Dziękuję.......................................
Chyba chodzi o to, że w organizmie zachodzą wszystkie procesy na raz tylko z różnym natężeniem. Metabolizujemy pokarm, spalamy tkanki, odkładamy zapasy... Do każdego "menu" organizm się dostosowuje na bieżąco... Na dwójce chudnie ale do czasu, bo specjalizuje się w odzysku energii z białek i każdej drobiny całej reszty. Jednak tak jest najtrudniej utyć i ścisły dzień białkowy wzmacnia procesy spalania tłuszczu. Dzięki temu organizm nie zapomina produkcji odpowiednich hormonów. Zaraz po 2 fazie można dostać niestrawności po zjedzeniu np. miski czereśni, bo organizm nie tyle zapomniał co się przystosował i zredukował możliwości ich trawienia. Oczywiście po tygodniu stopniowego przyzwyczajania przyzwyczai się do wszystkiego. Więc myślę, że dzień proto przypomina o ketozie. No i po drugie jest to rodzaj znośnej ale jednak dyscypliny na całe życie. Jakiś symbol, że nigdy już nie będzie jak było ale na tyle możemy się zgodzić. Tak mi się wydaje, ale wiesz, ja jestem w sumie elektronikiem
Czy mogłabym prosić o napisanie raz jeszcze wszystkich ZA robieniem dnia proto.....nie mam wątpliwosci, ale chciałabym się w tym co robię umocnić . Może być na III, IV lub jako prywatna wiadomość, Sonka
Znany na Dieta.pl