Hmmm.... ja niby w święta też jakoś specjalnie nie grzeszyłam, no może trochę... troszeczkę.... ba, ale przez to teraz mam problem: KTO TO WSZYSTKO DO CHOLERY ZJE?????? Tu mazurek od mamusi, tu kiełbaska (bo barszcz zjedzony), tu karkóweczka, to orzeszki, tu banany... ludzie. Jak ja mam dać sobie z tym radę???
Podstolina, a Tobie gratuluję jak zwykle , teraz 0,5 a jutro jeszcze 0,5 i tak do przodu, a raczej w dół (waga oczywiście)