hmm... myślę na tym czy iść dzisiaj do kościoła, ale chyba mi się nie chce...
co do postanowień to :
nie przeklinać
więcej pomagać w domu
nauczyć się przyrządzić jakąś nową potrawę
oczywiście zero słodyczy
nie obżeranie się do granic możliwości
ćwiczenia codziennie
więcej się uczyć
być milsza dla wszytkich
nie jeść dużo bananów/ 1 banan = ok.6 mandarynek (podobno )
nie wydawać tyle kasy
OGÓLNIE ROBIĆ WSZYSTKO CZEGO WCZEŚNIEJ NIE ROBIŁAM
I tak te moje postanowienia pójdą w las... no ale miło sobie tak pomyśleć co by się chciało zmienić..