weekend przywitał mnie pięknym słońcem. weszłam na wagę i okazało się że wskazówka ruszyła do góry, co specjalnie mnie nie martwi bo i tak mieszcze sie w normie. niezorientowanym przypomnę że odchudzanie mam juz za sobą a teraz łączę się w wysiłkach z tymi co stracili kilogramy i usiłują ich z powrotem nie nazbierać. pracy mam na dzis sporo, ale na pewno znajdę czas na pilatesa. zmykam na sniadanie a potem zakupy (sweterek!) i zajęcia na studiach. [trzeba walczyc z leniem wszystkimi sposobami - te zakupy mają byc zadośćuczynieniem za męki na seminarium]
...powiedzmy że tego ważenia dzis nie było
trzymajcie sie chudo
magutka