Od kiedy pamiętam, zawsze tak było...raz chudłam..raz tyłam...Aż wreszcie naprawdę się za to wziełam przy 164 cm najpierw..85>70>65>55.. ....byłam taka szczęśliwa ......i tu się zaczęło Od całej rodziny( no nie mąż -był zachwycony)...tylko słyszałam...jak ty wyglądasz,! nie wiem czy przyzwyczaili się do mnie takiej okrągłej?...czy też były inne powody?.....dodam że czułam się fantastycznie,i naprawdę się sobie podobałam ...jak nigdy. To było nie do zniesienia...obcy ludzie...i znajomi...mówili że odmiana na dobre.....bliscy nie!! Tak wię zdołowana podjadałam sobie troszkę ....i teraz przez zimę przytyłam....do 64 ....i ....znowu walczę....tyle tylko że już nikogo nie posłucham ....bo teraz dla odmiany słyszę że przytyłam ....to taka moja historia ----smutna...