-
Wiecie nowa szkoła to miała być dla mnie czysta karta, miałam pracować wraz z nową sylwetką na nową opinie, ale nie da się bo opinie mam tam już wyrobioną!
I chyba zdecyduje się na szkołe w innym mieście, na szcząście złożyłam podanie..wiem że od problemów nie wolno uciekać, ale...
-
Czasem warto zacząć nowy rozdział.
-
Tak się boję tego wszystkiego... nie chcę stracić kontaktu z tymi osobami które idą do liceum, ale nie mogę chyba isc z nimi bo się boje tej mojej 'opinii' i musze iść do innego miasta...jeśli pojde do innego niż oni wypadnę z ekpiy i nic nie będzie jak kiedyś a tego się boje... boję się tez sama iść bo nie wiadomo jak to będzie, a zawsze raź niej z kimś znanym, i w autobusie i w szkole, a tak sama...bioje się a decyzje muszę podjąć do 1 lipca.
Zostać z ziomkami i wlaczyć z mnóstwem nie przychylnych mi osób czy iść do nowego liceum mieć nową czystą kasrtę i zero znajomych zero wsparacia?
-
Najlepiej by było połączyć oba wyjścia, czyli pójść z kumplami do liceum w innym mieście, ale to jest pewnie niemożliwe. Musisz się zastanowić, czy jesteś w stanie stawić czoło tym nieprzychylnym ludziom, czy dasz sobie z nimi radę, a jeżeli myślisz, że nie, to pomyśl, czy warto zmieniać otoczenie z ich powodu.
Mam nadzieję, że wybierzesz dobrze i nie bedizesz żałować, powodzenia :*
-
właśnie- dlaczego jakaś Twoja kumpela nie pójdzie z Tobą do innego miasta? tylko we 2, zacząć wszystko od nowa, hmm? Bo samemu to trochę nie bardzo...
Co do tamtych ludzi.. no kurcze ciężko powiedzieć, czy aż tak bardzo będą zatruwać Ci życie, czy można ich przełknąć..sama musisz podjąć decyzję.....
-
wiem że sama muszę podjąć decyzję i to mnie przytłacza...a kupela niestety nie pojdzie ze mną, zadna, bo w tym innym mieście trzeba mieszkać, a do tego co idą wszyscy i co ja chciałam z nimi można dojzdzac w tym jest cały problem...
Ci ludzie bedą mi zatruwać zycie bo choć nie wyglądam to jestem osobą która bardzo przejmuje się opinią innych,,,staram się leczyć ale wystarczy że ktos powie jedno słowo a ja tak odbieram jakby mnie objechał...ale wiem ze ciężko będzie ten pierwszy rok odnaleść się w tym osobach które mnie tak za "nic" nie lubią...
a samej będzie gorzej? jesli nie trafię na "normalne" osoby i trzy lata będę wspominała jako najsamotniejszy okres w życiu?
a jesli pojde ze wszystkimi ale za to będe te trzy lata wspominała jako horror wyzwyisk i wrzutów i nie wiadomo czego? bicia nawet może...
-
dziś sniadanie 300kcal,
potem 100kcal
potem 100kcal
i znow 100kcal
więc na koncie mam 600kcal, zaraz się szykuje na impreze potem idę, może jeszcze coś zjem ale nie wiem:}
-
Ja uważam, że powinnaś pójść ze znajomymi i walczyć z tymi osobami, które cię nie lubią. Ja pomio tego, że mnie wiele osób nie lubi w mojej klasie się nie zmieniam. Idę dalej z moją asertywnością i się nie zmienię. Nie lubią mnie za to, że zawsze mówię to co myślę i nie boje się wypowiadać własnego zdania i stawiać się stereotypom.
Walcz tylko nie w sposób chamski jak to robi większość tylko albo nie patrz na takich ludzi albo odpowiadaj im inteligentnymi tekstami lub pokaż im ich prawdziwe ego bo na pewno nie są idealni i mają jakieś swoje słabe strony.
-
kochana Biziu masz rację! Bede walczyla i sie nie poddam! ani ludziom się nie dam ani jedzeniu!
-
Hej kobietki:-)
Wczoraj była impreza unas w miescie, dziewczyny jadly zapiekanki a ja nic:) ale się ciesze, wytanczyłam się, naspacerowałam a nic nie zjadałam:) w nagrode dziś zjadałam pyszne i duze (zdrowe) śniadanko:P dopbry spoób na nagrode:)
jedno co mnie [zdenerwowało] to to ze "moj" powiedział, 'kochanie co masz takie piersi małe, zmalały Ci' wiedziałam ze tak bedzie! nie długo będe nosila rozm. 0 ! <beczy>