wiesz co- chyba masz racje juz mi znacznie lepiej jak poczytalam te madrosci. bo jak sie slucha tych chudzielcow co chudna przy kazdej mozliwej okazji to jakos nie dziala (moj nowo nabyty maz tak ma- fuksiarz). a jak pisze ktos kto ma ten sam problem to jakos latwiej uwierzyc.
co do mnie to 164 cm wzrostu, na pasku jakies optymistyczne wartosci kilogramowe - a realnie to juz 58-59 nawet boje sie zwazyc. do 48 to chyba sie nigdy nie uda, ale bede szczesliwa jak bedzie 50 - bede tak mocno pod sufit skakac ze jak sie uspokoje to bedzie 48
aha - i najgorszy problem mam z nogami - nawet tylek mnie tak nie wkurza jak te nogi na ktorych caly tluszcz gromadze.

a co do postepow w diecie na dzisiaj to sa takie ze wreszcie uwierzylam, ze moge sobie poradzic ze soba i z nauka i moze nawet schudne w czasie tej sesji? to by byl cud - a Ty zostaniesz beatyfikowana za cudotworstwo!
pozdrawiam i odezwe sie jeszcze ale maz do mnie pisze na gg i juz nie moge sie skupic na tresci posta
papapa!