-
Ja też piszę magisterkę właśnie ;)
tańcząca - zaplanuj, to faktycznie pomaga. Jak umiesz to zaplanuj nawet na tydzień z góry i zrób pod to zakupy. Znajdź fajne przepisy i się ciesz że np. na środę masz rybkę z furą sałatkii z roszpunki :) Mnie takie rzeczy motywują. I się uczę dobrze gotować! :D
A, no i faktycznie spisywanie codziennie co do kęsa co się je baaardzo pomaga. Po jakimś czasie widzisz ile jesz i ile podjadasz, wykluczasz powoli i jest z górki. Ja tam swój wątek traktuję raczej jako pamiętnik pożartego jedzenia, mam poczucie kontroli nad sobą. Żadnego liczenia, tylko normalne, zdrowe jedzenie bez grzeszków i podjadania.
Witam w krainie nawróconych :lol:
-
dzis uslyszalam:
uwierz w sile woli bo ona schudnoc pozwoli.... jesz poto aby zyc a nie zyjesz bo to aby jesc!!!!
to wszystko mowi tez za siebiee
buziakii i trzymam kciuki
-
Widzisz Pris, problem w tym, że ja gotuję dobrze i za bardzo to lubię ;) No ale nic, nie pozwolę jezeniu zapanować nad sobą...
A dziś jak na razieźle zaczęłam dzień... tzn nie, nie "jedzeniowo", ale już się ubrałam, spakowałam rzeczy na siłownię... i zorientowałam się, że mi odtwarzacz mp3 gdzieś wcięło... No i choleraaaaa! Po pierwsze - bardzo, bardzo źle mi się źwiczy bez słuchawek na uszach, dłuży mi się czas niemiłosiernie. Po drugie - za cholerę nie mam kasy, żeby sobie teraz nowy kupować. Po trzecie - miałam tam trochę ważnych danych, bo mi też za pendrive'a robił :( No i teraz przeszukałam wszysko - nie ma. Mogłam zgubić wczoraj w parku, bo go nierozsądnie do kieszeni włożyłam, to ostatni raz, kiedy pamiętam, że go miałam :(
Buuu! Pocieszcie mnie!
(i wyrzućcie na te ćwiczenia, nawet bez odtwarzacza!)
No a jadłospis na dziś ustalony, tylko muszę NATYCHMIAST wyjść z domu, żeby zdenerwowanie nie stało się usprawiedliwieniem do łamania postanowień...
-
Tańcząca, mam nadzieję, że ćwiczysz właśnie :wink:
-
Trzymam za Ciebie kciuki i życzę dużo samozaparcia!
-
Wlasnie wróciłam z siłowni :) 20 minut a bieżni, kilka ćwiczeń na ramiona (tu akurat chciałabym odrobi kę rozbudować mięśnie, 12 minut rowerek, ćwiczenia na brzuch - a na koniec takie coś, co odkryłam niedawno i mi się podoba :) Może któraś z Was wie, jak to się nazywa... żadne ćwiczenia, tylko staje się przy takim urządzeniu i zakłada się pas i się to włącza, a to wibruje i masuje tłuszczyk w pasie i na pupie... Nie mam pojęcia czy coś daje, ale tak na koniec ćwiczeń, jak już człowiek swoje wypocił - fajne :)
A teraz zajadam owoce :) Wszystko zgodnie z planem.
No i odtwarzacz znalazłam, wszystko wina mojego bałaganiarstwa oczywiście.
Buziak!
-
witam Cię serdecznie :)
wpadłam, bo mnie zainspirował Twój Nick :wink:
wiem doskonale, co czułaś z twoim mp3...ja przeważnie nie mogę znaleźć kluczy od mieszkania, a ponieważ kiedyś zgubiłam portfel (ja obstawiam, ze mi go ukradli), to bardzo się zawsze denerwuję :? zawsze chce mi się płakać, zaczynam gorączkowo wywalać wszystko ze wszystkiego i robię przy tym niemiłosierny bałagan :? kiedyś mój R. przybił mi do półki gwoździa i kazał wieszać tam klucze-pomagało przez jakiś czas-teraz znowu go nie używam....hehe tak to już jest, jak ktoś jest bałaganiarzem :wink:
pozdrawiam gorąco
M
-
Hej tanczacaZkaloriami :)
dziękuję za odwiedziny :) będe do Ciebie zaglądać w miarę mozliwości :)
a co do tych pasów hmm nie wiem jak to się nazywa, ale kiedyś moja mama wspominała, że to nawet działa :)
Buziaki
-
miałam ostatnio podobnie z portfelem a on leżał w kieszonce torebki :roll: :roll:
zazdroszczę Ci tej siłowni, ja nie bardzo mam jak ale moze kiedyś :roll:
wiem jak to jest jeść w stresie bo niestety mam tak samo, wtedy nic innego się nie liczy tylko żeby coś zjeść i najlepiej zeby to była czekolada :roll:
powodzenia :)
-
Dzięki dziewczyny! Kurcze, od tego forum to jakoś mi się lepiej robi ;) Lżej ;)
Dziś zjadłam b.niedużo, tak naprawdę powinnam teraz jeszcze coś przegryźć, ale nie mogę... bo mama jest w domu. Przy niej staram się nie jeść lub tylko wyjątkowo mało kaloryczne rzeczy, bo inaczej zaczyna swoje... a jakie są tego skutki to już wiedziałam. Więc wyjątkowo zjem ostatnie 200 kcal - serek wiejski albo jakaś rybka - jak wyjdzie, czyli ok.19. Spać chodzę koło północy, więc to nie tak źle.
No i od jutra postaram się na uczelnie piechotą chodzić, spacerkiem mam jakiś 40 minut, przy tej pogodzie to sama przyjemność ;) (no dobra, prawie sama przyjemność, bo może jednak centrum Wawy nie jest najpiękniejszym miejscem na spacery...)