witajcie juz kiedys to zagladalam przyznaje sie pod innym nickiem ..co oczywiscie oznacza ze probowalam sie odchudzac.niestety milon razy.. kiedys sie nawet udalo i to nie raz ale wszytsko wracalo czasem nawet z nawiazka,ale powiedzialam dosc tego wyznaczylam sobie cel ale nie pt"10 kilo w miesiac" tylko 10 kilo w 2 i pol miesiaca czyli 10 tygodni ..o jak to lepiej brzmi

wzielam pod uwage wsyztsko swieta ,nie swieta jakies zjazdy rodzinne wizyty u "przyszlych tesciow" takzebym "przypadkiem nie miala wytłumaczenia ze zawalilam diete oznacza to ze wymyslilam jadlospis na te wszystkie niespodziewane dni oczywiscie jadlospis ogolny ktory prawdopodobnie bede mogla wtedy zastosowac oczywiscie te dni beda sie zdarzac od czasu do czasu dlatego podstawa jest dieta codzienna

niechce tu sie rozpisywac co i jak ale najogolniej mówiac:
malo cukru (jedynie z owoców)
male 4 posilki dziennie (zdrowe posilki czyli nie kroma jasnego chleba z pasztetem:])
stale pory posiłków
duzooo wody i herbat!
na poczatek od pn do py 25min cwiczen i duzo spacerów

no wiec zaczynam swoja dzisiaciotygodniowa drogecoz na sylwestra juz nie bede laska ale nie o to przeciez chodzi

aha no i moj cel:minus 10 kilo czyli piekne 45 kilogramów przy 155cm wzrostu :P