-
Słabo? Nie, jest ok :) Ja bardzo lubię ruch, lepiej się czuję, kiedy w końcu się za siebie biorę! postaram się 1200 kcal, tak na codzień, ale dziś wyszło tyle, to przeciż się nie będę dopychać ;)
Co do mamy: tak, mówiłam jej nieraz, że sobie nie życzę itd... bleh, lepiej nie mówić: wtedy jest wielka obraza, "bo ty sobie nic nie dasz powiedzieć" itd... I atmosfera w domu grobowa. Tak, moja mama ma fioła na punkcie mojego wyglądu i niestety zdaję sobie sprawę,że chyba za bardzo się jej komentarzami przejmuję... stąd m.in. moje potwornie nerwowe pdejście do jedzenia.
Cóż, dopóki mieszkam z rodzicami to tak będzie... a widoków na zmianę tego stanu nie mam, przynajmniej, jak sądzę, jeszcze przez jakiś rok...
Ale nic to.
Czas przygotować jadłospis na jutro ;)
-
Jasne nie przejmuj się!
I napisz jaki masz plan jedzonkowy na jutro.
-
Sniadanie:
owsianka+ jakiś owoc, może kiwi :)
II sniadanie: grapefruit, jogurt naturalny
obiad:
Hmm no i tu w zależności od tego czy zdążę wpaść do domu i coś ugotować: albo makaron z sosem pomidorowym (pomidorki z puszki+cebula+zioła), albo będę musiała skoczyć na coś gotowego, pewnie do Vegi lub Greenwaya.
podwieczorek: surówka z czerwonej kapusty z jabłkiem
kolacja:1/2 serka wiejskiego z rzodkiewką i ogórkiem
To tak mniej więcej się ma przedstawiać :) Jeszcze to przeliczę, ale powinno być ok. Jakby baaardzo mi głód doskiwerał to mam marchewkę i nie zawaham się jej użyć ;)
-
Hehe, dobre z tą marchewką:)
Laska, załóż sobie strażnika wagi, napisz w sygnaturze swoje wymiary byśmy mogły na bieżąco śledzić twoje postępy!!
-
hihi dobry tekst z tą marchewą :D:D!!!!
ja mam ogórka :P
trzymam kicuki :)
jadłospisik udany:)
-
Uff
Ja już po siłowni i po sniadanku :) Uwielbiam owsiankę :D A właśnie jak ją jadłam to w Dzień dobry TVN opisywali jej wspaniałe właściwści: owsianka rządzi!
Następny posiłek ok.12.30
A teraz za chwilkę mam lekcję (znaczy: ja uczę a nie mnie uczą;)), potem jeszcze mnóstwo rzeczy do załatwienia no i myślę, że to będzie dobry dzień!
(pod warunkem, że znajdę kartę do iblioteki... wspominałam już przecież, że bywam potworną bałaganiarą...)
Z gorszych wieści: ważyłam się dziś no i niestety nie jest fajnie, tzn. 64,5 mi waga pokazała... a miałam cichą nadzieję,że jednak mniej. Żaosne. Odchudzam się od dwóch miesięcy - sama wiem, że bardzo kiepsko, ale jednak... przynajmniej ćwiczę regularnie. No i spadło mi... 1,5 kg.
Ale tak, wiem, podjadałam i w ogóle mnóstwo mam na sumieniu.
Ale teraz będzie lepiej, tak? Następne ważenie za tydzień.
-
Na pewno w końcu ruszy!!!Ważne, że od miesiąca się mobilizujesz i coś ze sobą robisz!!!
PS. Czego uczysz? Ja też jestem nauczycielką :D
-
Menu super, więc jedyne co mi pozostaje to życzyć Ci smacznego:D Waga na pewno w końcu ruszy w dół. Dużo cierpliwości, mało grzeszków - to sprawdzona metoda. Pozdrawiam gorąco w paskudną za oknem środę:*
-
Cześć. Jak Twoje dietkowanie? waga ruszyła? Moja tak!1! Rano ważyłam 95,2kg. Nigdy nie włączałam do diety ruchu. Aż wstyd się przyznać. Ale teraz,zwłazcza jak widzę efekty, to nie ma mowy,żeby nie ćwiczyć. Pozdrawiam . Daj znać co u Ciebie.
-
Hej, już jestem
Uczę angielskiego, głównie prywatnie, troche w szkole językowej.
Swoją drogą dziewczyna, która do mnie przychodzi jest taaaaka chudziutka... i nic z tym nie robi, tak po prostu ma :/ Fakt, że ona z tych, co tegonie lubi, tamtego nie lubi i w ogóle jedzenie mogłoby dla niej nie istnieć...
A ja się męczę, nooo...
Ale nic to! Za godzinkę zjem mojego grapefruita :)
W międzyczasie uzupełnię swoje dane i wrzucę strażnika wagi itp.
Dziewczyny, macie jakieś plany na weekend majowy? Bo mi dwie rzeczy po głowie chodzą i się zdecydować nie mogę... a chcę góry, góry!