Zaczął się DZIEŃ CZWARTY :)
Tak sobie myślę i czuję, że jest mnie naprawdę mniej :) Nie wchodzę na wagę, bo obiecałam sobie wskoczyć na bestię dopiero w niedzielę rano, a więc po tygodniu swojej wędrówki do FAJNIEJSZEJ SIEBIE :) Chyba nie byłabym babką, tylko jakąś hybrydą czy innym dziwem natury, gdybym w tym postanowieniu wytrwała i się nie skusiła na jeden mały kroczek, jedno wejście, jedno rzucenie oczkiem (niby od niechcenia) na to, co pokazuje strzałka. No, zrobiłam tak. Bo jak miałam się powstrzymać? Ale to grzech niwielkiego kalibru. Weźmy na przykład taką Ewę.. No dobra, bo usprawiedliwiając siebie zacznę zrzucać winę na warunki atmosferyczne panujące w Puerto Rico i ich wpływ na stan wody Warty lub Bugu we Włodawie i ich z kolei na całą resztę wpływającą na moje poczynania. Wszystko jest wporzo, ja jestem wporzo. Tylko sobie myślę tak: jak tu zrobić, żeby te hektolitry płynów, które z wielkim zaangażowaniem dostarczam swojmu przytytemu organizmowi... jakby tu pokombinować, kiedy się będę ważyła w tę niedzielę, pierwszą niedzielę? Jak tu zrobić, żeby się nie zniechęcić tym, co waga pokaże? Nie pić tyle dzień wcześniej? Eee, to trochę bez sensu. Może wystarczy zwyczajnie zrobić siusiu i już? Naprawdę, nie wiem. Jednego tylko mogę być pewna, że jeżeli faktycznie strzała wskaże, że mnie ubyło, to nie będzie to bynajmniej efektem odwodnienia, a faktycznym zrzuceniem fetu.

Tak sobie jeszcze pomyślałam, że dzięki temu, że tu jestem, dzieki temu, że widzę, ile dokonałyście, uwierzyłam, że ja też tak mogę!
Już o tym powiedzialam- gdzieś tam wcześniej- wszystko musi się zacząć pod czaszką. I to prawda :) I za to, co się pod moją zadziało- serdecznie Wam, Babki, dziękuję :)

I jeszcze coś przeważnego! Zaglądałyście tutaj? --> http://forum.dieta.pl/forum/viewtopi...=57309&start=0

To jest "wątek "dziewczyny, która zrzuciła kilkadziesiąt kilogramów i ma patent na to, co robić, żeby skóra była piękna, zdrowa, gładka, zadbana i nie wisiała, nie wymagała późniejszej ingerencji chirurga "estetycznego". TO LEKTURA OBOWIĄZKOWA!!!!!!

Zmykam do obowiązków. Ja, radosna, leciutka, uśmiechnięta i już piękniejsza od tej sprzed tych kilku dni :) Jeny, to działa! A do tej pory wierzyłam, że monopol na czary mają tylko wiedźmy, wróżki, czarodziejki i magowie :)