-
Ja. Znów. ~z teorii w praktykę?
Zaczynam nowy temat, muszę gdzieś pisać bo wariuje.
Oczywiście nie dokończyłam norweskiej, bo nie... po prostu. Zbieram się od kilku dni do montignaca, przeczytałam książkę, artykuły, fora, tabele ig, przepisy...
No nic, zobaczymy jak wyjdzie.
Waga? Oczywiście że wróciła, byłam kilka dni w Gdańsku i wszystko zepsułam.
Wiem, że jestem nienormalna, ale stanęłam na wagę i się popłakałam.
Zaczęły się znów teksty jaka jestem okropnie gruba.
Nie, wcale mnie to nie motywuje. Nie chcę takiej motywacji.
Doskonale wiem, że takie wahania wagi są beznadziejne, ale czemu mi się tak trudno podpasować pod pewne zasady?!
Nie wiem już co zrobić, żeby wkońcu mi się udało, nie wiem... próbowałam tyle razy i się nie udawało. I nie udaje.
Zbieram kasę i chyba wybiorę się do dietetyka, nie tylko po plan diety i porady ale chcę się też popytać o tym jak to jest... wkońcu sama chcę nim być.
Przeczytałam kilka prac naukowych o żywieniu (przygotowuje się do olimiady wiedzy o żywieniu) i wiecie czego się dowiedziałam? Że najlepiej stosować się do zasad dla cukrzyków, nie ma skoków insuliny i się rozsądnie chudnie.
Szkoda, że to tylko tak fajnie brzmi na papierku...
Proszę, nie piszcie że będzie dobrze, że dam radę, że się uda...
Muszę to najpierw sama powiedzieć sobie, i uwierzyć...
Witajcie więc ponownie.
-
Witam ponownie i trzymam kciuki , bo wiem, jakie to jest trudne...
-
kochana! nie trać wiary w siebie!
też kiedyś ważyłam 68 kilo przy identycznym wzroście! zgubiłam ten cholerny tłuszcz, a skoro taki leń jak ja to zrobił, to Ty tym bardziej dasz sobie radę!
-
witamy z powrotem, mam nadzieję że teraz już dasz radę
no i ja też
-
Witaj 
Na pewno uwierzysz.
-
Dzisiaj pierwszy dzień mi wyszedł montignac.
Śniadanie: jabłko, ser biały 0% z otrębami.
II Śniadanie: jogurt 0,9% z ziarnami i kromka ciemnego chleba.
Obiad: 2 jajka na odrobinie oliwy, mizeria ze śmietaną 18%, sałata lodowa.
Kolacja: Kefir 0%, zarodki pszenne, otręby pszenne, pomidor, sałata.
Od 5 dni Abs.
Kurde, wczoraj był u moich rodziców znajomy, który w 3 miesiące zrzucił 16 kg...
Tylko że teraz już znowu je odzyskał 
Nie wiem jak to zrobić żeby nie wróciło... nie umiem.
-
Hej Ślicznotko:*
Będzie oki, oczywiście trzymam kciuki, dasz radę, widzę, że naprawdę się tym żywieniem interesujesz itp, ale może w tym problem, że wiesz o tym za dużo i wpadasz w takie skrajności albo punkt po punkcie przestrzegasz to co napisane, albo to rzucasz w cholerę, wydaję mi się, że tak całe życie nie da się jechać na zdrowym żarciu itp,jakoś trzeba znaleźć równowagę i naprawdę można jeść wszystko i chudnąć/ nie tyć, ale w rozsądnych ilościach.
Ja właśnie wałczę o to, żeby nie wróciło to co się straciło
, na razie jakoś idzie i mogę powiedzieć, że około 1,5 miecha utrzymuję wagę i mam nadzieję, że przez zimę jakoś to będzie.
-
o ja też musze wrócić na diete. tzn staram sie od jakiegoś miesiąca a waga tylko w góre.
mamy podobną wage. ja mam ok. 62. i też musze schudnąć 13 kg.
-
No, trzymałam się dzisiaj.
Myśle, że u mnie głównym problemem sa wyjazdy do chłopaka...
może to jest troszkę tłumaczenie się, ale jak juz jestem u niego i jest tak słodko i fajnie, i zaczynają się teksty jaka jestem śliczna i wogóle idealna dla niego, to przestaje się starać. Zaczynają się czekoladki i inne bajerki. No i się odbija na tłuszczu.
Najgorsze jest to że wiem, doskonale wiem jak niezdrowo się odżywiam. Razn kupuję tylko produkty bio, tylkow sklepah ze zdrową żywnością, innym razem chpisy, czekoladę, żelki, ciastka, bagietki... Takie wahania sa neizdrowe, ale czemu mi tak trudno praktykować?
Na brzuch nie mogę patrzeć, nigdy nie był w gorszym stanie. Wyobrażacie sobie?! 68 kg przy 167 cm! A brzuch to tylko tłuszcz, okropny, jak siedzę n krześle to płakać mi się chce.
-
Montignac jest ok. Selekcjonujesz jedzenie, nie chodzisz głodna i chudniesz jedząc i mając w nosie kalorie
. Piszesz, że nie wiesz jak utrzymasz potem wagę... Ale przecież tak jak w przypadku podobnego South Beach to nie jest przelotna dieta. Montignac to sposób zdrowego odżywiania. Im bardziej przestrzegasz początkową fazę tym szybciej chudniesz, a 2ga faza jest podobna tylko, że już pozwala Ci na miłe odstępstwa typu właśnie bagietki, trochę pizzy tylko nie możesz przesadzać. Czyli jak te Francuzki musisz jeść z głową, mieć pewne zasady na życie. Odzwyczaisz się, to może nie będzie Cię tak ruszało.
Chcesz być dietetykiem to udowodnij na sobie, że nie zależy Ci żeby po odchudzaniu najadać się dzień w dzień żelkami, chipsami itd. u chłopaka
. Może go naucz lepszego odżywiania, bo zdrowe nie znaczy od razu ohydne, a reszta to rewelacja ;]. Albo przynajmniej Ty zajadaj np. gorzką czekoladę, suszone owoce, jakieś migdały.. mają niski ig, no nie? ;]
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki