odchudzam się ( noo wow. )

schudłam dosyć dużo. mówią mi, że schudłam. cieszę się. mam pięękny brzuszek. i 64cm.

o ile go wciągam! bo jak nie... to jest wielgachny. chudnę i chudnę, a brzuchol jest. robię brzuszki, a on jest. były cycki, nie ma cycków (przesadzam trochę). tyłek był taki wielgachny, no ale fajny. i nima. zniknął. i, no nie wiem jak to okręślić, ale brzuchol nie jest tłusty. jest twardy. tak jakbym miała taki wielki zołądek i trochę mięśni. tak z 71 cm. i nie mam wzdęć. czy innych problemów. on po prostu JEST.
no i co robić?

pomocy...