-
Moja droga do sukcesu ;)
Zaczęłam 2 stycznia z wagą 68 kg przy wzroście 166.
Jestem pełna optymizmu i wierzę, że kiedys osiągne wagę 58 kg.
Do tej pory zdąrzyłąm nabawić się zakwasów przez skakanie nonstop przez 15 minut, a także przeziebienia, które utrudnia mi mój plan wczorajszgo pójścia na basen :( .
Po za tym stosuje dietę 1000 kcal - zobaczymy czy faktycznie jest taka dobra jak mówią inni.
Trzymajcie za mnie kciuki - ja tymczasem pędzę do łóżeczka, żeby jak najszybciej pozbyc sie choroby i zacząć ćwiczyć.
-
Witaj Zeusko,
Jak najbardziej polecam dietę 1000kcal - jeśli nie stosowałaś jej nigdy wcześniej, zadziała na Ciebie natychmiast! Zobaczysz, kilogramy spadną momentalnie :D
Powodzenia!
Anita
-
Hej:) Ja też polecam "tysiączka" głównie ze względu na to, że sama komponujesz jadłospis i jesz to na co masz ochote (oczywiście w ramach rozsądku ;) ) Choróbsko cięzka sprawa więc zdrowiej i wracaj do dietki :)
Pozdrawiam
-
Dziękuję wam dziewczyny za słowa otuchy, były mi potrzebne.
Czasem to człowiek ma taka ochotę zapomniec o diecie i najeść się "do syta" :wink: ,
ja mam szczególnie problem ze słodyczami i jak widzę w TV kolejną reklamę czekolady - to...
Na całe szczęście od początku diety - zero słodyczy i narazie tak trzymać. :D
Dziś rano wchodze na wage i oto co widzę: 66kg :shock:
Czyżby było możliwe stracenie 2 kilo w ciagu tygodnia??
no w każdym razie jestem bardzo szczęśliwa i mobilizuje mnie to do dalszej kuracji odchudzajacej.
Do zobaczenia,
Zeuska
-
-
-
Hej :) oczywiście, że jest możliwe stracenie 2kg w ciągu tygodnia, ale niestety muszę Cię zmartwić, że tak się dzieje tylko na początku diety. Wtedy tracisz głównie wodę i "wychodzi" z Ciebie to wszystko co zalegało w przewodzie pokarmowym :)
zeusko razem musimy walczyć ze słodyczami!! Ja też mam do nich tak wielką słabość, że się nie da... jak tylko czuję zapach czekolady albo jak widzę kogoś jedzącego to mnie cholera bierze!!! Ale nie daję się i odwracam głowę albo stram się o tym nie myśleć... czasem jest baaardzo trudno ale jakoś idzie :)
Trzymam mocno kciuki
-
Uff, to faktycznie prawda - staje dzis rano na wage i dalej 66kg - znaczy oczka mnie nie mylą :wink: .
Droga Akuniawy to bardzo dobry pomysł z tym wspieraniem się na wzajem - bo jak to mówią "razem łatwiej" :)
Narazie trzymam się ostro, choć wczoraj miałam ogromna ochotę na herbatniki, które leżą w kuchni w szafeczce, i żeby ich nie zjeść wzięłam w odwecie garśc rodzynek, które tez niestety maja sporo kalorii ale zapewne są zdrowsze :roll: - tak bynajmnie się pocieszam.
Co do utraty wody w organiźmie to napewno masz racje, bo czuje straszną susze w gardle i ciagle chce mi sie pić - to jest nawet naukowo udowodnione, że najpierw tracimy wodę - dlatego tak powinniśmy dużo pić wody mineralnej podczas diety - chociaż ja osobiście sie do tego nie stosuję i pije tyle samo ile wcześniej :?
Ach jeszcze jedna ciekawostka dla tych co zaczynaja ostro cwiczyc i zauwazyli, ze zamiast tracic na wadze to przybierają: okazuje się, że najpierw sie przybiera na wadze, gdyz przybywa tkanki mieśniowej, a potem dopiero zaczyna spalac sie tkanka tłuszczowa i waga jedzie w dół. Słyszałam, ze aby ćwiczenia dłay efekt wyszczuplajacy to nalezy ćwiczyc minimum dwa miesiace - wtedy jest rzeczywisty spadek wagi spowodowany utratą masy tłuszczowej, bo wcześniej jak wspomniała Akuniawy to głownie spadek poziomu wody w organiźmie
-
Czesc :) Gratuluje pierwszych straconych kilosikow! Dolaczam sie do klubu walki ze slodyczami - kiedys dzien bez czegos slodkiego byl dniem straconym - uz na szczescie troszke sie tego oduczylam. Ale dalej nie jest dobrze.
Pozdrawiam i trzymam kciuki za wytrwalosc i dalesze sukecy :)
-
I już po obiadku :D
Zrobiłam sobie ryż zduszonymi warzywami i teraz czuję się baardzoo syta.
Niestety moje choróbsko nie ustępuje - gardełko co prawda mniej boli, ale za to dostałam dzis kataru i wogóle nie czuje sie najlepiej - a tak marze o pósciu na basen :roll:
Ale to tak jest jak sobie człowiek coś zaplanuje to zawsze mu się układa inaczej. :x
A słodyczy dzis ani rusz :D i mam zamiar wytrzymac do końca dnia - chociaż widziałam w szafeczce w kuchni czekolade truskawkową - ale będę twarda i nie spróbuje ani kawałka,
W końcu Akuniawy a teraz jeszcze Orzechowa dołączyły do klubu nie jedzenia słodkości :)
Mam pytanie Orzechowa - skąd się wzięła twoja ksywka? bo mnie się kojarzy strasznie z moją ulubioną czekoladą z orzechami laskowymi - mniam - ale o tym miałam nie myśleć, prawda :roll:
pozdrawaim wszystkich
-
ojojoj no i pofolgowałam - jak to mówią:
"nie chwal dnia przed zachodem słońca"
a ja właśnie to zrobiłam - i co w moim dzienniczku kalorii 1400 - a zapowiadało się tak pieknie
wszystko przez to, ze rodzice wrócili z zakupów i przynieśli ptasie mleczko,
no i zjadłam :oops:
zrobiłam w rekompensacie sporo brzuszków pomimo przeziebienia :)
jutro juz trzymam się diety - słowo
-
dziś kolejny dzień diety...
niestety wcale nie czuję się lepiej - katar mam coraz większy, boli mnie głowa
i kusi czekolada w szafce - ale ćwicze charakter - nie zjadłam ani kawałeczka :)
po za tym nie mam pomysłu na obiad :roll:
musze przeczytac kolejne 150 stron wykładów, bo czeka mnie poważny egzamin
a jutro mam zaliczenie, na które musze się przygotować,
a op za tym wszystkim musze napisac dwa konspekty na piątek
a nie mam na to wszystko ani siły ani ochoty :?
brak mi motywacji do czegokolwiek - a do tego wszystkiego waga w góre + 1kg :(
mam nadzieję, że jutro będzie lepiej
-
Podsumowanie dnia:
ilość spożytych kalorii: 953 :D
ilość spożytych słodyczy: 0 :D
ilość wpojonej wiedzy: nieiwiele :oops: :?
ogólny stan psychiczny: o niebo lepszy niz rano :wink:
-
Jakos tak wyszlo, ze kolezanki z liceum w zartach mowia na mnie Orzech :) No wiec na potrzeby tego forum powstala Orzechowa. Choiaz skojarzenie z czekolada jak najbardziej sluszne, bo uwielbiam taka z calymi orzechami laskowymi (taka z "okienkiem" :) ). No ale jakos dawno jej nie jadlam, ciekawe czemu :D
Nie przejmuj sie wahaniami wagi, czesto wazymy wiecej dlatego, ze np zjadlysmy cos slonego co zatrzymuje wode w organizmie, albo przed okresem itp. Wazne, aby dlugoterminowo waga zmierzala ku dolowi :)
-
Masz absplutną rację Orzechowa to muszą być wahania wagi - bo dziś znów ważę 66kg, co mnie zresztą badzo cieszy :D
Postanowiłam, że nie będę sie tak zadręczać i będę się ważyć raz w tygodniu - wówczas łatwiej mi będzie zauważyc zmiany spadkowe :wink:
Zauważyłąm tez pewną obiecującą zmianę w wyglądzie mojego brzucha - bowiem ćwiczę odkąd zaczęłam dietę (czyli od 2 stycznia z jednym dniem przerwy) róznego rodzaju ćwiczenia na brzuch - nie jest tego wiele ale jest efektywnie. Właściwie to robię dwa ćwiczenia po 16 razy 3 serie, a wczoraj zaczęłam ćwiczyć pośladki. Myślę, że za jakiś tydzień wezmę się za ćwiczenia abs i na posladki 8 min - narazie jednak wprawiam swoje mięśnie w odpowiednią kondycje mniejszą partią ćwiczeń :)
Mam takie dwa pytania :
1. dotyczące diety 1000 kcal - co się stanie, kiedy zaprzestanę diety? tzn. za jakies dwa, trzy miesiące- założmy, że osiągne upragniona figurę - to, co wtedy?
Czy nie pojawi się efekt - jojo?
Jak należy pwracac do normalnego żywienia (czyli 2300 kcal)?
2.chodzi mi głównie o włosy - czy dieta nie wpłynie negatywnie na ich strukturę i witalność - bo ja pamiętam, że jak raz bardzo schudłam - to bardzo mi włosy wychodziły :( a tego bym nie chciała.
-
W miare mozliwosci postaram sie odpowiedziec :) Pierwsza i naczelna sprawa zeby nie przytyc - nie przekraczac zapotrzebowania na kalorie :) O ile wczesniej ktos (np ja :D ) sie obzeral ponad norme, to w pwnym sensie caly czas musi dietowac - pilnowac tego ile je.
Wydaje mi sie, ze "wychodzac" z diety 1000 kcal powinno sie co tydzien wziekszac limit o 100, tak, zeby stopniowo dojsc do tych 2300. Zeby przyzwyczajacpowoli organizm a nie serwowac mu szokowe zmiany :)
Drugie pytanie - wlosy - nie wiem :( Mi ostatnio bardzo wypadaja, ale niestety nie pamietam, czy wypadaly tez zanim zaczelam diete. Raczej na pewno wtedy tez ypadaly, Nie potrafiepowiedziec czyteraz bardziej. Za to ostatnio zaobserwowalam, ze mam moniejsze paznokcie :) a zwsze mialam z tym klopot.
Ogolnie chyba trzeba pamietac, zeby dieta byla zroznicowana, zeby zadnego skladnika nie brakowalo.
Uff mam nadzieje, ze pomoglam :)
A jak tam dietka? Ladnie?
-
dziękuję Orzechowa za tak cenne informacje - napewno skorzystam z Twoich zaleceń kiedy bedę kończyć dietę - ale to chyba jeszcze długo potrwa :?
Moja dietka tymczasem wyglada dość obiecująco - gdyz faktycznie jem dość zróżnicowanie i staram się nie przekraczać 1200 kcal - zastanawiam sie tylko czy wszystkie dane w tabelach ilości zawartych kalorii w pozywieniu sa prawidłowe.
Dziś zjadłam 5 placków zeimniaczanych - i jeśli to co tam pisze się zgadza - to znaczy, że samym obiadem przekroczyłam mój dzienny limit kalorii :roll: . Myslę jednak, że placki a placki to różnica - bo po pierwsze odtłuściłam je za pomocą ręczników papierowych - a tego zwykle nie robię - a po drugie - to u mnie w domu robi sie takie malutkie placuszki - więc nie bardzo wiem jak to liczyć, a po trzecie to moja największa słabość - uwielbiam placki ziemniaczane i naprawdę się ograniczyłam, bo zwykle zjadam od 10 do 13 placków (straszne, ale prawdziwe ) :lol: . Weic załóżmy, że dzis pofolgowałam z jedzeniem - ale nie czuje się z tym xle, bo przecież nie robię tego codzień - raz chyba można sobie pozwolić :wink:
-
Dzis dzionek super :)
Zrobiłam big zakupy - a jak kobieta sobie kupi jakieś ładne ciuszki to od razu sie humor poprawia - i narazie tylko 600 kcal - czyli super :D
-
Czeka mnie ciężki tydzień - bo muszę zaliczyc projekt, jeden ważny przedmiot, napisac egzamin i dwa konspekty na pedagogikę (bo studiuję dwa kierunki - ten drugi czyli pedagogika to takie fakultatywne studium, ale uczyć się też trzeba niestety).
Ledwie sesja się zaczyna a już wczoraj przed telewizorem etap pierwszy stresu podjadanie :( . Tak to już ze mną jest, że jak się denerwuję to jem - ciekawe jakie będą tego konsekwencje :?: - No ale w sumie nie jest tak źle bo zjadłam może 150g płatków kukurydzianych, tj około 300 kcal - a biorąc pod uwagę mój wczorajszy wynik jedzenia posiłków normalnych (600 kcal) to zapewne nie wykroczyłam po za górną granice rozsądku czyli 1200 kcal.Tak czy inaczej wolałabym sie odżywiać zdrowo, żeby nie zabrakło mi mikroelementów i witamin, ale czasem tak jest, że się je puste kalorie. :wink:
Moje zdrówko już prawie na 5-tkę czyli coraz lepiej - w dodatku dziś mam jeszcze koncert kolędowy i moje gardełko mnie zawieść nie może.
Podsumowując te dwa tygodnie " mojej drogi do sukcesu " to jestem dość zadowolona :)
Co osiągnęłam:
:arrow:jem zdecydowanie mniej
:arrow: jem regularnie, co polepszyło znacznie moja przemianę materii
:arrow: mój nałóg pozerania słodyczy zanika
:arrow: codziennie ćwiczę, dzięki czemu czuje się szczuplejsza szczególnie w talii
:arrow: moje ogólne samopoczucie ma tendencje wzrostową
:arrow: straconych kilogramów 2
:arrow: ogólna chęć do pracy nad sobą ogromna
Oby tak dalej
:D
-
hej :)
Pozdsumowanie godne pozazdroszczenia :) U mnie niestety było "kilka" dni załamania... ale od jutra postaram się wrócić na właściwe tory i zdrowo i niskokalorycznie jeść :)
Mnie też niestety cięzki tydzień czeka, ale jakos damy radę :) w końcu to tylko następna sesja ;) (tak sobie to tłumacze) Tylko mi tej chęci do pracy nad sobą brakuje :(
Pozdrawiam i powodzenia zycze :)
-
No to pierwsze koty za ploty czy jak to sie tam mowi :D Dwa tygodnie super Ci poszly, teraz tylko to powtorzyc kilka razy :)
Pozdrawiam :)
-
Ostatnio gdzieś na forum przeczytałam, że aby stracić 1 kg masy ciała należy spalic 7000kcal. Na początku trochę sie przeraziłam, bo jak człowiek pomysli o tym ile musiałby m ćwiczyc, żeby osiągnąć taki wynik ( a przy tym przecież spozywamy pokarmy, które nam zwiększają ilość kalorii ). Otóż nie - po głębszym przemysleniu sprawa okazuje sie bardzo prosta i wykonalna. Genialnym rozwiązaniem jest właśnie dieta 1000 kcal. Opracowałam plan spalania 7000 kcal w ciągu tygodnia - a zatem tracenie 1 kg na tydzień. Wiem, że niektórzy chcieliby tracić więcej - ale myślę, że 1 kg/ tydz mniej jest w sam raz.
Na czym to polega:
Dziennie powinniśmy spalić 1000 kcal, ale biorąc pod uwagę, że spozywamy te 1000 kcal, to musimy spalic 2000. Wzięłam pod uwage całą dobę.
:arrow: +1000 kcal - jedzenie
:arrow: -620kcal - spanie 10 h
:arrow: -1078kcal - odpoczynek 14h
razem 1698
to znaczy, ze jeśli nie robimy nic iprzy diecie 1000 kcal - to już chudniemy 0.5 kg na tydzień :lol:
Oczywiście nie polecam tego rodzaju praktyk, gdyz nawet jesli schudniemy, a nie będziemy ćwiczyć to ciałko nasze straci jędrność, zatem polecam zamianę kilku godzin nie robienia niczego na aktywne spalanie.
Otóż 2 godziny z naszego odpoczynku zamienmy na godzine spaceru i godzine ćwiczeń.
I tak
:arrow: -620kcal - spanie 10 h
:arrow: -(924kcal + 100kcal) - odpoczynek 12h (+ kalorie spalone na zwykłe czynności domowe, np. czytanie, zywanie, itp)
:arrow: -120kcal - 1h spaceru umiarkowanego
:arrow: -300kcal - 1h intensywnej gimnastyka
razem : 2064kcal
Oczywiście jest to ogólny zarys, bo oczywiście możemy ćwiczyć mniej lub bardziej intensywnie i robic w ciągu dnia mniej lub wiecej rzeczy - ale ogólny bilans się zgadza :D
Zacznę stosować od dziś i polecam wszystkim, którzy wiecej leniu****ą i jedzą a mniej ćwiczą :wink:
-
Dzięki dziewczyny za wasze słowa pochwały - to tylko dodatkowo mnie motywuje do dalszej pracy nad sobą :)
Akuniawy napewno damy sobie rade z kolejna sesją - to tylko chiwla męczarni a potem znów długo spokój :wink:
Orzechowa dużo zawdzięczam twojemu wsparciu i wskazówką - jeszcze raz dzięki :)
-
Hurra :!: kolejny kilogram stracony. Z dnia na dzień czuję się coraz piękniejsza i coraz weselsza, pomimo trudów dnia codziennego. :D
Wczoraj poświęciłam 2 h na naukę do egzaminu i 4 na projekt - w efekcie jeden projekt zakonczony - trzeba tylko iść go zaliczyć, drugi projekt zaczęty do połowy - a nauka na egzamin nadal trwa - ale jestem dobrej mysli.
Wracam do pracy - pełna entuzjazmu - po dzisiejszym ważeniu :P :)
-
No tak - trochę lepiej mi poszło i oczywiście dałam sobie fory.
Byłam dziś u przyjaciółki i wypiłam pół piwka, zjadłam krakersy i 4 kostki czekolady z orzechami laskowymi - czyli dzienna dawka kalorii przekroczona.
A musze się liczyć z tym, że w czwartek powtórka z rozrywki, bo dzis sie dowiedziałam na uczelni, ze mamy imprezę grupową, zatem zapewne alkohol wpłynie na licznik moich kalorii dość obficie :wink: .
Ccos czuję , że ten tydzień to będzie odrobienie straconego kilograma, ale następne ważenie w poniedziałek więc może będzie dobrze
-
Nie wytrzymałam z ciekawości i wskoczyłam dziś rano na wagę - i okazuje się, że jednorazowy wybryk nie ma większego wpływu na zmiane wagi - nadal 65 kg - hurra.
Dzis z rana od razu tez sobie poćwiczyłam, bo rano podobno lepiej sie spala.
300 skoków na skakance
ćwiczenia na brzuszek i ramiona
posladki musza poczekać do wieczora ;)
zmykam sie uczyć
-
Dziś impreza - a już spozyłąm ponad 100kcal - aż mi sie myslec nie chce jak sobie podwyższe te ilość za kilka godzin. Ale może pójdziemy na dyskotekę - więc istnieje prawdopodobieństwo, że trochę zbednych kalorii spalę. Po za tym dzis rano zaliczyłam pozytywnie projekt i napisałam przed chwila egzamin - mam nadzieję, że ocena również będzie pozytywna.
Zmykam się wykapać i lecę najpierw na próbe chóru a potem - zabawa na sto dwa :lol:
-
Nooo po egzaminie i zaliczeniu projektu nalezy sie chwila zabawy dla zachowania higieny psychicznej :) Kaloriami sie nie martw, pomysl, ile spalilas z nerwow i z wytezania umyslu :D Milej zabawy zycze :)
-
świetnie świetnie moja droga :) dobrze Ci idzie :) jak ja bym chciała tyle ważyć :( widzę, że śpiewasz :) ja też :) prowadzę nawet własny chórek dziecięcy :) pomyśl, ile wtedy tracisz kalorii wytężając przeponę :)
-
Powrót do domu po całym dniu zajęć. Oczywiście impreza była szałowa i pospałam sobie tylko trzy godzinki - a do normalnego funkcjonowania potrzebuję 10 niestety - zatem czuje się okropnie zmęczona - a czeka mnie ciężki weekend bo muszę zrobic kolejny projekt i te cholerne dwa konspekty, które się ciągna za mna już jakiś czas. Po za tym mam tylko ten przyszły tydzień na zdobycie zaliczeń, bo w następnym już się sesja zaczyna - i egzaminy - cos czuję, że kolejne dwa tygodnie z głowy - ale jeszcze tylko to i juz spokój. potem zaczynam pracować nad pracą dyplomową i na uczelni nawet się nie pojawię - chyba, że na spotkanie z promotorem - no i jeszcze dwa razy w tygodniu mam próby chóru - więc to mnie będzie odciągało od komputera. Chcę już skończyć te studia i mieć święty spokój.
Dzięki AAnikAA za te miłe pochlebstwa - wogóle odkąd schudłam te trzy kilo czuje się bardzeij pewna siebie - szczuplejsza i seksowna - po prostu piekna. Gdyby jeszcze Mój Wybranek tak uważał byłoby super - a tymczasem musze wylewać łzy nad niespełniona miłością - i tyle :cry:
do usłyszenia - musze się położyć - bo juz mi energii brak na cokolwiek
zeuska
-
hej :)
Te stracone kilosy bardzo motywują i sprawiają, że czujemy się piękniejsze i w ogole lepsze :) Tak trzymaj i będzie dobrze. Mnie jeszcze niestety czeka sporo zaliczeń + egzaminy w najbliższym czasie ale mam nadzieję, że po ostatnim załamaniu już bedzie dobrze :)
Hmm życzę, żeby miłość się spełniła :) Będę trzymać kciuki, żeby tak bylo :)
Pozdrawiam
-
Poczatki diety sa piekne, dlatego wlasnie, ze kilosy tak szybko leca, i ze ma sie duza motywacje. Korzystaj wiec z tego ile sie da :) bo potem juz bedzie gorzej.
Widze, ze jestes taki sam spioch jak ja :) tez spie po 10 godzin jesli czas pozwala. A jesli nie, to i tak po poludniu musze odespac to co niedospalam w nocy :D Zastanawiam sie jak to bedzie jak bede musiala co dzien wstawac do pracy na 8.. :D
-
Dzięki dziewczyny za te słowa otuchy - tego mi było trzeba, bo zawsze po takim wyczerpaniu organizmu czuje się jakos gorzej. Wczoraj 4 kostki czekolady z całymi orzechami laskowymi, a dzis trzy ciasteczka - ale to z okazji dnia babci :wink: . Muszę dziś napisać jeden projekt, ale nie idze mi instalowanie odpowiednich programów - wszystko się sypie niestety. Znów będę musiała zapewne noc zarwać :roll: . No cóż wracam do pracy - mam nadzieję, że jakoś mi się uda zrobić dziś ten projekt.
A co do miłosci - do wielkie dzieki Akuniawy - jeśli się kiedyś spełni to napewno dam znać, narazie musza mi wystarczyć marzenia .
do zobaczenia - chyba za kilka dni - bo mam masę pracy
zeuska
-
Dziś rano zdrowe śniadanko - 280 kcal (surówka z pomidora i paryki + sok grejfrutowy + kromka grahama z biłym serem - mniam )
Znów musze wychodzic na ten ziąb - a za oknem -22 - brrr :?
Pocieszam się, ze spale przez to więcej kalorii, ale muszę najpierw nałozyc gigantyczną warstwę kremu na twarz, bo jeszcze troche a bedę wyglądać jak burak :roll: .
Lada chwila okres i pewnie dlatego moja waga nie spada - tak to sobie tłumaczę, bo w gruncie rzeczy 65 kg to taka magiczna liczba i od jakiegos czasu jak się odchudzam nie moge jej przekroczyć :( , ale wierzę w cud, może tym razem mi sie uda.
No cóż nauka wymaga poświęceń, więc idę na ten mróz.
do zobaczonka na forum - mam nadzieje niedługo
-
zeuska81 widzę, że świetnie Ci dzie. Trzymaj tak dalej, heh przeczytałam gdzieś, ze studiujesz informatykę, ja również - niestety, ale nei da się nie siedzieć przed kompem. Szczególnei teraz :?
Heh, aj też musiałam dziś wyjść na mróz i to o 7 rano, blee tramwaje nei jeździły, przystanek na autobus daleko, ale przynajmniej trochę kalorii spaliłam tym spacerkiem. Później to nawet wzięłam za rzecz całkiem pozytywną.
Powodzenia życzę i trzymaj tak pięknie dietkę dalej :D
-
Jak mi miło, że kolejna osoba odwiedziła mój pamiętnik :D
Dziękuje ci Amandi za te słowa pochwały - to tylko dalsza motywacja dla mnie, zeby wytrwać. Szczerze powiedziawszy nigdzie nie znaznałam tylu słów otuchy, co na tym forum. Gdybym zaczęła moje odchudzanie tak jak zawsze samemu i bez wsparcia - to pewnie skończyłoby sie na tych 65kg - a teraz to oprócz ćwiczeń zdrowo się odżywiam - i jestem naprawdę zmotywowana. Nawet moi rodzice zaakceptowali to, że inaczej troszke jem niż dotychczas :) .
Czekam na miesiączkę - ale jakoś sie dziwnie spóźnia - a już chciałabym byc za i móc w końcu się na ten basen wybrać - choć swoja drogą to ciekawe czy w takie mrozy tez basen jest czynny :?: Jak narazie zjadłam ok 540kcal - czyli mijsce na dobry obiadek i małą kolacyjke jeszcze sie znajdzie :D .
Po za tym projekt juz napisany - jutro ide go bronić. Konspekty oddane - pedagogika zaliczona - jeszcze tylko 2 egzaminy i dwa powazne zaliczenia - i zaczna się ferie :lol:
A właściwie pisanie pracy dyplomowej - bo niestety dużo tego mam - a niewiele czasu juz zostało. Ale jestem dobrej mysli.
-
Mnie to forum również bardzo dużo daje. Dobrze wiedzieć, że się nie jest osamotnionym w walce z tłuszczykiem.
Dzięki, że wpadłaś do mnei i to akurat wtedy, gdy potrzebowałam paru optymistycznych słów, już jest ok. I pozostaje mi dać Ci wielkiego kopniaka na szczęście.. Na pewno jutro pójdzie gladko, a z cała resztą z pewnością też :D
-
No słuchajcie dziewczyny - wczoraj dostałam w końcu okres. Wiadomo, ze podczas okresu nie powinnam sie ważyć, ale... Ja zawsze jestem bardzo niecierpliwa i ciekawska - i widzę na wadze -1kg , czyli 64 kg wagi - HUUUUUUUUUURRRAAAAAAAAA :P :D
Oby tak dalej.
Pędzę na zajęcia - jak wrócę - to pewnikiem jeszcze się odezwę
-
Wow, gratuluje :) Widac, ze jak ktos porzadnie trzyma sie tego, co sobie zalozyl, to efekty sa :) Powinnam sobie to przemyslenie wziasc do serca :D:D:D
A o czym piszesz prace? Pewnie i tak nie zrozumiem, ale moze jednak :D
-
Dzięki, dzięki Orzechowa - ja już z tej okazji dzis powiwatowałam i zjadłam najpierw obwarzanka - a potem jeszcze z 10 dkg krajanki piernikowej - wstyd się przyznać ale tak zrobiłam :( - no a teraz dam sobie reprymende i za kare do końca tygodnia zero przyjemności związanych z jedzeniem. Tylko zdrowa żywność. Wiem, że to może dziwnie brzmi - ale tak sobie pomyślałam, że w sumie do idealnej wagi zostało mi 6 - 8 tygodni , i jestem to w stanie wytrzymac - a potem nie będzie już takich ograniczen kalorycznych jak teraz i nie będe musiała się obawiac, że zjem od czasu do czasu coś słodkiego. Narazie jestem z siebie dumna, że osiągnęłam taki wynik i zaczynam naprawdę wierzyc w to, że schudnę do wymarzonej wagi.
Prace piszę z Informatyki - bo to studiuje. Tworzę nowy typ danych dla języka programowania C++ - tzw. liczby wymierne. Musze opracowac algorytmy i udowodnić (sprawdzić) , że ten typ jest lepszy od powszechnie stosowanego typu liczb zmiennoprzecinkowych. Chodzi przedewszystkim o zachowanie precyzji obliczen - ale również o to by szybkość ich wykonywania na procesorze była równie efektywna - no tak z grubsza można powiedzieć. Jednak jeśli nie jestes ani informatykiem ani matematykiem - to może to byc dla ciebie mało zrozumiałe - a zagadnienie arytmetyki liczb zmiennoprzecinkowych na komputerze jest zbyt obszerne aby go tu tłumaczyć :wink: Proszę więc o wyrozumiałość.