-
Wtorek - czwarty dzień końca przyjaźni z nadwagą
7:30 - mały razowy z szynką i serem zżółkłym, pół pomidora
12:30 - jw + 2 liście pekińskiej
14:00 - kawa z cukrem i śmietanką
15:30 - kanapka jw + liść pekińskiej i mała surowa pieczarka
18:00 - panga (rybka) pieczona w folii w kożuszku z natki i pieczarek z czosnkiem, 2 łychy makaronu, surówka z kapusty pekińskiej, kiszonej i cebuli czerwonej bez sosu
22:00 - mały razowy z polędwicą drobiową, pół cykorii, 5 cm kaszanki cienkiej
24:00 - drugie pół cykorii
Razem wyszło mi 1185 kcal. Dzień spokojny - bez uczucia głodu zupełnie. Mówiłam, że nie jadam dużo, więc to co jem to właściwie norma. Trzeba zatem zjechać niżej - na 1000 kcal. Albo dietka SB co ma tę zaletę, że uwolnię się na jakiś czas od węglowodanów. Zresztą zobaczymy po tygodniu tego co jest teraz czyli w sobotę.
Nie będę już więcej opisywać szczegółów na talerzu, bo to nie jest problem. Mój leży w ćwiczeniach.
A tu kolejny dzień bez wysiłku.
O ile nie liczyć szarpaniny przy szczotkowaniu psa. Mała psina a wije się jak piskorz. NIE ZNOSI szczotkowania. A po ostatnich śniegach z solą ma kołtuny - to ciągłe moczenie i wycieranie ręcznikiem bez czesania. Udało się zrobic porządek z łbem, grzbietem i tylnymi łapami. Zostały dwie przednie łapy bronione uporczywym podwijaniem ich pod siebie i zębiskami dziabiącymi bez opamiętania w szczotkę czy grzebień.
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki