego samego liceum, przyjaźnimy się od lat i ogólnie go lubię, więc przynajmniej będzie wesoło :) i mam nadzieję, że Tygrysa zeżre zazdrość, sam sobie winien!
Idę do mojego obiadku, bo zaraz zjem klawiaturę..
Buuuuuuuuuziaki!
C.
-
Cauchy, moja dietka przebiega bezstresowo bo w jakiś magiczny sposób nigdy nie jestem głodna i jem niemalże na siłę. Cieszy mnie to bo na trzynastce myślałam nad odgryzieniem sobie kończyn taka byłam głodna:). Za kilka mint też idę na obiadek, ale jeszcze nie wiem co zjem... Mam pyszną polędwicę z łososia, ale nie zjem jej tak z biegu bo niestety jest takaś taka surowa:). Muszę ją sobie odsmażyć z ziółkami aby była zjadliwa:). problem w tym, że ja leń jestem i nie chce mi się!
Twój Sylwester na 100 % ( i 101 dalmatyńczyków) bedzie udany! Zrób masę zdjęć jako dokumentację dla Tygrysa jak to Wspaniała Cauchy umie się samodzielnie bawić i jak to ją znajomi rozrywają! Oczywiście później pochwalisz mi się tymi fotkami, prawda? :)
Smacznego!
Buziak :*
-
Hihih. Zdjęć nie będzie, bo i aparatu nie będzie, ojciec zabiera. Ale Tygrysowi ze szczegółami opowiem gdzie, z kim i jak miło spędziłam dzisiejszy wieczór.
Co do przebiegu diety - też muszę przyznać, że jeśli jem systematycznie co te parę godzin, to wcale nie jestem głodna, a posiłki kończę już na siłę. Najgorzej z wieczorami - na początku miałam problem, żeby nie jeść za dużo i za późno, a teraz mam problem, bo wieczorem już wcale głodna nie jestem, ale zjeść coś trzeba.
Obiad wszamany, dodałam sobie do tego łyżeczkę musztardy i całkiem było smacznie. A przed wyjściem w ramach czwartego, ostatniego niestety posiłku (bo za późno dziś wstałam, a śniadanie było o 11.30..) zjem sobie dwie mandarynki, trochę migdałów i popije napojem sojowym, który ma duuużo kalorii i razem z migdałami dobijam tym do tysiąca.
A potem wio w tramwaj i na Rynek.
Już mnie tu chyba nie będzie przed wyjściem (za to wracam koło 23 ;) ), więc wszystkim, którzy wybywają na zabawę i nie będą mogli później mnie już przeczytać, życzę udanego Sylwestra z nie za dużą ilością pokus i napicia się choć troszki szampana bez wyrzutów sumienia, bo raz na rok przecież można sobie pozwolić.. ;)
Buziaki sylwestrowe dla Was wszystkich!
C.
-
Jestem i cię wirtualnie ściskam C. !!!
cieszę się, że ciągle idziesz do przodu!!!
Ja sylwestra spędzam w domu.. mam zapalenie zatok, łeb mi pęka, nos jak kartofel.. nie stać mnie by iść na rynek i oglądać fajerwerki ani nigdzie na imprezę. Po takich końskich dawkach antybiotyków nic tylko w głowie mi się kręci.
Może to i dobrze... żadne piwko ani łakocie nie będą kusiły...a za rok, jak będe laską to jak wskoczę w jakąś wystrzałową kieckę, to ho-ho-ho :wink:
-