Najlepszy sopsób na to by nie przekroczyć limitu kalori to jest ich nie liczenie :). Głowa do góry nie ma źle, a wręcz przeciwnie, jest bardzo dobrze. Też tak chcę.
Wersja do druku
Najlepszy sopsób na to by nie przekroczyć limitu kalori to jest ich nie liczenie :). Głowa do góry nie ma źle, a wręcz przeciwnie, jest bardzo dobrze. Też tak chcę.
Czepiasz sie ;) 1300 to naprawdę ładnie :)
Moim zdaniem jak wywali się z jadłospisu pieczywo makaron i inne rzeczy zawierające węglowodany to idzie lepiej ;)
Ja np. wczoraj byłam w supermarkecie na zakupach, kupiłam dla rodziców gorącą bagietkę i nawet jej nie spróbowałam :) Absolutnie nie miałam ochoty.
No i wydaje mi się że jedząc warzywa, owoce, jajka, jogurty, twarożki, chude mięso... nie trzeba się zbytnio martwić o kalorie :) Ja jem wszystko co chcę z wykluczeniem tych najgorszych węglowodanów i mieszczę się w 1000 ;)
No ale co zrobić, gdy na obiad mama przygotuje cos z makaronem??
(spagetti, zupa itp) ??
No to trudno trzba zjejść, albo stoczyc wielomiesięczny bój z mamą w kuchni o patelnie i wziąść się samemu za gowtowanie :).
Ja bez węglów bym nei wytrzymała:/
Hehe, no najlepiej samemu coś zacząć w kuchni gotować i wydaje mi się, że tak też będę robić. Z mamą raczej nie dojdę do porozumienia, bo jej zdaniem nie powinnam rezygnować z niektórych rzeczy, które moim zdaniem są zbyt kaloryczne. Jeśli sama będę robić obiad, to nie będzie kłótni :) .
Dzisiaj w ogóle jakoś tak trochę lepiej mi idzie niż wczoraj, bo zjadłam jakieś 945 kcal, a już po obiedzie jestem :) .
O to super. Normalnie tak wszyscy nawijacie o tych kaloriach, że chyba też zaczne liczyć. kolejna paranoja. Za niedługo wywiozą mnie gdzieś w kaftanie bezpieczeństwa ;).
Hehe no tak trzeba samemu wziąść się za gotowanie...
No ja się np wzięłam
Ale i tak nie mogę gotować nic dietetycznego ani lekkiego, bo "tata się nie naje"
Z jednej strony to przecież racja...
Ja już kiedyś gotowałam sama dla siebie i chyba było jeszcze gorzej niż jak jem maminy obiadek, bo ja strasznie lubię babrać się w pieczeniu i gotowaniu a do tego kocham próbować mm. niestety w tedy pochłaniałam dwa, trzy razy więcej :( dlatego jem to co zrobi mam :)
A dzisiaj zjadłam jakieś dwa obiady i chyba więcej w siebie nie wcisnę.. postaram się zrezygnować z kolacji :)