strach przed przytyciem po diecie to jeden z syndromów anoreksji. Skontaktuj się jeszcze z lekarzem, może dietetykiem, może z psychologiem. Posłuchajich rad, póki nie jest za późno
Wersja do druku
strach przed przytyciem po diecie to jeden z syndromów anoreksji. Skontaktuj się jeszcze z lekarzem, może dietetykiem, może z psychologiem. Posłuchajich rad, póki nie jest za późno
I znów mały andryt (64 kcal) i znó świadomie. Podczas ćwiczeń zaczęło mi się ciu słabo robić (w sumie 2h ćwiczyłam i to dość ostro, a byłam wtedy w połowie) i go zjadłam. Pomogło - poczułam się lepiej.
To ja chyba taki mam..
Niby kończ diete, a nie jem więcej..
:?
cheerli, już bardzo niewiele zostało Ci do osiągnięcia celu, dlatego zacznij JUŻ TERAZ zwiększac dawke kalorii. Będziesz chudła nadal, a unikniesz w ten sposób niepotrzebnych powikłań. Nie możesz po diecie nagle z np 1000 kcal zacząć przyjmować 2000, musisz to robić stopniowo. Dlatego jeśli teraz jestes na tysiaku, to dołóż 200 kcal (bbędziesz nadal chudła, gwarantuję), potem kolejne 200, aż dojdziesz do optymalnej dla ciebie kaloryczności
To bardzo, bardzo ważne
właśnie, zgadzam się z qwerq - jak zwykle zresztą :lol:
tez miałam strach przed przytyciem, myślałam, że umrę, jeśli przytyje. no i co? przytyłam dużo i nic mi nie jest, no może ubrania niektóre są za małe :P na początku nie mogłam znaleźć sobie miejsca, wściekałam się o byle co, nie chciałam znowu byc gruba. teraz jestem już spokojna i zadowolona z siebie, no i co, że jest mnie więcej, najważniejsze, że jetsem zdrowa :!: teraz wiem, że diety cud i super mało kaloryczne, a nawet 1000 kcal (nie zawsze się dociągało do tylu) nie są dobre...a z jo - jo można żyć. żadnej paniki :wink:
aha, do tematu - dziś parę batoników, ale ruchu dużo było :wink:
troche bialej czekolady, magnum w bialej czekoladzie, chleb. Fak.
za dużo kcal na śniadanie,a wszystko przez... pół bułki :oops: i za dużo soku :cry:
ja juz dzisiaj zjadłam kaloryczne ciacho. Ale cóż, mam święto :lol:
Własnie a jem 1200 i nie chudne... i co wy na to?
Wczoraj zgrzeszyłam wieczorem. było tak:
2 plasterki sera żółtego,
2 ciastka leibnitz herbatniki(bez czekolady)
2 kostki czekoaldy,
śliwka,
graść winorgron
Może to wyda sie mało grzeszne ale biorac pod uwage ,że godzina była 23 to grzechem to jest...
Dobija mnie sladowa ilość slinej woli w moim organizmie...
grzesze grzesze ostatnio bardzo często...białym chlebem :evil: no i nie moge się pochamować :evil: na szczęście prawie zawsze udaje mi się zmieścić w limicie no ale jednak 8) grzech to grzech...