Ja tez mam ciezka sesje i tez sie martwie z tego powodu, bo jak wiem z doswiadczenia, podczas jednoczesnego laczenia diety i nauki jedno z nich musi zostac zarzucone (na ogol przegrywa nauka w moim przypadku). Od poczatku studiow przytylam chyba ze 12kg, moze 10... wszystko przez to, ze jedzeniem zabijam stres, nude itp. No i uwielbiam jesc, uwielbiam gotowac dobre kaloryczne rzeczy.
U mnie w miare dobrze sprawdza sie wyznaczenie sobie dokladnych godzin, w jakich bede sie uczyc i w jakich bede jesc posilek (posilkow musi byc koniecznie 5 albo i wiecej). Dzieki temu nie mysle caly czas "a moze byc tak sobie cos podjesc? Moze by odlazyc podrecznik i powedrowac do lowodki i zobaczyc, co tam dobrego na mnie czeka?". Przerwy na jedzenie pozwalaja sie zrelaksowac, zwlaszcza jesli trzeba wyjsc wczesniej do sklepu po produkty na obiad, ugotowac cos itp.
No i, niestety, jak najmniej cukrow i prostych weglowowadow - mozesz sama sprawdzic, ze po np. bulce pelnoziarnistej nie bedzie ci sie chcialo jesc tak szybko jak po bialej bulce. A wiekszosc fast-foodow i "przegryzajek" to w ogole tragedia, zamiast dawac uczucie sytosci powoduja jeszcze wiekszy glod.
Pozdrawiam i zycze jak najwyzszych ocen i jak najnizszych wskaznikow na suwaczku