ech.... ja znowu na szybko.... jeszcze tyle do zrobienia mam....

Dzisiaj dzień z serii koszmarów.
Wiecie jak jestem odporna na ból.... a dziś ból mnie powalił na łopatki....
I to jaki ból! tak masakrycznie bezsensowny, irracjonalny i banalny do granic możliwości.... wręcz głupi
Pierwszy raz w życiu w taki sposób bolał mnie..... jajnik! o.O Zwykły, głupi jajnik!
Najpierw byłam wściekła, że od rana mnie gniecie i nie mogę się skupić na pracy.
Heeelooołłł, to tylko owulacja!
A tu z chwili na chwilę coraz mocniej i mocniej, coraz bardziej obezwładniający tępy ból.... aż do zwiotczenia mięśni....
Moje ciało totalnie się poddało i było tylko jednym wielkim pulsującym bólem. Wzięłam nospę... i nic. Wzięłam przeciwbólową... i nic....
W końcu z tego bólu zaczęło mnie normalnie mdlić.
Wstaję do toalety i czuję jak robi mi się zimno i słabo....
Dziewczyny patrzą i pytają gdzie ja idę bo wyglądam jakbym się miała zaraz przewrócić... nie pozwoliły mi się nawet zamknąć w łazience...
Spojrzałam w lustro i wiecie co... sama się przestraszyłam.... Normalnie wyglądałam jak trup. Przeraźliwie blada i z sińcami pod oczami.
Zaprowadzili mnie do świetlicy, usiadłam przy otwartym oknie, dostałam silną przeciwbólówkę. I siedzę.... i tak chyba z 30 minut.
Ludzie wchodzą, patrzą, pytają co się dzieje... a ja co miałam powiedzieć, że mnie jajnik boli? hahahaha no masakra!
Chcieli mnie do domu wysłać ale po tych 30 minutach zaczęło mi się robić lepiej i w końcu jakoś się pozbierałam.
Boshhhh.... co to było? ja się pytam...
człowiek maraton przebiega, nogi napier***ją jak nie wiem co i się biegnie a tu głupi jajniczek robi takie numery! Niepojęte....


Micha:
2 błonniki, fatB.
Śn. musli z melonem, 2 łyżki jogurtu
Śn. II: sałatka ale nie wiem o której chyba o 13-tej dopiero
Potem: pół grahamki z pasta jajeczną
Obiad: ziemniaki, brokuł, buraki, ryba duszona
Kolacja: 2 kromki razowca z masłem czosnkowym


Idę spróbować pomachać nogami, zobaczymy czy się uda ....