No właśnie u mnie jest podobnie. Jestem na diecie od 11 lipca. Przez pierwsze 2,5-3 tygodnie schudłam 2 kg i od tego czasu ani grama. Nie liczę dokładnie kalorii - bo nie mam wagi, ale średnio utrzymuję się na poziomie 1200kcal. Ćwiczyłam szóstkę na brzuch, kupiłam skakankę i czasem na niej ćwiczę (ale nie codziennie bo sąsiedzi by mnie zlinczowali), chodzę na spacerki, poza tym mam małe dziecko i latam za nią to tu to tam. Niestety w pracy ciągle siedzę i tego nie mogę zmienić.
Oczywiscie zdarzają mi się wpadki ostatnio coraz czestsze bo nie widzę efektów diety. Nie jem w ogóle chleba, ziemniaków, ryżu i makaronu. Ograniczyłam słodycze. Jem mleko z płatkami, otrębami itp, jogurty naturalne, kefiry, owoce i warzywa - jedynie obiad jem w miarę "normalny". Zwykle jedzenie kończę przed 18tą, a kilogramy stoją w miejscu
nie chcę stosować jakiejś drastycznej diety, bo przymierzam się do drugiego dziecka i nie chciałabym zrujnować organizmu, ale chcę zdrowo zrzucić parę kilosów.
A jeszcze dodam, że przytyłam 5 kilo w 1,5 m-ca po odstawieniu pigułek i to hormony obarczam winą za te nadliczbowe kilogramy. Czy ktos w Was miał taki problem?
Poradźcie mi co mam robić, jak się zmotywować i pokonać ten zastój, bo brak mi juz sił...