Panowałam nad sobą od około 6 tygodni. Zdrowe jedzonko, mało węglowodanów, zero słodyczy, ćwiczonka. Schudłam 6kg i czułam się świetnie. Dziś diabeł jakiś (w postaci znajomych) mnie podkusił i poczęstowałam się jednym ciasteczkiem. A później jeszcze jednym. I jeszcze jednym. I dwudziestoma następnymi. A wieczorem (skoro dzień już i tak stracony) - pizza i lody. Zebrało się tego ze 3000 kcal, czuję się POTWORNIE i chyba umieram!
Czego w tej chwili potrzebuję to jakiś wirtualny kopniak i dobra rada na temat tego, co zrobić jutro. Niedziela wolna od pracy, może jakieś oczyszczenie i dieta od początku? Chodzą mi po głowie herbatki przeczyszczające, a to chyba nie najlepsze rozwiązanie. Boję się, że jutro powtórzy się dzisiejsze obżarstwo i moje 6 kg wróci z naddatkiem. Boję się, że jestem jedyną osobą na świecie która pozwoliła sobie na taką głupotę po 6 tygodniach diety. Jestem?
Nie jestem?
Jestem?
Ratunku?![]()
Zakładki