-
hej mirielko,
to chyba jakaś epidemia czepialskich rodziców...
...i jedyne co mi przychodzi do głowy to rozczulanie się nad słabszymi a olewanie tych co dają sobie radę...bo ci pierwsi potrzebują pomocy, a ci drudzy skoro dają sobie radę muszą pomóc...
zrób z mieszkaniem co uważasz za stosowne...nawet jak teraz wysłuchasz...to i tak za jakiś czas wszystkim minie, a ty będziesz się cieszyć z nowej sytuacji...
co do dietki to gratuluję 93 :D ...ja zawaliłam na całej linii...chyba sobie odpuszczę do świąt :roll:
-
Korni - nie odpuszczaj sobie, ale po prostu nie szalej :) Złapanie małego plusa na wadze to nie tragedia. Ja niestety też go złapałam, bo chociaż w sobotę rano było ładnie, to sobotni obiadek u Mamy i orzeszki i parówki oraz brak leków - spowodował, że jestem na plusie. Wróciłam do 94 kg - ale suwaczka nie zmieniam. Ja sobie nie odpuszczam. Po prostu spokojnie macham przyjaźnie do minionej soboty i idę sobie dalej. Nie chodzę w dietetycznym kagańcu - a i tak są rezultaty - a czy dobiję to pierwszej dziesiątki zbitej wagi w tym tygodniu czy w przyszłym - bez różnicy. Ja wiem, że schudnę. Znam metodę i nie mam zamiaru się stresować małym plusem. To właśnie odpuszczenie w takim momencie dałoby sadełku przepustkę na wzrost. Więc nadal zero słodyczy, minimum węgli, dużo warzyw, parówek już nie ma (a to wszystko przez sklepik koło Mamy - mają PYSZNE wędliny), orzeszki bez soli się kończą. A w święta zjem po odrobinie wszystkiego, nawet ciasta. Będzie mało kaloryczne, bo sama je zrobię :)
A a propos zamiany mieszkania to najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że Precious też już sobie szuka lokum - od dwóch tygodni przegląda oferty, pokazuje, liczy. Zassała temat :)
-
Witaj!!!!
Podziwiam twoje podejście do życia. Ten spokój........ Ja jestem chyba typem choleryka. Strasznie się denerwuję byle czym, tylko że szybko mi ta złość przechodzi. Czasem zbyt szybko i wtedy odpuszczam, chociaz wiem, że gdybym parę spraw tak przetrzymała..... Wtedy moze nie czułabym się czasem tak wykorzystywana. Zostałam wychowana z wiedzą że mój brat ma chore serce i nie nalezy od niego zbyt wiele wymagać, chociaż w wieku 16 lat serce było już zdrowe, nawyki opiekowania się nim pozostały. I niestey mój 30 letni brat, jest wspaniałym człowiekiem, ale chwilami zupełnie bezmyślnym. Pewnie dlatego że wie, iż ja załatwię jego problemy. Ma irytujący zwyczaj pochopnego podejmowania decyzji, nie licząc się z jej konsekwencjami. A ja później płacę, czasem nerwami, czasem finansowo, czasem zdrowiem. Wczoraj zapłaciłam 400 dodatkowymi kaloriami, które bezmyślnie wchłonęłam po rozmowie z nim ( awanturze). Na co dzień jestm stanowczą i rozsądną osóbką, w jego przypadku staję sie kompletną idiotką....
Gdyby istniała terapia, która nauczyła by mnie mówić mu nie.....
Pozdrawiam i przepraszam za smęcenie!!!!!!!
-
Myszko - taki spokój przychodzi po wiekach szarpaniny, kiedy już wyczerpią się wszystkie siły tracone na próby zmieniania otoczenia. W końcu widać, że się nie da, że zmienić można tylko SIEBIE. To przychodzi zatem z wiekiem. Ja jestem osobą wiekową, doświadczoną, przemądrzałą, więc mój spokój jest niejako automatyczny ;)
Na brata-plecaczek bym się zbuntowała. Jedyna metoda wg mnie to pytanie podstawowe za każdym razem: "Co sam zrobiłeś w tej sprawie? Czego już próbowałeś?". Bez aktywności z jego strony nie ma aktywności z Twojej. Masz brata czy kolejne dziecko? W końcu musi sam dorosnąć, ponieść konsekwencje jednego ze swoich wyborów - inaczej się nie nauczy. Pomagaj, gdy masz świadomość, że rzeczywiście wlazł w ślepą uliczkę. Powiedz mu CO ma zrobić - on, nie Ty. Ależ oczywiście Tobie to zajmie mniej czasu, jest proste i dasz radę, umiesz itp. Ale skoro Ty możesz - on może się nauczyć. :) Co rzekła Sowa Przemądrzała i zmyka wreszcie do pracy ;)
-
Oj Mirielko
czuję pokrewną duszę :D spokój i optymizm osiagnięte ciężką pracą i latami szarpaniny :roll: Plan na odchudzanie przyjęłam podobny - schudłam na tyle,że jest już w miarę dobrze, a reszta przyjdzie z czasem :wink:
Miłego dnia
***
Grażyna
-
ja sie starałam postawić na miejscu Twojej mamy. jakoś ją zrozumieć... uważam, ze to Ty masz racje z mieszkaniem.
trzymaj się.
-
spokojnych i zdrowych Świąt, żeby przyniosły to czego nie dał rady przynieść Nowy Rok, czyli spełnienia marzeń...nawet tych najbardziej nierealnych :wink:
http://www.me-2-you.net/diddl-velikonoce/img00013.jpg
-
-
Pogodnych, wesołych Świąt
Wielkiej Nocy :!: :)
http://mirielka.w.interia.pl/pisanki.jpg
-