Iga,
masz mój wzrost i wyjściową wagę Z tym, że ja w tych 55-56kg nie mam zbyt wielu mięśni, a 98cm w siedzeniu i wylewające się sadełko na brzuchu. Tak samo jak ty, mam dolną granicę 51kg. Przy 50kg wyglądam już jak kościotrup, chociaż to różnica tylko kilograma. Najlepiej się czuję przy 52kg - na wiosnę ślicznie do tej wagi schudłam, ale kiedy wyjechałam służbowo do Niemiec przytyłam 3kg w 3tygodnie. Teraz nadal siedzę w Berlinie i walczę, by schudnąć choć kilogram, chociaż nie przytyć już więcej. Jedzenie tutaj robię sobie sama, więc jedyny problem jest w czasie i lenistwie (oj, łatwo rzucić mrożoną lasagne do mikrofalii) no i życie towarzyskie też mnie tuczy - pizza, piwo, słone chrupacze...

Co do Twojego wakacyjnego - domowego żywienia, spróbuj:
nie jeść już nic po tej giga kolacji o 17 ( a jeśli już to coś lekkiego, najlepiej białko i warzywa)
prosić mamę o jogurt do zupy jeśli używa śmietany
nie smarować pieczywa masłem
w miarę możliwości jeść pieczywo tylko od święta (zaprzyjaźnij się z jajecznicą, twarożkami, jogurtami naturalnymi)
nie pij gazowanych napojów (jedynie mineralna jest dopuszczalna)
mleko do kawy 0%
oduczyć się słodzenia kawy i herbaty

Tyle rad ode mnie
Zapraszam na mój wątek (link w sygnaturze)
Pozdrawiam
Felicja