No cóż, chyba zacznę od wymiarów: 164 i 70 kg żywej wagi. I załamana jestem strasznie, bo usiłuję schudnąć przynajmniej do tych 60-ciu i nic. Zero. Kompletny brak pomysłu. Usiłowałam eksperymentować z meridią - owszem, udało się, ale cóż z tego, kiedy mój ukochany apetyt wziął górę i cyk - przytyłam później 5 kg. Do bani... Pomóżcie, razem będzie łatwiej... może...