zakochalam sie i okazalo sie, ze on tez. jednak mozna pokochac grubaske, choc jego poprzednik powiedzial, ze nikt nie zechce takiej kobiety jak ja. no coz, wazy sie swoje 77,7. kiedys bylo 82 wiec pomalutku waga sunie w dol. nowa milosc mowi, ze moj tluszczyk akceptuje. wie, ze zachorowalam i musialam jesc lekarstwa, ktore leczyly moje nerki, ale psuly cialo. nie przeszkadza mu to, ze tu i tam ksztalty sa rozmiaru "nie s". mile to uczucie bardzo, ze ktos kocha mnie taka jaka jestem. dzisiaj postanowilam, pewnie nic nowego na tej stronie heh, ze waga bedzie pokazywala mniej z kazdym dniem. podobno kilka malych krokow to jeden duzy. zycze wiec wszystkim tutaj obecnym, aby kilkogramowe krasnoludkowe kroczki z kazdym dniem nowego roku zmienialy sie w duze Guliwerowe. pozdrawiam cieplutko bardzo szczesliwa i zakochana kobietka.