Sylvatica GRATULACJE!!!!!!!
oby nam tu przybywało takich postów!
Wersja do druku
Sylvatica GRATULACJE!!!!!!!
oby nam tu przybywało takich postów!
Sylvatica no gratuluje ale kochana ty masz potezna niedowage i wedlug mnie moglabys przytyc te 4kg bo malutko wazysz ale oczywiscie zrobisz jak zechcesz.
pozdrawiam
Wiem, ale ja chcę przytyć mądrze, a nie opychając się ciastkami, bo tak to na łatwiznę. I nie wiem czemu ale po diecie po prostu rzygać mi się chce, jak patrzę na chipsy. Na ciastka nie, czekoladę też nie, ale chipsy wywołują u mnie odruch wymiotny.
Ja jestem dumna nie tyle z tego, że nie przytyję, bo by mi się przydało, ale że wyrobiłam sobie silną wolę, bardzo przydatną nie tylko w diecie :roll:
Ja dzisiaj silnej woli zdecydowanie nie przejawiam....ale podobno czasem trzeba podkręcić metabolizm - po za tym coś za coś - kawałek ciasta czekoladowego, ale brak kolacji, brak drugiego śniadania i leciutki obiad..Mimo tego trochę wyrzutów mam :(
Dzisiaj kolejny sukces - imieniny mamy. Siedzieć przy stole 5 godzin, zachęcana przez babcie i ciocie i zjeść tylko kawałek ciasta wliczony w limit, to nielada wyczyn. Jak tak ciotki gadały, to ja się tylko nakręcałam :x że na złość im nie zjem choćbym głodowała :D
Sylvatica no i znowu należą ci sie duże gratulacje :) A co do chipsów, to mam to samo - kiedyś pochałaniałam ich dużo, a teraz na nie patzreć nie mogę. co innego słodkie słodycze
ach te slodycze! dzis zjadlam 4 kostki czekolady ale w limicie. cociaz tyle. no i to rano bylo, wiec spoko
Aż jestem sama sobą zaskoczona! Nie wiedziałam, ze tyle we mnie silnej woli. Dzisiaj rozdali nam na angielskim każdemu po czekoladowym Mikołaju. Uwielbiam je! Wszyscy jedli - nie tknęłam. Dorzuciłam do paczki mojej koleżanki, którą wylosowałam. Aż dziwne, bo nigdy nie miałam takich okazji, podarunków-słodyczy, kiedy je uwielbiałam i sobie nie żałowałam, a teraz - co gdzieś nie pójdę, to żarcie albo gadanina o odchudzaniu, a potem na pocieszenie wpieprzanie pączków. Albo może po prostu teraz zwracam na to większą uwagę, ale to nie zmienia mojego przekonania, że coraz więcej nastolatek myśli o odchudzaniu i jedzeniu - u mnie w klasie to się chyba z 10 odchudza, ale tak, że mi się płakać chce... Nauczona przez doświadczenie i lekturkę pouczam, ale nie da rady. ("nie jem słodyczy" "jedz, ale mnie" "nie, bo przytyje!" "to się rzucisz, jak schudniesz..." "no, i co?" i tak dalej...)
ha, ja pamiętam czasu z liceum, jak to sie rozdawało na urodziny cukierki i jak sie wstrzymałam i nie zjadłam tam 1 krówki czy michałka :)
Ku mojemu przerażeniu ten wątek się strasznie szybko rozwija :twisted: ROZPUSTA NA FORUM