Właśnie wróciłam z Krakowa - i przyznam szczerze, że wycieczka ta zmotywowała mnie (już przecież zmotywowaną nieźle) jeszcze bardziej. Dlaczego? Widzicie, na mnie świetnie działa widok osób, nazwijmy to, obszernych. Lepiej niż widok smukłych i zgrabnych łań. A takich właśnie obszernych osób (nie zawsze wyglądających, jakby ze swojej figury zdawały sobie sprawę) było tam niemało. Efekt? Mam więcej natchnienia do walki