w pełni zgadzam się z Rafką! bo to naprawdę działa, a niewiele kosztuje. wiem po sobie, bo odchudzam się "na raty", połowę zrzuciłam w zeszłym roku, teraz atak na drugie pół. no, z braku dyscypliny ciut więcej niż pół, ale tylko o 1 kg w tej chwili. z resztą nie o tym miałam...
podczas diety obkurcza się żołądek, więc jeśli po osiągnięciu docelowej sylwetki nie zacznie się znów jeść "wiadrami", to można jeśc wszystko na co ma się ochotę, i nie przytyć. tylko trzeba pamiętać, że je się po to, żeby żyć, a nie żyje po to aby jeść. i trzeba umieć odróżnić głód od apetytu ale po diecie nie da się jeść tyle, ile jadło się przed dietą, bo obrzydzenie bierze na samą myśl o takiej ilości jedzenia... przynajmniej ja tak mam a jeśli Wy tak nie macie, to warto sobie czasem po zakończeniu odchudzania przypomnieć jak ciężko było zrzucić kilogram, szczególnie dokładając sobie coś na talerzyk
no i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. raz, że spala się tłuszczyk, a dwa, że ciałko nie traci jędrności. bo w ćwiczeniach przecież nie tylko chodzi o to, żeby schudnąć. więc nawet ci, którzy nie mają się z czego odchudzać, ruszać się powinni.

troszkę rozsądku po diecie i na prawdę nie będzie żadnego jo-jo.