Witam Wszystkich,gdyż jestem nowa na forum.Napiszę więc,o tym,co mnie boli,z nadzieją,że nie złamię w jakikolwiek sposób regulaminu.Otórz,wg BMI mam niedowagę(BMI~18,5,wzrost 169,lat22,kobieta,waga53).Wszyscy mi mówią,że dobrze wyglądam,a nawet,że powinnam przytyć,ale...ja nadal czuję ogromną potrzebę schudnięcia.Jednocześnie jednak nie chcę wpaść w anoreksję,ale marzę o pięknej sylwetce modelki,jaką wymagają światowi projektanci.To silniejsze ode mnie...Swoisty paradoks.Jedzenie ograniczam już pół roku.Zaczęło się od zwyklego lenistwa przy przygotowaniu drobnych posiłkow i,oczywiście,nie lubienia siebie i chęci schudnięcia!Poprawialo mi się przez ten czas samopoczucie,kiedy widziałam siebie coraz szczuplejszą w lustrze.Porównywałam się z modelkami itd.Momentami też,jedząc cokolwiek,miałam wrażenie,że jem kamienie!!!Odchudzalam się jedząc grubo mniej niż 1000kcal dziennie,a bywało,że przez cały dzień istotnie głodowałam!Często przy tym czułam sie też słabo i kręciło mi się w głowie.Przy tym mój tryb życia ograniczał się do siedzenia przy komputerze i spania;-(.Dodam też,ze cierpię na przewlekłą depresję i mam niskie poczucie własnej wartości.Bo niby za co miałabym siebie lubić?Nie mam nic takiego,czego inni nie mają.Jest mi z tym cieżko.Poza tym myślałam,że jak schudnę do 51kg,będę wreszcie siebie lubić.Teraz,jednak,gdy jestem blisko tej wagi,zaczynam w to wątpić.To silniejsze ode mnie,a i tak schudłam już 7kg za pomocą niezdrowych,odchudzających herbat i niezdrowego trybu życia.Nie wiem jak polubić siebie??Skoro piękna figura mi w tym może nie pomóc.Pomóżcie proszę!!Może macie też ten sam problem,że,choć wiecie,że to złe,wy nadal czujecie potrzebę schudnięcia?Czekam na Wasze odpowiedzi.Co zrobić by polubić siebie i normalne jedzenie...Pomóżcie.