NIestety nie dosc,ze nie schudlam , to czuje ,ze przytylam. NIe ma sie zreszta co dziwic.... zre jak nigdy NIe umiem sie opanowac...skad taki apetyt u mnie?
DO tego jestem wciaz niezadowolona ( lustro wciaz w poblizu), kłóce sie z męzem ,nic mi sie nie chce..
A wszystko ma swoj poczatek w jedzeniu..bo kiedy chudne, to wraca mi radosc zycia... Teraz zblizaja sie swieta .((((((((((((((((