mam na imię Agnieszka. Ja też postanowiłam coś napisać bo muszę to z siebie wyrzucić. Odchudzam się średnio parę razy do rkou ale po kilku dniach zapał mija a waga zostaje. Obecnie ważę 62 kg przy wzoście 159 cm. Schudłam na razie 3 kg bo jeszcze 13 czerwca waga pokazała 65kg. Najgorsze że w tamtym roku ważyłam 56kg. Więc tym razem nie postanawiałam się odchudzać ale SCHUDNĄĆraz na zawsze. mam już dość tych tłustych nóg i obwisłego brzucha. Wszędzie sadło na moim cielsku. Ile wreszcie można. I było by fajnie gdyby nie moja silna wola a właściwie jej brak. Np wczoraj pojechaliśmy do teściowej na grila. Owszem kiełbaskę zjadłam bo wcześniej specjalnie zjadłam mniej żeby zjeść tą kiełbaskę ale po jaką chol........ jadłam te durne placki. Chciałam spróbować tylko jednego ale tym tylko rozjuszyłam swój żołądek zaczęło mnie ssać tak że nie wytrzymałam. Pochłonęłam chyba 4 kawałki andruta, i z 4 kawałki innego placka a potem po powrocie do domu jeszcze 2 kawałki tortu orzechowego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! No i po co tyle czasu ograniczałam jedzenie skoro jednego dnia tyle w siebie wtłoczyłam
![]()
. Płakać mi się chce jak o tym myślę. Bo moja dieta to liczenie kalorii o 1100 i ok godzinki ćwiczeń dziennie. Fakt schudłam 3 kilo ale po takiej akcji jak wczoraj to mam ochotę sobie palnąć w łeb!!
nie wiem jak mam się zmotywować żeby wytrwać i nie ożerać się. Owszem czuję się fajnie że schudłam bo już widać te 3 kilogramy. Ale to za mało żeby być silną. Nie mam wsparcia w domu. Bo nikt się nie odchudza i mnie nie rozumie. A ja NIE CHCę BYć WIECZNIE GRUBA!!!
Mam nadzieję że będzie lepiej bo po wczorejszym ataku może będę mieć silniejszą wolę.
Czemu to takie trudne![]()
![]()
![]()
Zakładki