Jak każda z nas tutaj próbuję od jakiegoś czasu schudnąc.Całe to bagno zaczęło się pod koniec szkoły podstawowej. Byłam pulchna jak pączek i nie mogłam się z tym pogodzic.Zawzięłam się wtedy solidnie i w pół roku zwaliłam z siebie 25kg.Wyglądałam super i super się czułam. Prawda jest jednak taka,że już nigdy potem nie udało mi się wrócic do normalnego myślenia o jedzeniu.Jak jadłam,to miałam wyrzuty sumienia,a jak nie jadłam,to ciągle myślałam,że mi jeśc ie wolno.Koszmar!!!!!Coraz trudniej było mi utrzymac wagę.Bałam się jedzenia,a jednocześnie organizm domagał się tego, czego mu brakowało przez pół roku gubienia kilogramów.Nie tyłam bardzo,bo starałam się trzymac nad tym wszystkim kontrolę.Do czasu.Tłumaczyłam sobie,że przecie.ż nie mam nadwagi,więc nic się nie dzieje.Czas mijał,a kilogramów przybywało.Tak "po cichu"....Tej zimy doszło do tego,że zaczęłam nosic rozmiar 44!! Wstyd!!!Pomijając fakt,że taki duży rozmiar,to jeszcze w niczym się sobie nie podobałam,a wiosna była tuż-tuż.Kiedy moja waga na początku kwietnia pokazała 83 kg....prawie zawał na miejscuOd tamtej pory udało mi się zrzucic 8 kg,ale to ciągle za mało.Nie powiem,że jestem ofiarą jo-jo.Jestem ofiarą własnej głupoty.Wiem jednak,że teraz mi płacz nie pomoże,dlatego biorę się ostro do roboty.Nigdy tak naprawdę zdrowo się nie odchudzałam. Zawsze to były drakońskie diety.Dziwię się,że nie popadłam w jakieś choróbsko.Od pół roku próbowałam tak jak kiedyś się przygłodzic,ale wiem,że nie daje to efektów takich jak chcę.Czytając Wasze posty doszłam do wniosku,że chyba spróbuję od jutra takiej zdrowej diety 1000kcl.Postawię na jakośc tego,co jem.Mam nadzieję,że tym razem raz na zawsze pożegnam zbedne kilogramy
![]()
Zakładki